Sędziowie za odwołaniem prezesa Milewskiego
Prawo
Dla dobra wymiaru sprawiedliwości - tak uzasadnili członkowie Krajowej Rady Sądownictwa zgodę na odwołanie prezesa gdańskiego sądu okręgowego Ryszarda Milewskiego. Minister sprawiedliwości Jarosław Gowin zapowiedział, że decyzję podejmie niezwłocznie.
Za odwołaniem prezesa było 22 członków KRS. Tylko jeden wstrzymał się od głosowania. - Prezes był powściągliwy w okazywaniu skruchy. Jego zdaniem podanie przez telefon daty posiedzenia aresztowanego i składu orzekającego w sprawie prezesa Amber Gold było normalną informacją publiczną - poinformował sędzia Antoni Górski, przewodniczący KRS.
Przypomnijmy, że minister sprawiedliwości wnioskował o zgodę na odwołanie prezesa po ujawnieniu przez "Gazetę Polską Codziennie" taśmy z nagraniem rozmowy Milewskiego z rzekomym asystentem szefa Kancelarii Prezesa Rady Ministrów. - Linia obrony Milewskiego opierała się na dwóch filarach: że nagranie, które poznała opinia publiczna, jest zmanipulowane oraz że nie powiedział nic, czego nie powiedziałby jakiekolwiek innej osobie - mówi nam jeden z członków KRS.
KRS zdecydowała, że odpowiedź na pytanie, czy taśma została zmanipulowana, da dopiero postępowanie w sprawie Milewskiego prowadzone przed sądem dyscyplinarnym.
Na dzień przed rozprawą w KRS media upowszechniły dwie wersje pisemnych wyjaśnień sędziego. Pierwsza mówiła o tym, że sam minister sprawiedliwości Jarosław Gowin żądał od niego wglądu w akta afery sopockiej. Milewski sugerował, że minister osobiście był nimi zainteresowany, gdyż brał udział w spotkaniu z prezydentem Sopotu oraz dwójką biznesmenów i chciał się przekonać, czy w aktach jest nagranie z tego spotkania. Druga wersja wyjaśnień, którą ostatecznie otrzymali członkowie KRS, nie zawierała już tego wątku. - Każdy z nas odniósł wrażenie, że prezes Milewski manipuluje, próbuje się brzydko bronić. To pogrążyło go w oczach wielu z nas - tłumaczy inny z członków rady.
Z ustaleń serwisu TVN24.pl wynika, że takiego nagrania nie było w aktach śledztwa i późniejszego procesu dotyczącego działań prezydenta Sopotu Jacka Karnowskiego. Potwierdziła to oficjalnie prokuratura. Jednak spotkanie, które odbył Jarosław Gowin (jeszcze jako poseł) właśnie z prezydentem Sopotu i biznesmenem Sławomirem Julkem, rzeczywiście miało miejsce. - Prezes Milewski kłamie, że żądałem akt tej sprawy. To skończy się w sądzie - zapowiedział Gowin.
W ostatecznym komunikacie KRS znalazła się też uwaga dotycząca zachowania ministra Gowina, który zażądał wszystkich akt procesów karnych Marcina P. Jest to niezgodne z ustawą o ustroju sądów powszechnych, co ujawniliśmy na łamach DGP.
Robert Zieliński
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu