Autopromocja
Dziennik Gazeta Prawana logo
Prawnik

W sprawie urzędówek można mieć pretensje nie tylko do MS

24 kwietnia 2023
Ten tekst przeczytasz w 3 minuty

Miniony tydzień nie był pasmem sukcesów Ministerstwa Sprawiedliwości. Dwa dni z rzędu bowiem resort kierowany przez Zbigniewa Ziobrę poniósł porażkę przed Trybunałem Konstytucyjnym. Mowa oczywiście o uznaniu w dwóch postępowaniach, dzień po dniu, za niezgodne z ustawą zasadniczą przepisów wydanego przez ministra sprawiedliwości rozporządzenia, które ustanawia stawki należne radcom prawnym za reprezentowanie klientów przed sądami z urzędu.

To było zresztą od początku do przewidzenia. W grudniu 2022 r. TK uznał już za niekonstytucyjne różnicowanie wysokości wynagrodzenia obrońców z urzędu i z wyboru. I choć wówczas chodziło o opłaty należne adwokatom, a nie radcom prawnym, to naprawdę trzeba było wykazać się nie lada pokrętną wyobraźnią prawniczą, aby liczyć na to, że trybunał jednak uzna, że takie rozróżnienie na gruncie konstytucji jest niedopuszczalne w stosunku do prawników z zielonymi żabotami, a tych z niebieskimi potraktuje inaczej. Tymczasem ministerstwo, z uporem godnym lepszej sprawy, twardo przed TK broniło swoich przepisów. Oczywiście na nic to się nie zdało, gdyż trybunał nie tylko je zakwestionował, ale jeszcze zrugał solidnie MS za to, że do tej pory nie zrobił w tych przepisach porządków i nie doprowadził ich do stanu zgodności z konstytucją.

Na tym jednak TK nie poprzestał. Dostało się bowiem nie tylko resortowi, lecz także władzom samorządów prawniczych. Pełniący rolę sędziego sprawozdawcy w zeszłotygodniowych sprawach Piotr Pszczółkowski zwrócił bowiem uwagę na jeszcze jeden istotny aspekt. Otóż słusznie przypominał, że takie podmioty jak Naczelna Rada Adwokacka czy Krajowa Rada Radców Prawnych mogłyby wykazać się większą aktywnością na polu walki z nierównościami, jeśli chodzi o stawki należne ich członkom za reprezentowanie klientów przed sądami. Na razie bowiem to przede wszystkim dzięki aktywnościom szeregowych radców i adwokatów TK ma szansę wypowiadać się w tej kwestii. Ci jednak mogą skarżyć tylko poszczególne przepisy rozporządzeń, w efekcie czego te zaczynają przypominać szwajcarski ser, a w orzecznictwie sądowym zaczyna się robić niezły bałagan. Niektóre sądy bowiem wykazują się nadmiernym formalizmem i stają na stanowisku, że dopóki jakiś przepis nie został uznany za niekonstytucyjny, dopóty obowiązuje, a niektóre – zgodnie z duchem orzecznictwa TK – rezygnują z rozróżniania stawek i we wszystkich sprawach zasądzają koszty według tych należnych pełnomocnikom z wyrobu. Tymczasem, gdyby zaskarżono owe rozporządzenia w całości, czego nie można zrobić skargą, a co byłoby możliwe wnioskiem abstrakcyjnym, problem zapewne już od dawna byłby rozwiązany. ©

Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.