Autopromocja
Dziennik Gazeta Prawana logo
Prawnik

Polityka prorodzinna według polskich sędziów

28 czerwca 2018
Ten tekst przeczytasz w 8 minut

Wrzawa, która wybuchła po nagłośnieniu kuriozalnego promowania członków rodziny przy obsadzaniu etatów w lubelskim sądzie, niewiele dała. Teraz sytuacja powtarza się w Suwałkach

W Sądzie Rejonowym Lublin-Zachód wśród kandydatów do sędziowskiej togi znalazła się córka przewodniczącej Wydziału Karnego Odwoławczego Sądu Okręgowego w Lublinie i żona wiceprezesa Sądu Rejonowego Lublin-Wschód. Obie kandydatki zostały poparte przez Kolegium Sądu Okręgowego oraz Zgromadzenie Sędziów Okręgu Lubelskiego, w skład których wchodzili ich bliscy. Po nagłośnieniu sprawy córka i żona ostatecznie nie otrzymały etatów.

Sędziowie jednak nie wyciągnęli z tej historii wniosków. Rzecznik dyscyplinarny przy Krajowej Radzie Sądownictwa bada właśnie podobny przypadek w sądzie w Suwałkach. Sprawa jest na etapie postępowania wyjaśniającego.

Problem się powtarza, procedura naboru na stanowisko sędziowskie nie zabrania bowiem wprost udziału bliskich w procedurze głosowania na kolegium i zgromadzeniu ogólnym. W slangu sędziowskim tacy kandydaci mają nawet już swoją nazwę - plecaki, czyli ludzie, którzy mają plecy.

- Gdy ja starałem się o etat, moi rywale mieli w zgromadzeniu dwóch krewnych. Bulwersowało mnie, że prawie połowa sali nie była obecna, gdy przedstawiano kandydatów. Zastanawiałem się, na jakiej podstawie potem wybierano najlepszych - opowiada sędzia z apelacji lubelskiej.

Samorząd uchwala

Po sprawie lubelskiej głos zabrała Krajowa Rada Sądownictwa. Jednoznacznie przesądziła, że zasady etyki zawodowej sędziów wymagają, aby członek kolegium nie brał udziału w głosowaniu dotyczącym obsadzenia wolnego stanowiska sędziowskiego, na które kandyduje ktoś z jego najbliższej rodziny. Według KRS taki sędzia nie powinien również sporządzać oceny kwalifikacyjnej innych kandydatów.

- Samo wyłączenie z udziału w głosowaniu jest niewystarczające. Powinien być wprowadzony zakaz udziału w takim zgromadzeniu. Już sama obecność krewnych kandydatów stwarza presję. Może się także zdarzyć, że ktoś będzie kogoś nakłaniał do oddania głosu w konkretny sposób. A tak nie byłoby cienia podejrzenia - wskazuje sędzia z apelacji lubelskiej.

- Chcieliśmy zmian, choćby w procesie oceniania sędziów. Ale Ministerstwo Sprawiedliwości nie widziało takiej potrzeby. Podczas prac nad ostatnią nowelizacją ustawy o ustroju sądów powszechnych postulowaliśmy, aby wizytatorami dokonującymi ocen kandydatów na sędziów byli wizytatorzy z innych apelacji. Ten pomysł nie został uwzględniony - przyznaje sędzia Bartłomiej Przymusiński, rzecznik prasowy Stowarzyszenia Sędziów Polskich "Iustitia".

- Dobrym rozwiązaniem byłoby składanie oświadczeń o tym, że nie pozostaje się w stosunku osobistym lub rodzinnym. Takie oświadczenie mogliby składać kandydaci i osoby oceniające - postuluje Piotr Kwaka, przewodniczący Ogólnopolskiego Stowarzyszenia Asystentów Sędziów.

Krajowa Rada Sądownictwa zapewnia, że monitoruje procedurę oceny kandydatów na sędziów.

- Badamy listy kandydatów i to, kto dokonywał ich oceny. Przypadek lubelski dowodzi, że takie sytuacje są wychwytywane - podkreśla sędzia Jarema Sawiński, rzecznik KRS.

Wskazuje, że jeśli sędzia nie wyłączy się z procedury, to grozi mu odpowiedzialność dyscyplinarna.

- Jesteśmy w stanie sprawdzić, czy członek rodziny był w kolegium lub w zgromadzeniu, które oceniało kandydatów. Możemy badać pod tym kątem listy obecności. Tłumaczymy też sędziom, że dla nich samych oraz dla członków ich rodzin jest lepiej, gdy nie biorą udziału w procedurze powoływania na stanowisko sędziego członków swoich rodzin. Krajowa Rada Sądownictwa zajęła też w tej sprawie głośne i wyraźne stanowisko - tłumaczy Waldemar Żurek, członek Krajowej Rady Sądownictwa.

Zaraz jednak dodaje: - W wielu zawodach dzieci idą w ślady rodziców. Nie można im z tego powodu utrudniać dojścia do zawodu. Muszą mieć równe prawa z innymi kandydatami.

Resort nie bada

Spraw nepotyzmu i powiązań rodzinnych nie bada resort sprawiedliwości. Nie ma takich uprawnień.

- Skala związków rodzinnych w sądach nie była przez Ministerstwo Sprawiedliwości diagnozowana ani też klasyfikowana, a to z uwagi na brak podstawy prawnej do gromadzenia zbioru danych wrażliwych - mówi Wojciech Węgrzyn, wiceminister sprawiedliwości, w odpowiedzi na interpelację posła Jacka Czerniaka.

Zdaniem ministra nad przebiegiem powołań czuwają dziś KRS oraz prezesi sądów. Przepisy zaś - zapewnia szef resortu - gwarantują bezstronny i transparentny proces powoływania sędziów.

Zakazy zapobiegające nepotyzmowi w sądownictwie

oceny kwalifikacji żadnego z kandydatów nie może dokonywać sędzia wizytator będący małżonkiem, krewnym albo powinowatym kandydata lub pozostający z kandydatem w takim stosunku prawnym lub faktycznym;

osoby pozostające ze sobą w stosunku pokrewieństwa w linii prostej lub powinowactwa w linii prostej albo w stosunku przysposobienia, małżonkowie oraz rodzeństwo nie mogą być sędziami ani referendarzami sądowymi w tym samym wydziale sądu;

wizytacji wydziału sądu nie może przeprowadzać sędzia wizytator będący małżonkiem, krewnym albo powinowatym jednego z sędziów przydzielonych do wydziału lub pozostający z jednym z sędziów w takim stosunku prawnym lub faktycznym.

Ewa Ivanova

ewa.ivanova@infor.pl

Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.