Jak chronić firmy przed konsekwencjami wyłudzania VAT przez oszustów
DEBATA Przedsiębiorstwa wyłudzające VAT wzięły na celownik elektronikę. Uczciwe firmy z tej branży nie są w stanie z nimi konkurować. Zdarza się też, że ponoszą konsekwencje skarbowe oszustw innych. Domagają się więc działań państwa eliminujących przestępców z rynku. Deklarują chęć współdziałania w tworzeniu takich rozwiązań
Problemy branży elektronicznej, która może stosować odwrotne obciążenie, to pewne zaskoczenie. Jaka jest skala oszustw w branży? Na czym polegają problemy?
Skala problemu zwiększała się aż do 1 lipca 2015 r., kiedy został wprowadzony mechanizm odwrotnego obciążenia. Wtedy został rozwiązany problem dotyczący VAT od telefonów, ale oszuści przerzucili się na inne towary, np. twarde dyski do komputerów, procesory, a także telewizory i kamery. Niedługo przedstawimy oddzielny raport na ten temat. Wszystkie te produkty mają wspólne cechy - są lekkie, drogie i jest na nie duży popyt na rynku. Problem w tym, że są to również cechy, które przyciągają oszustów. Obecnie związek zamierza złożyć wniosek do Ministerstwa Finansów o objęcie powyższych towarów odwrotnym obciążeniem.
To jednak nie koniec problemów branży. Dotyczą one również okresów rozliczeniowych sprzed 1 lipca 2015 r. One również wpływają na obecną sytuację firm. Po pierwsze, gdy w 2012 r. karuzele VAT pojawiały się w obrocie telefonami komórkowymi, polscy przedsiębiorcy stali się mało konkurencyjni, ponieważ nie byli w stanie rywalizować z oszustami oferującymi niższe ceny. Ponadto własnymi siłami musieliśmy policzyć straty dla budżetu państwa. Również dla państwa była to podwójna strata - urzędy wypłacały oszustom zwroty VAT, a dodatkowo nie napływały do Polski nowe inwestycje branży elektronicznej z zagranicy, co pogłębiało straty. Część inwestorów zagranicznych bała się bowiem wchodzić na polski rynek z powodu zbyt wysokiego ryzyka podatkowego.
Kolejnym skutkiem działania nieuczciwych podmiotów, z którym firmy muszą się dziś mierzyć, są uciążliwe i źle nakierowane kontrole urzędów. Fiskus poszedł bowiem tropem towarów, które krążyły po Polsce wiele miesięcy. Zdarza się że ten trop prowadzi go do firm, które nieświadomie (bo nie były w stanie sprawdzić pochodzenia towaru, ponieważ nie mają do tego narzędzi) kupiły towar w rozbudowanym łańcuchu dostaw i obecnie ponoszą tego konsekwencje. Fiskus na czas postępowania pozbawia je prawa do odliczenia VAT, mimo że firmy działały w dobrej wierze i z zachowaniem standardów należytej staranności. Urzędy twierdzą natomiast, że firmy jej nie dochowały.
W tym kontekście najlepiej widać problem, na który zwróciliśmy uwagę w liście do premier Beaty Szydło i ministra finansów Pawła Szałamachy. Chodzi o to, że uczciwi przedsiębiorcy potrzebują wsparcia ze strony administracji państwowej, aby wskazała, jak mają weryfikować kontrahentów. Obecnie takie możliwości są bardzo ograniczone, co oznacza, że firma albo ryzykuje, kupując towary, albo ogranicza swoją działalność. Jedno i drugie rozwiązanie powoduje straty zarówno dla przedsiębiorcy, jak i budżetu państwa. Stąd propozycja opracowania wspólnie z Ministerstwem Finansów listy procedur, które podatnik powinien wykonać, aby czuł się bezpieczny i nie został pozbawiony prawa do odliczenia VAT. Trzeba podkreślić, że te procedury są już stosowane przez przedsiębiorców.
W przypadku oszustw podatkowych możemy rozróżnić dwa stany faktyczne. Pierwszy, gdy mamy do czynienia wyłącznie z pustymi fakturami, a więc gdy nie dochodzi de facto do dostawy towaru. Firmy przekazują sobie jedynie dokumenty. W takiej sytuacji pozbawienie podatnika podatku naliczonego nie nastręcza problemów. W branży elektronicznej jest to zjawisko rzadko spotykane. Najczęściej problem polega na tym, że mamy do czynienia z obrotem fizycznie istniejącym towarem, jest on transportowany, a nawet fotografowany, dokonywane są za niego płatności. Wszystkie te czynności są jednak przez organizatorów procederu tak wyreżyserowane, aby upozorować faktyczne prowadzenie działalności gospodarczej; gdy w rzeczywistości mają jedyny cel: wyłudzić VAT.
Jak wygląda charakterystyczna transakcja dla obrotu elektroniką?
W centrach logistycznych pojawia się partia towaru, np. paleta telefonów komórkowych, która jest zaewidencjonowana w magazynie. Następnie towar ten zmienia właścicieli, choć trudno to nawet precyzyjnie ustalić, ponieważ do centrum logistycznego w krótkich odstępach czasu, np. co 1 min, wpływają e-maile z informacją że towar kolejno nabyła np. spółka P1, P2 i P3. Następnie pojawia się kolejny podmiot i towar jest wywożony do istniejącej, a czasem powszechnie znanej firmy. Trafia do jej magazynu, jest często fotografowany. Z tego podmiotu już kolejnego dnia jest wywożony w ramach wewnątrzwspólnotowych dostaw za granicę, np. do podmiotu litewskiego, który następnie wystawia fakturę na sprzedaż tego towaru do podmiotu np. z Wielkiej Brytanii, ale towar tam w ogóle nie trafia. Podmiot brytyjski okazuje się słupem. Do firmy litewskiej przyjeżdża inna firma transportowa, która zabiera paletę telefonów i przewozi ją do Polski, do innego centrum logistycznego, i obieg zaczyna się od początku. W przypadku telefonów komórkowych takich obiegów tym samym towarem jest cztery, pięć, co oznacza, że cztery, pięć razy wyłudzono VAT, korzystając z tej samej partii towaru.
Taki proceder nie byłby możliwy bez udziału tych dużych, często znanych firm, które są na tyle wiarygodne w organach podatkowych, że mają większą szansę na bezproblemowy zwrot VAT od fiskusa. Jeśli byłby to podmiot nieznany, to byłoby większe prawdopodobieństwo, że urząd skarbowy przed zwrotem podatku przeprowadziłby kontrolę, która - jak można się spodziewać - szybciej wykryłaby oszustwo.
Na początku takiego łańcucha umiejscowiony jest podmiot (w naszym przykładzie P1), który w ogóle nie wpłaca VAT do urzędu skarbowego (jest to tzw. znikający podatnik), a podmiot dokonujący WDT żąda zwrotu podatku, który do budżetu na wcześniejszym etapie obrotu nie wpłynął. W praktyce na ten zwrot VAT składają się finansowo inni podatnicy, ci uczciwie płacący podatki. Skoro bowiem sprzedawca na jednym z etapów obrotu nie zapłacił VAT, to budżet państwa nie dysponuje tymi pieniędzmi.
W takiej sytuacji, aby pozbawić podatnika prawa do odliczenia podatku naliczonego, niezbędne jest wykazanie, że wiedział on lub powinien był wiedzieć o tym, że nabywając towar, uczestniczy w transakcji wykorzystanej do popełnienia oszustwa w podatku VAT.
Jak z problemem wyłudzeń VAT radzi sobie polski fiskus? Dwa tygodnie temu Najwyższa Izba Kontroli przedstawiła raport z kontroli polskich organów kontroli skarbowej w sprawie wyłudzeń VAT. Zawiera on bardzo ciekawe wnioski.
Raport NIK obejmuje okres od 2013 r. do połowy 2015 r. W okresie tym widać wyraźny wzrost liczonych kwotowo czynności fikcyjnych. W 2013 r. organy kontroli skarbowej wykryły fikcyjne faktury na kwotę 19,7 mld zł, w 2014 r. - prawie 34 mld zł, a w 2015 r. - ponad 80 mld zł. Od tych czynności organy wymierzyły stosowny podatek. W 2013 r. wyniósł on 2,3 mld zł, w 2014 r. 5,2 mld zł, a w I półroczu 2015 r. prawie 5 mld zł. Problem w tym, że wpłaty do budżetu państwa wyniosły zaledwie 162 mln zł, czyli 1,3 proc. kwot wynikających z decyzji wymiarowych wydanych przez urzędy kontroli skarbowej. Niska skuteczność w odzyskiwaniu podatku skutkowała gwałtownym wzrostem zaległości VAT z decyzji wydanych na podstawie art. 108 ustawy o VAT - z 5 mld zł w 2013 r. do ponad 14 mld zł na koniec czerwca 2015 r. W ocenie NIK możliwości odzyskania tych kwot są obecnie niewielkie.
Obserwujemy też, że w latach 2013-2015 r. wprowadzanie do obiegu fikcyjnych faktur występowało na masową skalę. Problem ten stanowi obecnie poważne zagrożenie dla dochodów budżetu państwa, co jest niepokojące.
Nastąpiło też pogorszenie skuteczności poboru podatków, a najlepiej to pokazuje informacja o obniżeniu relacji dochodów podatkowych do PKB. We wszystkich trzech latach dochody podatkowe nie przekroczyły 15 proc. PKB. Ponadto, rozmiar luki VAT był wyższy w Polsce w stosunku do średniej w krajach UE.
Przedstawiliśmy w raporcie również rekomendacje dotyczące rozwiązania problemu oszustw, które opierają się na rozwiązaniach zastosowanych w innych krajach UE. Nie oznacza to jednak, że trzeba je wszystkie wprowadzić. Podobnie jak menu z restauracji należy wybrać rozwiązania, które najbardziej nam (czytaj: Polsce) pasują. W katalogu rekomendacji znalazły się więc: obowiązek wystawiania faktur VAT za pośrednictwem serwera Ministerstwa Finansów (centralny rejestr faktur), publiczny rejestr rachunków bankowych podatników, ograniczenie możliwości rozliczeń kwartalnych w VAT, powszechna standaryzacja ewidencji danych dotyczących dokumentów księgowych i płatności, dodanie kolejnych przesłanek pozwalających na wykreślenie z rejestru podatników VAT, fakultatywna dzielona płatność, rozszerzenie zakresu odpowiedzialności solidarnej oraz ograniczenie płatności gotówkowych.
NIK widzi też zaangażowanie służb skarbowych w ściganie oszustw. Nie mamy uwag co do prowadzonych postępowań, ale mamy je w stosunku do ich skuteczności. Na pochwałę zasługuje dobre typowanie do kontroli i ich prowadzenie. Organy przestrzegają przepisów i procedur, ale nie pozwalają one na skuteczną egzekucję podatków.
Mówiąc ogólnie, wszyscy się starają i dobrze typują firmy do kontroli, a efekt jest symboliczny.
Czy organy kontroli skarbowej w obecnym stanie prawnym mogą zrobić coś więcej?
Postępowania UKS są wszczynane przede wszystkim zbyt opieszale, zwłaszcza że specyfika działalności przestępczej jest taka, że firmy są tworzone jedynie do przeprowadzenia konkretnych transakcji, a następnie są likwidowane. W raporcie wskazaliśmy, że kontrole doraźne były wszczynane po 73 dniach, a planowe po 189 dniach. To uniemożliwia skuteczne ściganie oszustów.
Organy kontroli skarbowej obecnie prowadzą ponad 500 postępowań kontrolnych w podmiotach podejrzanych o udział w oszustwach podatkowych w obrocie sprzętem elektronicznym. Z uwagi na ich charakter są to postępowania niezwykle trudne i skomplikowane. Postępowania te są traktowane priorytetowo.
W I kwartale tego roku zostały przeprowadzone 102 postępowania, a kwota ustaleń sięgnęła 781 mln zł. Uszczuplenia w obrocie elektroniką stanowiły w 2015 roku około 30 proc. wszystkich ustaleń kontroli skarbowej i są na drugim miejscu za paliwami. To oznacza, że branża elektroniczna jest szczególnie narażona na występowanie oszustw podatkowych i dlatego jest też monitorowana przez organy kontroli skarbowej.
Zwróćmy uwagę, że rozmawiamy o 20 proc. problemu, na który mamy wpływ, bo 80 proc. jest zdeterminowane przez dyrektywę unijną. Istotą problemów z wyłudzeniami jest zerowa stawka VAT przy transakcjach wewnątrzwspólnotowych. Aby odzyskać wpływ na VAT, trzeba zacząć podejmować działania na forum UE i rozmawiać o zniesieniu VAT. To jest podatek, który został stworzony w innych warunkach. Był przeznaczony do stosowania przez jeden kraj, a nie wspólnotę państw. Obecnie, w sytuacji 27 krajów, bez granic, wystarczy coś rzekomo wywieźć za granicę i zastosować 0 proc. VAT, po czym pobiec do własnego urzędu skarbowego z wnioskiem o zwrot 23 proc. VAT.
Jako Związek Przedsiębiorców i Pracodawców wystosowaliśmy cztery miesiące temu rekomendację do wszystkich swoich członków, aby przenosili działalność z podległej małym urzędom skarbowym do największych. Małe urzędy są bowiem tak okradzione przez przestępców, że nie mają pieniędzy, aby wypłacać zwroty VAT, co pokazuje skalę problemu. W efekcie urzędy zbierają mniej, niż wypłacają. Polskie państwo traci więc kontrolę nad VAT, dlatego potrzebne są radykalne środki przeciwdziałające obecnej sytuacji.
Oczywiście UE to duży organizm, który działa wolno, ale skala nadużyć w całej Unii to 500 mld euro rocznie. Dziwi mnie więc niedawna wypowiedź przewodniczącego Komisji Europejskiej Jean-Claude’a Junckera, że komisja przyjrzy się systemowi VAT w 2017 roku. Unia pozwala w ten sposób na wyłudzenia. Niezbędne są więc szybkie działania ze strony Polski. Musimy podnosić ten problem na forum UE i dążyć do tego, aby VAT zastąpić podatkiem od sprzedaży. To załatwi sprawę.
To dość rewolucyjne tezy.
Wyprowadzenie z Polski Armii Czerwonej było jeszcze bardziej rewolucyjną tezą. Trzeba zacząć o tym z UE rozmawiać. Alternatywą jest dalsze tracenie wpływów z VAT. Co więcej, w Polsce pewne procesy trwają zbyt długo, co dodatkowo hamuje nadzieję na zmiany. Nie można np. szybko wdrożyć systemu fakturowego ze względu na długotrwałe procedury przetargowe. Dlatego moim zdaniem rzeczywistym rozwiązaniem problemu wyłudzeń VAT jest likwidacja tego podatku w całej UE. Jeśli natomiast musimy się skupić na 20 proc. VAT, na który jako kraj członkowski UE mamy wpływ, to obecny system można uratować, wprowadzając np. jednolitą stawkę VAT (na poziomie 16,25 proc.).
Zgadzam się, że kluczowe decyzje muszą zapaść na poziomie UE. Musimy jednak zrozumieć dwie rzeczy. Po pierwsze, że zachodnia część UE problem oszustw zminimalizowała parę lat temu (np. wprowadzając odwrotne obciążenie VAT na wybrane towary). Kłopoty ma Europa Środkowo-Wschodnia, gdzie kwitnie proceder oszustw, w związku z tym nie możemy patrzeć i czekać, co zrobi Unia. W tej części Europy obowiązują wysokie stawki VAT, a odwrotne obciążenie zostało wprowadzone późno. W efekcie jest to region dużo atrakcyjniejszy dla oszustów niż tzw. stara Unia. Zwróćmy też uwagę, że dwa tygodnie temu Komisja Europejska wydała komunikat w sprawie reformy systemu VAT. Pojawiły się dwa pomysły: wprowadzenie odwrotnego obciążenia VAT na wszystkie transakcje powyżej pewnej wartości, co jest mało prawdopodobne, oraz likwidacja stawki 0 proc. na transakcje wewnątrzwspólnotowe i rozliczenie podatku w kraju dostawy. Ten drugi pomysł rozwiązałby problem karuzel VAT. Istotą problemu jest bowiem zerowa stawka VAT w transakcjach wewnątrzwspólnotowych.
Co może zrobić parlament?
Sejm może tutaj zdziałać wiele, zwłaszcza w kontekście kontroli NIK. Część rekomendacji NIK już została wdrożona. Sejm przyjął już zmiany dotyczące ograniczenia transakcji gotówkowych. W efekcie limit obrotu gotówkowego zmniejszy się z 15 tys. euro do 15 tys. zł. Jest to jedno z przygotowywanych rozwiązań. Nie oznacza ono przełomu w walce z oszustwami, ale jest elementem w całym pakiecie zmian.
Trwają już prace w Ministerstwie Finansów nad stworzeniem centralnego rejestru faktur, co jest ważne nie tylko ze względu na interes budżetu państwa, ale również na bezpieczeństwo prowadzenia działalności gospodarczej.
Kolejny duży element to reforma służb skarbowych. Dziś postępowania kontrolne są wszczynane zbyt wolno, co powoduje, że złapanie przestępcy podatkowego jest wręcz niemożliwe. Przyczyną jest m.in. rozproszenie kompetencji służb skarbowych oraz brak wymiany informacji między służbami, np. skarbowymi i celnymi. Pracujemy więc nad ustawą o administracji skarbowej, która skonsoliduje te służby i pozwoli na wymianę informacji. Projekt zakłada też wprowadzenie specjalnego pionu, który będzie ścigał przestępstwa. To jest trudna ustawa, ale jest jednym z planowanych kroków w walce z oszustwami.
Trudno też nie zgodzić się z tym, że musimy działać na poziomie europejskim, bo w VAT nie wszystko zależy od rozwiązań krajowych. Kwestia wyłudzeń VAT dotyczy również innych krajów UE.
Wiele spraw dotyczących wyłudzeń VAT trafia do sądów. Zwykle chodzi o pozbawienie prawa do odliczenia podatnika, który nie był świadomy uczestnictwa w oszukańczym łańcuchu dostaw. Jak ten problem widzi sądownictwo administracyjne?
Należy zauważyć, że od kilku lat utrzymuje się ten sam wskaźnik uwzględniania skarg na decyzje organów administracji. Wynosi on 22-23 proc. To oznacza, że ponad 3/4 spraw, które trafiają do sądów administracyjnych, zostało załatwionych zgodnie z prawem. A zatem administracja podatkowa i skarbowa działała w sposób legalny, co nie znaczy, że skuteczny.
Zwróćmy również uwagę na proste prawdy, o których przedsiębiorcy zapominają. Zgodnie z konstytucją Polska jest dobrem wspólnym, a płacenie danin publicznych obowiązkiem obywateli. To jest punkt wyjścia, o którym niestety wielu obywateli i przedsiębiorców zapomina. Problem polega na tym, że istnieje obecnie klimat sprzyjający agresywnej optymalizacji rozumianej jako działanie pozaprawne. Oszustwo karuzelowe nie byłoby bowiem możliwe, gdyby po drodze nie znalazł się jeden pozornie rzetelny podatnik. Jestem przekonana, że większość przedsiębiorców to ludzie uczciwi. Czytając akta spraw sądowych, trudno mi jednak uwierzyć, że nieuczciwi stanowią 1 proc. przedsiębiorców. Niestety prawda jest taka, że oszuści nie mogliby działać, gdyby nie naiwność przedsiębiorców, którzy łapią okazje na szybki zysk.
Wiele firm zarzuca organom i sądom, że przepisy nie wymagają sprawdzenia kontrahenta, a nawet jeśli to robią, to fiskus i tak pozbawia je prawa do odliczenia VAT. Czy zatem firmy mają obecnie możliwość sprawdzenia kontrahenta?
Mają przede wszystkim możliwość normalnego działania. Problem badania należytej staranności polega na tym, żeby firma zachowywała się w taki sposób, jak inne podmioty z branży. Natomiast jeśli firma nie podpisuje umów, kontaktuje się z dostawcą telefonicznie i nie potrafi wskazać, kim on jest, odbiera towar nie wiadomo od kogo, za każdym razem faktura opiewa na inny podmiot gospodarczy, a płatność następuje podobno w formie gotówkowej (bo nie ma przecież na to dowodów), to trudno uznać, że przedsiębiorca działający w taki sposób dochowuje należytej staranności.
Oceniając, czy podatnik dochował należytej staranności, nie wymagamy od przedsiębiorcy cudów. Nie wymaga się, aby korzystał z detektywa czy wywiadowni gospodarczej przy każdym kontrakcie. Wiele jednak zależy od skali działalności firmy, ilości towaru, sum, na które opiewają faktury. Każdą działalność można ocenić z punktu widzenia należytej staranności. Niestety często widać zachowania ryzykowne - nie można wykazać, że ktoś świadomie uczestniczył w oszustwie, ale że co najmniej godził się na to, że łapał okazję.
Model VAT obowiązujący w Polsce opiera się na założeniu, że najpierw wpływa podatek należny, a dopiero potem można odliczyć podatek naliczony. Problem polega na tym, że jeśli sprzedawca nie wpłaci VAT, to nabywca odbiera podatek, który jest wypłacany z budżetu państwa. Zgodnie z respektowanym przez polskie sądy administracyjne orzecznictwem TSUE budżet państwa może pokrywać podatek naliczony, ale jedynie w przypadku, gdy mamy do czynienia z uczciwie działającym przedsiębiorcą, który dochował należytej staranności. Jeśli więc nie wpłynął podatek należny, to wypłacenie przedsiębiorcy podatku naliczonego odbywa się ze środków innych podatników.
Mam wrażenie, że stanowisko orzecznictwa polskich sądów administracyjnych różni się od stanowiska Trybunału Sprawiedliwości UE. Trybunał opowiada się za ochroną dobrej wiary nabywcy usług, która pozwala mu zachować prawo do odliczenia podatku naliczonego, nawet jeśli wystawca faktury, z której wynika podatek naliczony, dopuścił się nieprawidłowości, a nawet przestępstw. TSUE uznał, że podatnikowi można odmówić prawa do odliczenia tylko w razie udowodnienia na podstawie obiektywnych przesłanek, że podatnik będący odbiorcą stanowiących podstawę prawa do odliczenia usług lub towarów wiedział lub powinien był wiedzieć, że transakcje te wiążą się z przestępstwem dostawcy lub innego podmiotu działającego na poprzednim etapie obrotu. Niezgodne z zasadami funkcjonowania prawa do odliczenia jest sankcjonowanie odmową skorzystania z tego prawa przez podatnika, który nie wiedział i nie mógł wiedzieć, że w ramach tej transakcji dostawca dopuścił się przestępstwa.
W toku kontroli NIK we wszystkich analizowanych przypadkach okoliczności sprawy pozwalały na konkluzję, że firma powinna była wiedzieć, że uczestniczyła w oszustwie.
Z tego, co państwo mówią, wynika, że nie ma w przepisach o VAT domniemania niewinności. W przypadku innych przestępstw niż oszustwa podatkowe taka zasada funkcjonuje. Najgorsi kryminaliści objęci są prawami, którymi nie są objęci przedsiębiorcy.
Mówimy o kryteriach bardzo precyzyjnie opisanych w orzecznictwie sądów administracyjnych i TSUE. Warto podkreślić, że brak skuteczności w systemie poboru i egzekucji VAT powoduje, że nawet uczciwych przedsiębiorców wpychamy w karuzelę. Niska ściągalność spowodowała, że niektóre branże nie były w stanie funkcjonować w zgodzie z prawem. Jeśli więc system egzekucji podatkowej jest nieefektywny, to uczciwy podatnik nie jest w stanie konkurować z nieuczciwym.
Mówią państwo o wielu problemach, które dotyczą wyłudzeń VAT i negatywnych konsekwencji m.in. dla branży elektronicznej. Gdzie tkwi więc sedno sprawy?
Problem leży w konstrukcji systemu podatkowego. Mamy bowiem w Polsce złe podatki. Mamy jedynie dwa podatki, przed którymi nie ma ucieczki: rolny i Belki (od zysków kapitałowych). Nie słyszałem, żeby rolnik wyniósł hektar ziemi na Cypr. Nie ma natomiast takiego problemu ze znakami towarowymi czy wywiezieniem elektroniki. Dlatego wszystkie inne podatki trzeba skonstruować podobnie jak rolny i Belki.
Zgadzamy się, że problem jest w prawie. W przypadku, gdy mamy dobre prawo, nie toczą się dyskusje takie jak obecnie w VAT, a więc czy firma powinna była wiedzieć, że uczestniczy w oszustwie, czy rzetelnie sprawdziła kontrahenta, czy nie. Prawo powinno być tak skonstruowane, aby takich wątpliwości nie było. Trudno się też nie zgodzić z twierdzeniem, że wina sprawcy czynu zabronionego powinna zostać udowodniona. Nie może być domniemania winy.
Potrzebne są więc narzędzia, które dawałyby nabywcom możliwość sprawdzenia, czy sprzedawca, od którego kupił towar, zapłacił podatek.
W obecnej sytuacji prawnej pojawia się natomiast chęć interpretowania sytuacji na niekorzyść przedsiębiorcy, który może być uczciwy, choć naiwny. Ale naiwność nie może być karana. Kluczowe jest więc stworzenie mechanizmu, który dawałby aparatowi skarbowemu możliwości informowania podmiotu, który dokonuje odliczenia VAT, że mu się on nie należy, bo sprzedawca go nie zapłacił. Takim narzędziem mają być narzędzia informatyczne, które tworzy obecnie Ministerstwo Finansów.
Proponowane przez pana posła działania wpisują się idealnie w to, czego domaga się branża elektroniczna. Potrzebny jest katalog czynności, których musi dochować przedsiębiorca, weryfikując swoich kontrahentów, aby mieć pewność, że działają z zachowaniem należytej staranności. ZIPSEE przygotowało taki katalog i niedługo zaproponuje go ministerstwu. Minister może następnie podać listę rzeczy do zrobienia w interpretacji ogólnej, która będzie jasna i czytelna zarówno dla przedsiębiorców, jak i dla służb skarbowych.
Pomysł z listą wydaje się bardzo ciekawy. Każde działanie ustawodawcy, którego celem jest podnoszenie efektywności systemu podatkowego, będzie odbierane jako działanie opresyjne. Uważam, że rozwiązanie proponowane przez branżę elektroniczną wprowadzałoby pewną równowagę w relacjach podatnik - fiskus.
Jako Związek Importerów i Producentów Sprzętu Elektrycznego i Elektronicznego mamy więc wspólny cel z rządem, aby wyeliminować oszustów z rynku. To jest w interesie wszystkich, uczciwych przedsiębiorców, podatników i budżetu państwa. Mam nadzieję, że polski rząd włączy się również do dyskusji na poziomie europejskim o likwidacji stawki 0 proc. na transakcje wewnątrzwspólnotowe.
Popieramy też inne działania, jak wprowadzenie centralnego rejestru faktur czy stworzenie rozwiązań pozwalających na koordynację działań między służbami skarbowymi i celnymi. Uważamy, że skoordynowane powinny być również działania policji, prokuratury i ABW. Jedne służby muszą wiedzieć, co robią inne.
Niedopuszczalne jest też to, że sądy bardzo niechętnie skazują oszustów podatkowych na kary bezwzględnego pozbawienia wolności, szczególnie że proceder karuzel podatkowych to domena dobrze zorganizowanych grup przestępczych.
Muszą być też kary bezwzględnego pozbawienia wolności, aby odstraszyć. Kara za oszustwo musi być nieuchronna i surowa, a każdy potencjalny oszust powinien mieć tego pełną świadomość.
Jeśli chodzi o centralny rejestr faktur, to zwróćmy uwagę, że rząd przyjął projekt ustawy, która przewiduje wdrożenie działań zmierzających do jego utworzenia.
Zamierzamy również konsolidować służby do celów walki z wyłudzeniami VAT.
Należy poprzeć te postulaty i działania. .
Potrzeba też nadzoru wyspecjalizowanych prokuratorów z Prokuratury Generalnej, aby ścigać przestępstwa gospodarcze. Potrzebna jest więc specjalizacja prokuratorów.
