Porwania rodzicielskie i miejsce zamieszkania dziecka [opinia]
Czy rewizja stosowania art. 211 kodeksu karnego mogłaby ograniczyć konflikty o dziecko? Drugim źródłem problemów może się jawić interpretacja, jak ustalić miejsce zamieszkania dziecka. Czy uznawanie „porwania rodzicielskiego” i zmiany miejsca pobytu dziecka bez zgody drugiego rodzica powinno być dopuszczalne na gruncie prawa karnego?
W podcaście „Jak wygrać opiekę naprzemienną?” mec. Marta Wnuk mówi: „Pierwsze podstawowe pytanie to jest: gdzie jest dziecko”. I dodaje: „Gdy wchodzimy na salę, to sędzia, który ma rozstrzygać, czy w trybie zabezpieczenia, czy w postępowaniu głównym, z kim ma być dziecko, rozstrzyga też na podstawie stanu faktycznego sprawy. A zatem zadaje pytanie, gdzie jest obecnie dziecko i w jakim systemie państwo wychowujecie owe dziecko. Jeżeli i uwaga, jeżeli ktoś powie, że tydzień na tydzień, tak wychowujecie swoje dziecko, to sąd, myślę, że zaakceptuje ten stan faktyczny. Jeżeli natomiast stwierdzicie, że dziecko jest z mamą, a tata co drugi weekend odwiedza dziecko i niekiedy spotyka się w tygodniu, to sąd będzie szedł w kierunku jednak ustalenia tego stanu faktycznego zgodnie ze stanem faktycznym”. Na profilu Kancelarii Adwokackiej adw. Ewy Czerlonek na portalu społecznościowym pojawiła się rolka z treścią: „Jesteś w trakcie rozwodu? Twój małżonek mnie za to znienawidzi. Nie wyprowadzaj się ze wspólnego mieszkania, dopóki nie zabezpieczysz przy sobie dzieci! Sąd zazwyczaj przyznaje miejsce pobytu dziecka przy tym z rodziców, przy którym akurat mieszkają (…) A jeśli już musisz się wyprowadzić, to zabierz ze sobą dzieci [pisownia oryginalna], bo możesz ich już nie odzyskać”.
Po pierwsze: czy wyobrażamy sobie reklamę lustrzanie skierowaną do mężczyzn, „zabierz ze sobą dzieci, bo możesz ich już nie odzyskać”? Po drugie: gdyby faktycznie było tak, jak słyszymy i czytamy w tych materiałach, to czy rodzic, który chce odsunąć drugiego rodzica od codzienności w życiu dziecka (np. aby się zemścić czy maksymalizować alimenty gotówkowe), uzyskuje (zakładam, że mimowolnie) wskazówkę, jak to osiągnąć – właśnie poprzez tzw. porwanie rodzicielskie? Ale to jednak nie podsądny czy adwokat sprawia, że taki mechanizm tak by zadziałał. To dopiero sąd swoimi orzeczeniami ewentualnie pokazuje, co się „sprawdza” w praktyce, co jest piętnowane, co narazi podsądnego rodzica na sankcję lub niekorzystne rozstrzygnięcie, a co ujdzie bez konsekwencji, wręcz zostanie „nagrodzone” korzystnym orzeczeniem.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.