Nie taić, ale rozgłaszać wszem wobec
Wracamy dziś do tematu firm rodzinnych, tym razem tekstem o intercyzie. Spostrzeżenia jego autorki są takie, że ludzie uważają tę umowę za najlepszy sposób ochrony rodziny przed utratą majątku, często zapominając, iż to broń obosieczna.
Dlaczego to przekonanie o skuteczności intercyzy w starciu z wierzycielem może okazać się złudne? W tekście bardzo dokładnie to wyjaśniono. Otóż małżonkom przez umowę zawartą w formie aktu notarialnego wolno rozszerzyć lub ograniczyć wspólność ustawową albo ustanowić rozdzielność majątkową. Skutecznie się na to powołać można jednak tylko wtedy, gdy wierzycielowi wiadomy był fakt zawarcia intercyzy oraz jej rodzaj. W przeciwnym wypadku względem niego stosunki majątkowe małżonków ocenia się, jakby kontraktu małżeńskiego nie było.
Radę autorka daje prostą: upubliczniać informację o intercyzie tak, aby kontrahenci - i to zarówno aktualni, jak i potencjalni - mogli do niej w razie potrzeby łatwo dotrzeć jeszcze przed zawarciem umowy z takim przedsiębiorcą. Niewykluczone jednak, że wcielenie tej podpowiedzi w życie okaże się niełatwe, głównie dlatego, że w Polsce nie funkcjonuje odrębny rejestr służący ujawnianiu intercyz.
Nie zapominamy też o problematyce kontraktów budowlanych, a dokładnie - wzorów FIDIC. Zagadnienia to trudne, ale bez wątpienia dla praktyki bardzo ważne. Jak zauważa autor tekstu, w polskich realiach praktyka realizacji takich umów odbiega niestety od założeń twórców wspomnianych wzorów. Chodzi o osobę inżyniera kontraktu. Ma on być profesjonalistą wyznaczonym przez zamawiającego do - w pewnym uproszczeniu - rozwiązywania problemów pojawiających się w sposób naturalny w trakcie realizacji zamówienia. Nie powinien być jednak reprezentantem takiego podmiotu, bo - jak wynika z artykułu - są co najmniej dwa rodzaje sytuacji, gdy inżynier powinien działać z uwzględnieniem interesu obydwu stron (tzn. i zamawiającego, i wykonawcy). Praktyka wygląda jednak inaczej. Jak - o tym w materiale.
Wart lektury wydaje się też wywiad poświęcony wciąż aktualnej sprawie rewolucji w doręczaniu korespondencji sądowej. Przypomnijmy, że z początkiem roku na skutek wygranego przetargu zadanie to przejął konkurencyjny wobec Poczty Polskiej podmiot. Rozmówca formułuje kilka postulatów, które należałoby spełnić, aby prawnicy byli w stanie zapewnić przedsiębiorcom należyty poziom obsługi prawnej. Na uwagę zasługuje jego zdaniem problem częstotliwości doręczeń korespondencji sądowej i prokuratorskiej. Standardem winno być w tym zakresie codzienne doręczanie poczty. W pierwszej kolejności trzeba więc wyeliminować przypadkowość terminów doręczeń, uznając za absolutne minimum doręczanie korespondencji co najmniej dwa razy w tygodniu, w stałych, uzgodnionych z kancelariami prawnymi, dniach i godzinach.
@RY1@i02/2014/082/i02.2014.082.21500010a.802.jpg@RY2@
Paweł Wrześniewski redaktor merytoryczny
Paweł Wrześniewski
redaktor merytoryczny
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu