Adwokat -obrońca ojców
Taka łatka przylgnęła do Barbary Adynowskiej, która specjalizuje się w sprawach rodzinnych. Sama mecenas podkreśla, że niesłusznie, bo hołduje zasadzie, wedle której rodzice mają takie same prawa do dzieci
Wyjątkowo wygadanym dzieciom dorośli zwykli przepowiadać przyszłość adwokata. W przypadku mec. Barbary Adynowskiej się to sprawdziło, choć jej droga do palestry była długa i kręta. W rodzinnym domu w Długosiodle, osadzie na północno-wschodnich rubieżach Mazowsza, się nie przelewało i rodzina wysłała ją do ciotki do Warszawy. Ta zdecydowała, że podopieczna po skończeniu nauki w szkole średniej powinna zdawać na prawo. - Choć ja myślałam o medycynie, to chyba nie byłam w stanie przeciwstawić się ciotce. Była osobą wykształconą, bardzo liczyłam się z jej zdaniem, poza tym po maturze miałam tylko 17 lat i dość mgliste pojęcie o obydwu zawodach.
Skorzystaj z PROMOCJI NA PIERWSZY MIESIĄC.
Zyskaj nielimitowany dostęp do wszystkich treści:
wyjaśnień ekspertów, raportów i pogłębionych analiz oraz narzędzi dla specjalistów.
Możesz anulować w dowolnym momencie.
Skorzystaj z PROMOCJI NA PIERWSZY MIESIĄC.
Zyskaj nielimitowany dostęp do wszystkich treści:
wyjaśnień ekspertów, raportów i pogłębionych analiz oraz narzędzi dla specjalistów.
Możesz anulować w dowolnym momencie.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.