Bobrowicz, radca z wyboru
Nie chciał być prokuratorem, bo podczas studenckich praktyk w latach 70. widział tam zdarzenia, które niewiele miały wspólnego ze sprawiedliwością. Sędziowanie go nie pociągało, adwokatura również. Maciejowi Bobrowiczowi zostało więc tylko jedno wyjście - zostać radcą prawnym
Własnych sił w prawniczym biznesie spróbował jako jeden z pierwszych w kraju - w 22. dniu obowiązywania tzw. ustawy Rakowskiego (która u schyłku PRL dopuszczała zakładanie własnych firm) młody absolwent prawa poznańskiego uniwersytetu zwolnił się z państwowej posady i razem z kolegą założył prawdopodobnie pierwszą w Polsce prywatną kancelarię. Za pożyczone 200 zł sami wyremontowali pomieszczenia w piwnicy, czym zreszto wzbudzili sporą ciekawość przechodniów ("Zaglądali przez szyby, zdziwieni, co tam robimy") oraz organów państwowych ("Pracownicy urzędu skarbowego zastanawiali się, w czym możemy klientom pomóc"). Ryzyko szybko się opłaciło. Po roku mieli już tyle spraw, że stać ich było na wynajem bardziej reprezentacyjnego lokalu. Niestety, choć przychodzili o świcie, to wychodzili dopiero o zmierzchu.
Skorzystaj z PROMOCJI NA PIERWSZY MIESIĄC.
Zyskaj nielimitowany dostęp do wszystkich treści:
wyjaśnień ekspertów, raportów i pogłębionych analiz oraz narzędzi dla specjalistów.
Możesz anulować w dowolnym momencie.
Skorzystaj z PROMOCJI NA PIERWSZY MIESIĄC.
Zyskaj nielimitowany dostęp do wszystkich treści:
wyjaśnień ekspertów, raportów i pogłębionych analiz oraz narzędzi dla specjalistów.
Możesz anulować w dowolnym momencie.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.