Prawnicze stawki niezgody
Nowe rozporządzenia w sprawie taks adwokackich i radcowskich jeszcze nie weszły w życie, a już budzą wątpliwości konstytucyjne
Problem dotyczy rozporządzenia w sprawie ponoszenia przez Skarb Państwa kosztów nieopłaconej pomocy prawnej udzielonej przez adwokata z urzędu (Dz.U. z 2015 r. poz. 1801) i analogicznego rozporządzenia dotyczącego taks radcowskich.
W obu aktach, które zaczną obowiązywać od 1 stycznia 2016 r., zawarto przepis, zgodnie z którym sądy, ustalając wynagrodzenie prawnika z urzędu, przyznawać mają co do zasady co najmniej 1/2 opłaty maksymalnej. Takiego założenia nie ma natomiast w - również nowo wprowadzanych - rozporządzeniach dotyczących taks za prowadzenie spraw z wyboru. W ocenie prawników może to zakłócać zasadę równowagi stron w sytuacji, gdy jedna reprezentowana jest przez pełnomocnika z urzędu, podczas gdy druga - z wyboru.
Różne koszty procesu
- Przegrywający posiadający pełnomocnika z urzędu zobowiązany będzie zapłacić stronie wygrywającej koszty w pełnej wysokości określonej prawem, jakie poniosła na prawnika z wyboru. Klient adwokata z wyboru, który przegra sprawę ze stroną reprezentowaną przez pełnomocnika z urzędu, zapłaci natomiast tylko połowę maksymalnej taksy - wyjaśnia adwokat Rafał Dębowski, sekretarz Naczelnej Rady Adwokackiej.
Przykład? Sprawa o rozwód. Zgodnie z rozporządzeniem w sprawie opłat za czynności adwokackie (Dz.U. z 2015 r. poz. 1800) koszt jej prowadzenia z wyboru to minimum 720 zł. Ta sama wartość została również przewidziana w rozporządzeniu w sprawie taks za urzędówki - ale jako opłata maksymalna za sprawę rozwodową. Tu jednak funkcjonuje zasada, że zasądza się co najmniej połowę opłaty maksymalnej. Efekt? Strona uznana za wyłącznie winną rozpadu małżeństwa reprezentowana przez pełnomocnika z urzędu zobowiązana będzie zapłacić swojemu eksmałżonkowi posiadającemu pełnomocnika z wyboru minimum 720 zł. W przypadku wygranej jej przeciwnik zobowiązany będzie wnieść jedynie połowę tej kwoty.
- Dysproporcja w poziomie kształtowania kosztów jest więc wyraźnie widoczna. Zwykła uczciwość, sprawiedliwość i równość stron postępowania wymagają, by potencjalne obciążenia były równe - wyjaśnia mec. Dębowski.
- Rzeczywiście dochodzi do zachwiania zasady równowagi stron - przyznaje adwokat Roman Kusz, wicedziekan Okręgowej Rady Adwokackiej w Katowicach.
- Tym bardziej że w Polsce funkcjonuje generalna zasada, że to przegrywający płaci koszty procesu. Stawki nie są oczywiście materią prostą do uregulowania, wydaje się jednak, że wchodzące w życie 1 stycznia rozporządzenia zostały skonstruowane wadliwie - dodaje.
Dlatego też - jak mówi mec. Dębowski - NRA po wejściu w życie spornych przepisów obserwować będzie ich działanie pod kątem ewentualnego wniosku o zbadanie ich zgodności z konstytucją.
Równa praca, różna płaca
Ale nie tylko to rozwiązanie niepokoi prawników.
- Pomysł wydania dwóch odrębnych rozporządzeń: jednego w zakresie spraw z wyboru, drugiego z urzędu, budzi mieszane uczucia. Bo też trudno o większe zachwianie zasady równości - wskazuje adwokat Łukasz Supera.
- Jest to równość rodem z "Folwarku zwierzęcego" Orwella: za taką samą pracę w jednym przypadku przysługuje 120 zł (skarga konstytucyjna w sprawie z urzędu), w drugim przypadku 1200 zł (w przypadku sprawy z wyboru) - wytyka.
Jak mówi, próba wpisania takiej regulacji w ramy państwa prawnego wymagałaby hektolitrów atramentu, kilkunastu dysertacji, a i tak skutek byłby mizerny.
- Teza, że Skarb Państwa może coś od kogoś kupić po cenie kilkunastokrotnie niższej od rynkowej, przywodzi na myśl czasy słusznie minione. To, że sprawa dotyczy adwokatów, nie ma żadnego znaczenia: adwokat też człowiek i również jest nośnikiem "przyrodzonej i niezbywalnej godności" - akcentuje mec. Supera.
Jego zdaniem dokonany po 13 latach podział stawek na te urzędowe i z wyboru uwydatnił błąd w delegacji ustawowej do wydania jednego z rozporządzeń. Chodzi o art. 29 ust. 2 prawa o adwokaturze (t.j. Dz.U. z 2014 r. poz. 635 ze zm., dalej: p.a.). Przepis ten zawiera upoważnienie dla ministra sprawiedliwości do ustalenia w drodze rozporządzenia wysokości kosztów zastępstwa prawnego, świadczonego przez adwokatów z urzędu. W ślad za nim szef resortu sprawiedliwości został zobligowany do wydania aktu wykonawczego po zasięgnięciu opinii Naczelnej Rady Adwokackiej. Rozporządzenie - w myśl ustawy - ma uregulować:
● szczegółowe zasady ponoszenia kosztów pomocy prawnej świadczonej z urzędu, z uwzględnieniem sposobu ustalania tych kosztów i wydatków stanowiących podstawę ich określenia, oraz
● maksymalną wysokość opłat za udzieloną pomoc.
Problem jednak w tym, że ustawodawca nie wskazał - tak jak w przypadku art. 16 p.a. mówiącego o kosztach pomocy z wyboru - wytycznych, jakie mają posłużyć do wyliczenia wynagrodzenia za sprawy prowadzone z urzędu.
- Nowe rozporządzenie w sprawach z urzędu zostało wydane tylko na podstawie art. 29 p.a. Przepis ten jest jednak wadliwy i nie wytrzymuje konfrontacji z pierwszym lepszym podręcznikiem do prawa konstytucyjnego - uważa mec. Supera.
Jak mówi, regulacja pozbawiona jest jakichkolwiek - a wymaganych wszak konstytucją - "wytycznych dotyczących treści aktu".
Stawki godzinowe
Również sami sędziowie uważają, że rozporządzenie w sprawie taks za prawnicze urzędówki skonstruowane zostało wadliwe. Nie urealniło bowiem - choć powinno - dotychczasowych stawek.
- Wynagrodzenie prawników powinno uwzględniać ich rzeczywisty nakład pracy. Tymczasem stawki odnoszące się do wartości przedmiotu sporu nie są często adekwatne do faktycznego wysiłku pełnomocnika - zwraca uwagę sędzia Waldemar Żurek, rzecznik Krajowej Rady Sądownictwa.
- Może bowiem się okazać, że w prostej sprawie o wydanie nakazu zapłaty za niezapłaconą fakturę może być zasądzona bardzo wysoka stawka, a z drugiej strony za trudne, wymagające wiele uwagi np. sprawy eksmisyjne wynagrodzenie jest już zdecydowanie niskie - tłumaczy.
Oczywiście adwokaci częstą bilansują sobie sprawami łatwymi te trudne i mniej płatne, ale - jak uważa sędzia Żurek - nie o to powinno chodzić.
- Opłata powinna być odzwierciedleniem orientacyjnego godzinowego nakładu pracy adwokata i to biorąc pod uwagę stawki rynkowe. Wiązanie wysokości stawki z wartością przedmiotu sporu to pułapka - dodaje sędzia Żurek.
Zwolennikiem wprowadzenia taks godzinowych jest również mec. Kusz.
- Na takie rozwiązanie zdecydowano się m.in. w Austrii. Szkoda, że nasz ustawodawca nie poszedł w tym kierunku. Europejskim standardem jest również systematyczna waloryzacja stawek, której u nas dotąd zaniechano - mówi.
@RY1@i02/2015/251/i02.2015.251.18300070a.802.jpg@RY2@
Sąd Najwyższy w sprawie stawek
Anna Krzyżanowska
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu