Drugi po rzeczniku
Po 25 latach mierzenia się z problemami obywateli Stanisław Trociuk stał się wzorem pracownika Biura RPO
Po 1989 r. w Polsce nastaje prawdziwe prawnicze eldorado. Powstają pierwsze kancelarie z prawdziwego zdarzenia, do obsługi zagranicznych firm potrzeba dobrych adwokatów i radców. W przeciwieństwie do obecnych czasów rynek jest w stanie zassać każdego młodego prawnika, który tylko tego chce. Ale Stanisława Trociuka ten świat jakoś nie pociąga. Jeszcze jako student zaczyna pracę w Biurze RPO, gdzie styka się z ludźmi pokroju prof. Michała Kuleszy, prof. Mirosława Wyrzykowskiego czy ówczesnej rzecznik praw obywatelskich prof. Ewy Łętowskiej. I czuje, że trafił we właściwe miejsce. - Dla mnie najistotniejsze było to, że spotkałem największe autorytety prawnicze. Wiedziałem, że mogę się wiele od nich nauczyć - mówi Stanisław Trociuk, podkreślając, że przez cały czas przyszło mu współpracować z osobami wielkiego formatu. Szczególnie ciepło wspomina nieżyjącego już byłego sędziego Sądu Najwyższego Józefa Majorowicza, a także prof. Andrzeja Zolla, z którym do dziś łączą go przyjacielskie wręcz stosunki.
W 1995 r. Trociuk staje na czele zespołu prawa administracyjnego i spraw mieszkaniowych. - Już wtedy zdecydowanie się wyróżniał spośród innych dyrektorów, i to nie tylko za sprawą młodego wieku. Był bardzo skuteczny i efektywny, szczególnie w sporządzaniu wniosków do Trybunału Konstytucyjnego. Dużo się w tym względzie od niego nauczyłem - podkreśla Lesław Nawacki, dziś dyrektor zespołu prawa pracy i zabezpieczenia społecznego. Dodaje, że Stanisław Trociuk ma przebogaty warsztat, wiedzę i pasję, które czynią z niego prawdziwy z wzór pracownika Biura RPO.
Sam zainteresowany przyznaje, że od zawsze stara się maksymalnie dużo nauczyć od zwierzchników. - Jeden był doskonałym karnistą, inny cywilistą, jeszcze innym ekspertem od ubezpieczeń społecznych. Każdy przyczynił się do mojego rozwoju zawodowego - przyznaje Stanisław Trociuk. Wiedzy tej nie zachowuje dla siebie. Współpracownicy mówią, że z reguły jest pierwszy do pomocy. - W jego słowniku nie ma miejsca na odpowiedzi "nie" czy "nie mogę". W dodatku cechuje go naprawdę ogromna wrażliwość na ludzkie problemy - zaznacza Marek Łukaszuk, dyrektor zespołu prawa karnego w Biurze RPO.
Z problemami obywateli Stanisław Trociuk mierzy się już od ćwierć wieku. I obserwuje, jak zmienia się tematyka nadsyłanych wniosków. - Na początku dominowały skargi na decyzje o odmowie wydania paszportu, co skutkowało masowymi interwencjami RPO w Ministerstwie Spraw Wewnętrznych. Pamiętam, jak kiedyś przyszła widokówka z jakiegoś zachodniego kraju, od człowieka, któremu dzięki rzecznikowi wydano paszport. Widniała na niej adnotacja o treści: "Byłem. Zobaczyłem. Wróciłem. Dziękuję". - wspomina Stanisław Trociuk. Obecnie kwestie wolnościowe schodzą na dalszy plan, ustępując skargom związanym z różnego rodzaju świadczeniami socjalnymi. - No i jak we wszystkich instytucjach ombudsmańskich stale mamy do czynienia z dużą liczbą skarg na funkcjonowanie szeroko pojętego wymiaru sprawiedliwości - dodaje zastępca rzecznika.
W przypadku RPO sukcesem jest każda skarga, którą udaje się doprowadzić do szczęśliwego finału. Trzeba jednak zauważyć, że orzeczenia Trybunału Konstytucyjnego w sprawie ustawy o biopaliwach czy ustawy o wielkopowierzchniowych obiektach handlowych (w tym drugim przypadku TK orzekł niekonstytucyjność całego aktu) są zasługą właśnie Stanisława Trociuka. On sam przyznaje, że praca w biurze rzecznika nie jest usłana różami i czasem trzeba się przedzierać przez setki spraw, w których nawet RPO nic już nie może zrobić - co bywa frustrujące.
Współpracownicy podkreślają, że zastępca RPO jest niezwykle skrupulatnym, dociekliwym prawnikiem i bardzo uporządkowanym człowiekiem (to ponoć pokłosie nauki w liceum w klasie o profilu matematyczno-fizycznym). Jest pogodny, a przy tym spokojny i stonowany. Nie pcha się na pierwsze strony gazet, unika rozgłosu, o życiu prywatnym nie mówi wcale. Powszechnie znane są co najwyżej jego zamiłowanie do historii i literatury. Kiedy w katastrofie Smoleńskiej zginął ówczesny RPO Janusz Kochanowski, Stanisław Trociuk przez trzy miesiące pełnił funkcję rzecznika. Robił to z wyczuciem i klasą, zapowiadając, że do czasu wybrania następcy nie będzie składał wniosków do TK (co nie znaczy, że nad nimi nie pracował).
Sam rzecznikiem raczej nie zostanie, bo konsekwentnie stroni od polityków i działaczy partyjnych, przyjmując zaproszenia tylko na wydarzenia, w których oficjalnie reprezentuje RPO. - To zdrowe podejście. Bo z punktu widzenia praw jednostki nie liczą się barwy polityczne, tylko to, czy doszło do naruszenia prawa, czy nie - tłumaczy.
@RY1@i02/2013/173/i02.2013.173.07000030c.802.jpg@RY2@
fot. Krzysztof Żuczkowski/forum
Piotr Szymaniak
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu