Emerytury SB. To nie koniec walki
Tak stawiając sprawę: nie. Faktyczne rozliczenie z komunizmem w Polsce nie nastąpiło. Wyrok Trybunału powinien być tylko jednym z elementów szerszego rozliczania państwa z systemem komunistycznym. Pamiętajmy, że ustawa nie objęła np. wojskowych służb specjalnych, w tym Informacji Wojskowej. Wiele ówczesnych instytucji wojskowych pełniło podobne funkcje co SB, a ich funkcjonariusze pobierają po staremu swoje świadczenia.
W obecnym parlamencie nie ma szans na jakiekolwiek dalsze zmiany w tym trudnym rozliczeniowym temacie. PO idzie raczej w odwrotnym kierunku. Dla przykładu: chce ograniczyć dostęp do archiwów IPN poprzez możliwość zastrzeżenia dostępu do nich. Tak jest w projekcie, nad którym obecnie pracujemy w Sejmie. PO nie chce popełnić błędu PiS, które w poprzedniej kadencji, właśnie przez lustracje, zostało zaatakowane przez wiele wpływowych środowisk. Zwłaszcza część środowisk dziennikarskich i naukowych zarzucała nam obłudnie łamanie standardów prawa. Ci ludzie zwalczali PiS, bo bali się lustracji!
Tak to odbieram. Postulowaliśmy szersze zapisy, m.in. objęcie ustawą wojskowych służb specjalnych. Nie rozumiem, dlaczego PO się na to nie zgodziła. Chcieliśmy szerszego ujawnienia tajnych archiwów SB. I znów: nie rozumiem, skąd brał się opór PO.
Na pewno tak właśnie jest w przypadku ludzi, którzy osiągnęli pozycje zawodowe i naukowe przez współpracę z SB. Zapisy w archiwach to dla nich puszka Pandory. Przez to niestety podstawy polskiej demokracji są cały czas zatrute. Ludzie ci zawsze będą przeciwnikami lustracji i będą relatywizować historię.
Fakt, to jest nowe postawienie sprawy. Dotychczas wśród prawników dominował pogląd, że na rozliczanie się z przeszłością wystarczy 10 czy 20 lat. Pośrednio wynikało to z rezolucji Rady Europy.
Ta rezolucja została przygotowana przez rumuńskiego parlamentarzystę w Radzie Europy, a opierała się na opracowaniu amerykańskiego profesora, jak rozliczać system komunistyczny w młodych demokracjach. Była de facto zbiorem poglądów naukowych. Ja uważam, że każde postkomunistyczne państwo powinno wypracować swój system rozliczania się z przeszłością i nie należy go ograniczać w czasie. Orzeczenie Trybunału pokazuje, że nadszedł czas na doprecyzowanie ustawy. Bo dlaczego Jaruzelski, który wprowadzał stan wojenny, ma świadczenia emerytalne na maksymalnym poziomie, a szeregowym funkcjonariuszom SB, którzy byli wykonawcami jego woli, zostały one obniżone?
Orzeczenia Trybunału w wielu sprawach są nie tylko wewnętrznie sprzeczne, ale też salomonowe.
Dziwi mnie pozostawienie uprzywilejowanych świadczeń emerytalnych dla członków WRON, ale cieszę się, że po 20 latach od Okrągłego Stołu uporaliśmy się przynajmniej częściowo z problemem emerytur.
Kadłubowa lustracja w Polsce nie odsunęła funkcjonariuszy i współpracowników SB od pełnienia funkcji publicznych. Utrzymywanie uprzywilejowanych świadczeń dla tych, którzy na różnych poziomach utrzymywali system represji, kłóciło się z elementarnym poczuciem sprawiedliwości społecznej.
Nawet jeśli któryś z nich pracował tylko w administracji służb, dlaczego ma mieć emeryturę dwa razy wyższą od kogoś, kto pracował w zwykłym urzędzie? Zresztą ci ludzie nie zostali teraz ukarani. Karą byłoby, gdyby dostali minimalną emeryturę. Tymczasem będą mieli średnią krajową.
Każdy obywatel ma takie prawo. Oczywiście istnieje pewne niebezpieczeństwo, jak do sprawy podejdzie Trybunał w Strasburgu. Choć z tego, co obserwuję, dotąd Trybunał szanował prawo każdego kraju postkomunistycznego do rozwiązywania problemów z przeszłości. Zdziwiłbym się, gdyby tym razem uznał, że Polska nie ma prawa do własnych regulacji w tym zakresie. Takie orzecznictwo wkraczałoby mocno w fundamenty naszego państwa i naszej demokracji.
@RY1@i02/2010/041/i02.2010.041.000.0013.001.jpg@RY2@
Fot. Paweł Ulatowski
Arkadiusz Mularczyk, poseł PiS
, poseł PiS
Państwo polskie będzie przegrywało sprawę po sprawie.
Sądzę, że niebawem.
I będą tak dalej mówił. Z wyjątkiem pięciu sędziów, którzy złożyli votum separatum. Reszta wcześniej czy później będzie się tego wyroku wstydzić. W grudniu zeszłego roku, wydając orzeczenie w sprawie uwzględniania przy liczeniu średniej oceny z religii na świadectwie, Trybunał uznał, że bada równość wobec prawa, a nie społeczne konsekwencje działania prawa. Ostatnio zakwestionował swoją dotychczasowa linię orzeczniczą. Przestał być sądem prawa, stał się sądem moralności. Konsekwencje tego mogą być daleko idące.
Jeśli założymy, że nie narusza konstytucji ustawa, która nie tyle odbiera przywileje, ile karze...
To daje możliwość rozliczania się w nieskończoność. Prof. Rzepliński powinien być ostrożny. Był już projekt ustawy dekomunizacyjnej proponowany przez prawicę. Mówił o wyłączeniu z życia publicznego członków PZPR od stopnia sekretarza Podstawowej Organizacji Partyjnej w górę. Prof. Rzepliński był kiedyś takim sekretarzem. Gdyby dziś ktoś taką ustawę napisał, zgodnie z aktualnym orzecznictwem Trybunału byłaby ona zgodna z konstytucją.
Myślę czasem, że ludzie są nieświadomi tego, co robią. Ale gdyby pan profesor miał w przyszłości wspomniane kłopoty, broniłbym go. Tak samo jak teraz przyszło mi bronić esbeków.
Gdyby przy ustalaniu emerytury w miejsce przelicznika 2,6 wstawić 1,3, ci ludzie zostaliby sprowadzeni do powszechnego systemu. Natomiast wobec nich zastosowano przelicznik 0,7 i stworzono fikcję prawną. Bo taki współczynnik obowiązuje przy tzw. okresach nieskładkowych. Czyli gdy ktoś nie pracował (był na urlopie macierzyńskim, siedział w kryminale). To już jest represja, a nie zabranie niesłusznie nabytego przywileju. Represje mogą stosować sądy w trybie indywidualnym. Tu represjonuje ustawodawca, stosując odpowiedzialność zbiorową.
Członkowie WRON nie nabyli z tego tytułu specjalnych uprawnień. Odbierając im część emerytury, nie zabrano im przywilejów, tylko ich ukarano. Trybunał doszedł do wniosku, że nie można im obniżyć emerytur za okres służby od 8 maja 1945 roku do 12 grudnia 1981 roku. Obniżono za to od 12 grudnia do nieskończoności. W tym za lata służby w III RP. To absurd.
Ależ ta weryfikacja odbywała się zgodnie z ustawą pisaną już w III RP. Paragraf 8 uchwały Rady Ministrów, która regulowała przebieg weryfikacji, mówił, że należy sprawdzić każdego funkcjonariusza z osobna, czy w dotychczasowej swojej służbie w czasach PRL nie złamał prawa, nie naruszył godności innych osób, nie wykorzystywał stanowiska do celów prywatnych. Tylko zweryfikowani mogli ubiegać się o zatrudnienie w UOP czy policji. Jednak sędzia Rzepliński wywodził, że w tych przypadkach nie było ciągłości służby. Tymczasem jeśli ktoś w SB był kapitanem, to po weryfikacji został zatrudniony w UOP również w stopniu kapitana. Była więc ciągłość służby, uprawnień emerytalnych. Potwierdzona ustawą z 1993 r.
A co niby należało zrobić? Rozwiązać wszystkie formacje w 1990 r. i zacząć od zera? W okresie transformacji obce wywiady były u nas aktywne. Nie można było rozwiązać kontrwywiadu i stworzyć go na nowo z harcerzy. Na ten pomysł wpadł dopiero pan Macierewicz. Konsekwencje tego są dobrze widoczne w Iraku i Afganistanie. A politycy wypuszczają ustawę, która rodzi absurdy.
Tak, dam konkretny przykład oficera zwiadu WOP, bo ten zaliczono do organów bezpieczeństwa. Pracował w punkcie granicznym. Po 1990 r., gdy rozwiązywano stare służby, powiedział: pocałujcie mnie w nos, idę na emeryturę. Dziś pobiera świadczenia mundurowe w pełnym zakresie. Jeżeli zaś jego kolega zgłosił się do służby w Straży Granicznej w III RP i przesłużył choćby miesiąc, to dziś za cały okres służby w WOP w czasach PRL ma obniżoną emeryturę. Gdzie konsekwencja? Gdzie sprawiedliwość?
Wszystko, co dotyczy osób publicznych, powinno trafić do internetu. Byle tylko wymienieni mieli prawo przed opublikowaniem złożyć oświadczenie odnoszące się do tego materiału.
@RY1@i02/2010/041/i02.2010.041.000.0013.002.jpg@RY2@
Fot. Michał Rozbicki
Jan Widacki, poseł Stronnictwa Demokratycznego, pełnomocnik grupy posłów skarżących ustawę o esbeckich emeryturach
, poseł Stronnictwa Demokratycznego, pełnomocnik grupy posłów skarżących ustawę o esbeckich emeryturach
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu