Dobra książka, ale science-fiction
Politycy starają się nam za wszelką cenę udowodnić, że gdy sędzią jest Kowalski – obywatelowi jest źle, a gdy będzie Nowak – będzie dobrze. To, rzecz jasna, tak wcale nie działa. Gdy bowiem tak Kowalski, jak i Nowak zderzają się z procedurą, pozostaje im jedynie złapać się za głowę. Nazywajmy rzeczy po imieniu: sądzenie się w Polsce to udręka. Wpływ na to mają też sami sędziowie, ale jednak kluczowy jest sposób zorganizowania wymiaru sprawiedliwości. Nie przez osobę sędziego czekamy na wyrok w prostej sprawie gospodarczej dwa lata, a postępowanie o wpis do księgi wieczystej (banał!) potrafi się ciągnąć nawet cztery lata (słowo daję, taki przypadek był ostatnio w Sądzie Najwyższym; kobieta aż płakała, gdy się dowiedziała, że na ostateczne rozstrzygnięcie będzie musiała poczekać jeszcze ze dwa lata).
Czas trwania postępowań sądowych w Polsce to dramat. A przewlekłość w rozpatrywaniu spraw to dramat do kwadratu. I właśnie o tym jest książka, o której dzisiaj. To naprawdę dobra pozycja, choć z gatunku science-fiction. Dobrzy naukowcy wskazują bowiem, co należy zrobić, by było lepiej, a wszyscy doskonale wiemy, że lepiej nie będzie. Co oczywiście nie oznacza, że szkoda czasu na lekturę.
Skorzystaj z PROMOCJI NA PIERWSZY MIESIĄC.
Zyskaj nielimitowany dostęp do wszystkich treści:
wyjaśnień ekspertów, raportów i pogłębionych analiz oraz narzędzi dla specjalistów.
Możesz anulować w dowolnym momencie.
Skorzystaj z PROMOCJI NA PIERWSZY MIESIĄC.
Zyskaj nielimitowany dostęp do wszystkich treści:
wyjaśnień ekspertów, raportów i pogłębionych analiz oraz narzędzi dla specjalistów.
Możesz anulować w dowolnym momencie.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.