Niezawisłość nie uzasadnia przekonania o własnej nieomylności
Sędzia ma prawo poinformować drogą służbową prezesa sądu okręgowego o swojej wykładni prawa, ale na pewno nie powinien przedstawiać na zewnątrz pisma, które wskazuje na bezprawne działanie prezesa sądu
Sprawa dotyczyła sędziego sądu rejonowego orzekającego w wydziale cywilnym. W ramach ustalonego podziału czynności przydzielano mu do rozpoznania także sprawy o podział majątku wspólnego małżonków, które w tej placówce od wielu lat rozpoznawane były przez wydział cywilny. Poczynając od połowy 2012 r., w wielu takich sprawach sąd w jednoosobowym składzie (w osobie właśnie tego sędziego) wydawał na posiedzeniu niejawnym postanowienia o przekazaniu według właściwości funkcjonalnej do rozpoznania wydziałowi rodzinnemu. W postanowieniach tych jako podstawę wskazywano art. 201 kodeksu postępowania cywilnego.
W uzasadnieniach zaś wyrażano pogląd, że treść par. 55 ust. 2 regulaminu urzędowania sądów powszechnych (Dz.U. nr 38, poz. 248 ze zm.), pozwalająca prezesowi sądu na rozstrzyganie sporów kompetencyjnych między wydziałami, jest sprzeczna z konstytucją. W efekcie przewodniczący wydziału rodzinnego każdorazowo zwracał się do prezesa sądu o wskazanie wydziału właściwego.
Jednak zainteresowany sędzia poszedł krok dalej - sporządził i podpisał pismo skierowane do prezesa sądu okręgowego o treści: "Wypełniając nakaz wynikający z par. 9 pkt 2 zasad etyki zawodowej sędziów oraz mając na uwadze art. 9b ustawy - Prawo o ustroju sądów powszechnych, zawiadamiam, iż na podstawie niekonstytucyjnej normy prawnej, z pominięciem przepisów rangi ustawowej i z odwołaniem się do regulacji niższego rzędu sprzecznej z normami konstytucyjnymi i ustawowymi prezes sądu rejonowego uchylił prawomocne orzeczenie sądu rejonowego". I zarządził o dołączeniu odpisu tego pisma do akt głównych poszczególnych spraw.
Po wysłaniu tego dokumentu sędzia został zaproszony na spotkanie z prezesem sądu okręgowego. Prezes zaproponował, aby obwiniony wstrzymał się z praktyką przekazywania spraw o podział majątku wspólnego do wydziału rodzinnego. Sprawa trafiła na wokandę sądu dyscyplinarnego.
Orzeczenie sądu apelacyjnego
Sąd apelacyjny za takie zachowanie (rozdzielając je na dwa czyny) wymierzył sędziemu karę nagany oraz upomnienia. Zwrócił uwagę na znaczne nasilenie złej woli po stronie obwinionego sędziego, który zdecydował się na niepotrzebne eskalowanie i upublicznianie sporu o charakterze kompetencyjnym jeszcze przed rozmową z prezesem sądu nadrzędnego, a także nie mając wystarczających podstaw do uznania, że jego pogląd prawny jest jedynym możliwym do przyjęcia. Podkreślono także, że obwiniony sędzia nie wykazuje jakiejkolwiek refleksji i krytycznego podejścia do własnego zachowania.
Przechodząc do głównej kwestii, wskazano, że obwinionemu sędziemu nie można zarzucić oczywistej i rażącej obrazy prawa w odniesieniu do postanowień o przekazaniu spraw do wydziału rodzinnego na podstawie art. 200 k.p.c. i art. 201 k.p.c. Przyjęcie takiej podstawy prawnej mieści się w ramach sędziowskiej wykładni prawa, a nadanie formy postanowienia jest właściwe dla orzeczeń wydanych na rozprawie i na posiedzeniu niejawnym.
Co istotne jednak, gdy obwiniony poznał stanowisko prezesa sądu, wiedział, jak zostanie rozstrzygnięty kolejny spór kompetencyjny. W tej sytuacji kolejne postanowienie nie miało już nawet pozorów merytorycznego uzasadnienia, stanowiło natomiast wyraz swoistego uporu (o ile nie wręcz zacietrzewienia) w forsowaniu odrzuconej już koncepcji. Oczywiste jest, że obwiniony chciał również w ten sposób odsunąć od siebie, przynajmniej na jakiś czas, wykonywanie obowiązków orzeczniczych. W konsekwencji takie postępowanie naruszyło powagę sądu i zagroziło interesom wymiaru sprawiedliwości oraz stron postępowania.
Minister sprawiedliwości wniósł od tego wyroku odwołanie na korzyść sędziego. Sam sędzia również się odwołał.
Orzeczenie Sądu Najwyższego
Sąd Najwyższy w wyroku z 7 kwietnia
2014 r., sygn. akt SNO 7/14, wskazał, że w
uchwale SN z 14 marca 1989 r., sygn. akt III PZP 45/88,
podkreślono, iż w przedmiocie
przekazywania spraw pomiędzy wydziałami pracy
(sądami
pracy) i wydziałami cywilnymi tego samego
sądu nie
mają
zastosowania przepisy art. 200, 201 i 394 par. 1
pkt 1 k.p.c., chyba że sprawa podlega
rozpoznaniu w innym trybie. Czynność taka ma
charakter organizacyjno-administracyjny i powinna być
podjęta
przez przewodniczącego konkretnej jednostki
organizacyjnej sądu w formie
zarządzenia.
Nie stanowi też uchybienia prawu
przekazanie sprawy do innego wydziału tego samego
sądu przez
skład orzekający w formie
postanowienia, zwłaszcza gdy czynność ta
podejmowana jest na rozprawie.
Jednakże wydane postanowienie przez sąd w takim przypadku nie jest postanowieniem objętym regulacją zawartą w art. 200 i 201 k.p.c. i nie jest zaskarżalne na podstawie art. 394 par. 1 pkt 1 k.p.c. Forma przekazania sprawy bowiem nie zmienia istoty tej czynności, mającej charakter organizacyjno-administracyjny i dotyczącej funkcjonowania sądu w ramach jego wewnętrznych struktur. Pogląd ten jest aktualny także w najnowszym orzecznictwie SN.
W uzasadnieniu postanowienia z 27 stycznia 2011 r., sygn. akt III KZP 26/10, na gruncie aktualnego dla sprawy brzmienia ustawy - Prawo o ustroju sądów powszechnych wywiedziono, że stosownie do art. 177 konstytucji to sądy powszechne sprawują wymiar sprawiedliwości we wszystkich sprawach, z wyjątkiem spraw ustawowo zastrzeżonych dla właściwości innych sądów (domniemanie kompetencji). Oznacza to, że wydziały, jako wewnętrzne jednostki organizacyjne (części składowe) sądu, nie mogą być traktowane jako sądy o odrębnej właściwości procesowej.
Sąd Najwyższy zwrócił uwagę, że również Trybunał Konstytucyjny dostrzega zasadniczą różnicę między działalnością sądów o charakterze jurysdykcyjnym a czynnościami związanymi z organizowaniem właściwego toku wewnętrznego urzędowania sądu. W uzasadnieniu wyroku z 15 stycznia 2009 r., sygn. akt K 45/07, wskazano, że działalność związana z koniecznym zarządzaniem procesem orzeczniczym (inaczej organizowanie postępowania w rozpoznawanych sprawach), do której należą np. rozdzielenie wpływających spraw, wyznaczanie terminów konkretnych posiedzeń, wzywanie świadków, biegłych, jest działalnością pozaorzeczniczą. W tym zakresie funkcje pełnią przewodniczący wydziałów lub prezesi sądów.
Podsumowując, o ile sędzia miał prawo poinformować drogą służbową prezesa sądu okręgowego o swojej wykładni prawa, o tyle nie był uprawniony do przedstawiania na zewnątrz pisma, które w swoim odbiorze bez żadnych wątpliwości wskazywało na bezprawne działanie prezesa. Ostatecznie więc działania obwinionego, w jego przekonaniu podjęte w imię dobra wymiaru sprawiedliwości, mogły doprowadzić (o ile nie doprowadziły) do wręcz odwrotnego skutku, z czym obwiniony - jako sędzia ponoszący z racji pełnionej służby odpowiedzialność za wizerunek wymiaru sprawiedliwości - powinien się liczyć. W konsekwencji należy uznać, że wymierzona kara nagany jest adekwatna do wagi przewinienia.
sędzia Sądu Rejonowego w Jarosławiu
Wydawałoby się tym samym, że decyzje o przekazaniu spraw opisane w naszym przypadku były przejawem realizacji niezawisłości sędziowskiej. Nic bardziej mylnego.
Sąd Najwyższy wykazał, że podejmowane czynności procesowe muszą być zgodne obowiązującymi przepisami prawa, nawet jeśli członek składu orzekającego ma odmienny pogląd na ich zgodność z przepisami konstytucji lub dokonuje odmiennej ich interpretacji. Sąd Najwyższy wielokrotnie w swoim orzecznictwie podkreślał, że podstawą do bezpośredniego stosowania konstytucji jest oczywistość wadliwości aktu, a nie subiektywne przekonanie sądu. Jeżeli istnieją jakiekolwiek wątpliwości i mogą one mieć wpływ na treść orzeczenia, obowiązkiem sądu jest wystąpienie z zapytaniem do Trybunału Konstytucyjnego.
Warto również wskazać, w ślad za SN, że par. 55 ust. 2 Regulaminu wewnętrznego urzędowania sa?dów powszechnych nie budzi wątpliwości natury konstytucyjnej. Jest to przepis dotyczący kwestii pozajurysdykcyjnej, administracyjnej sa?dów, a jego celem jest zapewnienie właściwego toku wewne?trznego urze?dowania sa?du, bezpos´rednio zwia?zanego z wykonywaniem przez sa?d zadan´, o których mowa w art. 1 par. 2 i 3 u.s.p. (art. 8 pkt 2 u.s.p.). O tym, z˙e przekazanie sprawy do innego wydziału tego samego sa?du nawet w formie postanowienia jest czynnos´cia? o charakterze administracyjnym, przesa?dza jego materia, niemaja?ca w z˙adnym stopniu zakotwiczenia w przepisach kodeksu poste?powania cywilnego.
Tym samym zgodzić się należy w pełni z oceną zachowań sędziego, które należało zakwalifikować jako występek dyscyplinarny. Sąd Najwyższy wskazał, gdzie przebiega granica pomiędzy niezawisłością, czyli sferą judykacyjną, a czynnościami administracyjnymi, które nie podlegają tej ochronie. Wydaje się, że sędzia całkowicie niepotrzebnie wdawał się w mający podłoże osobiste spór z prezesem sądu. Świadczy o tym jego postępowanie polegające na dołączaniu do akt spraw jego pism kierowanych do prezesa sądu okręgowego.
Zgodnie z art. 89 par. 1 u.s.p. żądania, wystąpienia i zażalenia w sprawach związanych z pełnionym urzędem sędzia może wnosić tylko w drodze służbowej. W takich sprawach sędzia nie może się zwracać do instytucji i osób postronnych ani podawać tych spraw do wiadomości publicznej. Postępowanie sędziego, który swoje stanowisko odnośnie do uprawnień prezesa zamieszcza w aktach sprawy dostępnych publicznie, niewątpliwie nie służy dobru wymiaru sprawiedliwości, podważa jego autorytet oraz jest sprzeczne z ustawą. Słusznie SN podkreślił, że o ile obwiniony miał prawo poinformowac´ droga? słuz˙bowa? prezesa sa?du okre?gowego o swojej wykładni prawa, o tyle nie był uprawniony do przedstawiania na zewna?trz pisma, które w swoim odbiorze bez z˙adnych wa?tpliwos´ci wskazywało na bezprawne działanie prezesa.
Reasumując, wydaje się, że Sąd Najwyższy podjął słuszną decyzję odnośnie oceny postępowania sędziego i w bardzo przekonywający sposób określił, gdzie przebiega granica niezawisłości, wskazując jednocześnie, że swoboda w sferze orzecznictwa nie jest uzasadnieniem dla przekonania o własnej nieomylności.
Postępowanie sędziego, który swoje stanowisko odnośnie do uprawnień prezesa zamieszcza w aktach sprawy dostępnych publicznie, niewątpliwie nie służy dobru wymiaru sprawiedliwości
@RY1@i02/2014/177/i02.2014.177.070000800.805.jpg@RY2@
Ewa Maria Radlińska ewa.radlinska@infor.pl
Ewa Maria Radlińska
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu