Autopromocja
Dziennik Gazeta Prawana logo
Prawnik

Bobrowicz, radca z wyboru

28 czerwca 2018
Ten tekst przeczytasz w 5 minut

Nie chciał być prokuratorem, bo podczas studenckich praktyk w latach 70. widział tam zdarzenia, które niewiele miały wspólnego ze sprawiedliwością. Sędziowanie go nie pociągało, adwokatura również. Maciejowi Bobrowiczowi zostało więc tylko jedno wyjście - zostać radcą prawnym

Własnych sił w prawniczym biznesie spróbował jako jeden z pierwszych w kraju - w 22. dniu obowiązywania tzw. ustawy Rakowskiego (która u schyłku PRL dopuszczała zakładanie własnych firm) młody absolwent prawa poznańskiego uniwersytetu zwolnił się z państwowej posady i razem z kolegą założył prawdopodobnie pierwszą w Polsce prywatną kancelarię. Za pożyczone 200 zł sami wyremontowali pomieszczenia w piwnicy, czym zreszto wzbudzili sporą ciekawość przechodniów ("Zaglądali przez szyby, zdziwieni, co tam robimy") oraz organów państwowych ("Pracownicy urzędu skarbowego zastanawiali się, w czym możemy klientom pomóc"). Ryzyko szybko się opłaciło. Po roku mieli już tyle spraw, że stać ich było na wynajem bardziej reprezentacyjnego lokalu. Niestety, choć przychodzili o świcie, to wychodzili dopiero o zmierzchu.

Pracowitość jest jedną z jego najbardziej charakterystycznych cech Bobrowicza, który już drugą kadencję pełni funkcję prezesa Krajowej Rady Radców Prawnych. - Pierwszy kontakt z prezesem zaczyna się już wczesnym rankiem, a skończyć się może koło północy. W niedzielę nabiera energii na cały tydzień. Tej energii ma tyle, co wulkan - mówi Grzegorz Furgał z centrum prasowego KRRP.

Pierwsza kadencja Bobrowicza zbiegła się z kampanią PiS, domagającą się powszechnej dostępności do zawodów prawniczych. Akcja protestacyjna, jaką odpowiedziało na to środowisko radcowskie, musiała robić wrażenie - skrzynki e-mailowe parlamentarzystów zasypały setki listów od aplikantów, na dziesiątkach spotkań, posiedzeń i komisji sejmowych Bobrowicz aktywnie lobbował przeciwko takim planom, a zwieńczeniem akcji był majowy szczyt światowych organizacji prawniczych, który zakończył się listem otwartym do polityków.

Równolegle modernizował funkcjonowanie radcowskiego samorządu, który dziś ma do dyspozycji m.in. własny miesięcznik oraz nowoczesny portal internetowy, z własną gazetą dostępną na iPhonie i iPadzie. Bobrowicz jest bowiem fanem nowoczesnych technologii. - Nie spotkałem jeszcze człowieka z jego pokolenia, który tak pasjonowałby się nowościami ze świata IT. Na temat niektórych innowacyjnych rozwiązań telekomunikacyjnych wie więcej niż niejeden ekspert - ocenia Furgał. A sam prezes potwierdza: - IPad zmienił moją rzeczywistość. Mam go przy sobie 24 godziny na dobę i więcej mi do szczęścia nie potrzeba.

W radzie już kilka lat temu wprowadzono elektroniczne głosowanie, na porządku dziennym są telekonferencje oszczędzające czas radcom mieszkającym z dala od Warszawy, teraz trwają prace nad integracją systemów informatycznych wszystkich dziewiętnastu izb okręgowych. Na styczeń przyszłego roku szykowana jest zaś prawdziwa niespodzianka - system e-learningu dla radców prawnych, który umożliwi doskonalenie zawodowe za pośrednictwem internetu. Takie rozwiązania na świecie znane są zaledwie w kilku krajach, więc znajdziemy się tym samym w ścisłej czołówce. Pierwsza lekcja, jaka zaoferuje system, będzie dotyczyć możliwości, jakie przed radcami prawnymi otwierają social media, w tym Facebook.

Bobrowicz jest też wielkim zwolennikiem mediacji, którą porównuje do terapii dla skonfliktowanych przedsiębiorców. Skutecznie lobbował za wpisaniem takiego rozwiązania do ustawodawstwa, a teraz planuje akcje budujące autorytet mediatorów i popularyzujące to rozwiązanie wśród sędziów. Sam zresztą ma w tej dziedzinie sporą praktykę - mediował między stronami głośnego konfliktu w firmie budowlanej Jedynka we Wrocławiu, gdzie przed 7 laty trzystu związkowców okupowało zakład.

Natomiast Jędrzej Klatka, radca prawny z Katowic, zwraca uwagę, że prezes na czas kierowania radcowskim samorządem zawiesił własną praktykę. - Takie sprawy nigdy nie są proste. Ta decyzja świadczy więc o sporym poświęceniu - podkreśla Klatka. Sam Bobrowicz uważa jednak, że największe poświęcenie płynie ze strony jego żony, lekarki, z którą razem od lat prowadzą dom w Zielonej Górze. - Umówiłem się z nią, że kiedy zostaję w Warszawie na sobotę, to odbieram to sobie w poniedziałek. Ale ostatnio jest z tym coraz gorzej. Muszę się poprawić.

@RY1@i02/2011/221/i02.2011.221.07000030d.802.jpg@RY2@

Wojciech Górski

Maciej Bobrowicz

Luiza Zalewska

luiza.zalewska@infor.pl

Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.