Dąbrowski: prezes szczery do bólu
Choć właśnie minął pierwszy rok urzędowania Stanisława Dąbrowskiego na stanowisku I prezesa Sądu Najwyższego, nie było z tej okazji jakiegoś szczególnego święta. - Upłynął już cały rok? Nawet nie zauważyłem. Mogę tylko ubolewać, jak ten czas szybko leci - mówi najważniejszy w kraju sędzia
Gdy dwanaście miesięcy temu prezydent powoływał go na urząd, środowisko sędziowskie rozpływało się w komplementach ("brylant", "wielkie doświadczenie" "zasłużony sędzia z piękną opozycyjna kartą"). Za tę odwagę ceniony jest przez wielu kolegów, bo jeszcze jako przewodniczący Krajowej Rady Sądownictwa nieraz zabierał głos w kluczowych dla środowiska sprawach. Publicznie krytykował karuzelę na stanowisku ministra sprawiedliwości i nietrafione decyzje kolejnych szefów resortu, walczył o podwyższenie poziomu etyki zawodowej, ale i podwyżkę zarobków środowiska sędziowskiego. I, chcąc nie chcąc, wchodził zwykle w konflikty z urzędującymi ministrami. - Wynikało to raczej z moich obowiązków, a nie z tego, że lubię się okładać. Ale taka jest prawda: mam zwyczaj mówić to, co myślę - podsumowuje sam zainteresowany.
Skorzystaj z PROMOCJI NA PIERWSZY MIESIĄC.
Zyskaj nielimitowany dostęp do wszystkich treści:
wyjaśnień ekspertów, raportów i pogłębionych analiz oraz narzędzi dla specjalistów.
Możesz anulować w dowolnym momencie.
Skorzystaj z PROMOCJI NA PIERWSZY MIESIĄC.
Zyskaj nielimitowany dostęp do wszystkich treści:
wyjaśnień ekspertów, raportów i pogłębionych analiz oraz narzędzi dla specjalistów.
Możesz anulować w dowolnym momencie.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.