W zasadzie zgadzam się z postulatami, które proponuje branża elektroniczna i nad którymi zaczęły się prace w rządzie, jak np. centralny rejestr faktur. Moim zdaniem warto również do tego pakietu dodać ujednolicenie stawki VAT, aby nie była możliwa gra stawkami. Takie zmiany musiałyby wiązać się z fundamentalną zmianą systemu podatkowego.
A co z odpowiedzialnością karną i ściganiem oszustw przez wyspecjalizowane do tego służby?
W przypadku oszustw karuzelowych mamy do czynienia z dwoma rodzajami odpowiedzialności: podatkowej i karnej. Odpowiedzialność podatkowa wynika z okoliczności obiektywnych, nie mają tu znaczenia wola i wpływ podatnika. Odpowiedzialność karna natomiast zakłada świadome działania obywateli.
Łańcuchy podmiotów biorących udział w oszustwach nie biorą się znikąd. Tworzą je osoby, które je układają. Te osoby trzeba ścigać w pierwszej kolejności. Jeśli ktoś dostanie 10 lat więzienia za organizację karuzeli (jak w przypadku organizatora karuzeli skazanego przez sąd w Olsztynie), to sygnał będzie istotny.
To jest przestępczość zorganizowana, która jest ścigana na podstawie kodeksu karnego skarbowego i karnego. Organem właściwym w obu postępowaniach, prowadzonych na podstawie obu kodeksów, jest prokurator. Finansowe organy postępowania przygotowawczego, czyli naczelnik urzędu skarbowego czy inspektor kontroli skarbowej, mają niestety ograniczone uprawnienia, bo mogą prowadzić postępowania wyłącznie na podstawie k.k.s. Projekt dotyczący Krajowej Administracji Skarbowej zakłada zwiększenie uprawnień w tym zakresie.
Przy przestępstwach karuzelowych przeanalizowaliśmy dokładnie 90 przypadków. Optymistyczne jest to, że w 1/3 przypadków polskie służby wykryły faktycznych sprawców, którzy przygotowali cały proceder. W czterech zrobiły to służby skarbowe, w 15 przypadkach we współpracy z organami ścigania, a w dziewięciu organy ścigania.
Trybunał opowiada się za ochroną dobrej wiary nabywcy usług, która pozwala mu zachować prawo do odliczenia podatku naliczonego, nawet jeśli wystawca faktury dopuścił się nieprawidłowości
Likwidacja stawki 0 proc. na transakcje wewnątrzwspólnotowe i rozliczenie podatku w kraju dostawy rozwiązałyby problem karuzel VAT
Importerzy i producenci sprzętu elektrycznego i elektronicznego mają wspólny cel z rządem - wyeliminować oszustów z rynku. To jest w interesie wszystkich
@RY1@i02/2016/082/i02.2016.082.05000020a.810.jpg@RY2@
Małgorzata Niezgódka-Medek sędzia Naczelnego Sądu Administracyjnego
Czytając akta spraw sądowych trudno uwierzyć, że nieuczciwi to 1 proc. przedsiębiorców
@RY1@i02/2016/082/i02.2016.082.05000020a.811.jpg@RY2@
Krzysztof Kwiatkowski prezes Najwyższej Izby Kontroli
W 30 proc. karuzel podatkowych polskie służby wykryły faktycznych sprawców, którzy przygotowali cały proceder. To optymistyczna informacja
@RY1@i02/2016/082/i02.2016.082.05000020a.812.jpg@RY2@
Jarosław Borawski wicedyrektor Urzędu Kontroli Skarbowej w Olsztynie
Postępowania kontrolne w podmiotach podejrzanych o udział w oszustwach VAT w obrocie sprzętem elektronicznym traktujemy priorytetowo
@RY1@i02/2016/082/i02.2016.082.05000020a.813.jpg@RY2@
Michał Kanownik prezes zarządu Związku Importerów i Producentów Sprzętu Elektrycznego i Elektronicznego Branży RTV i IT - ZIPSEE - Cyfrowa Polska
Firmy oczekują listy procedur, które powinny wykonać, aby czuć się bezpieczne i nie zostać pozbawione prawa do odliczenia VAT
@RY1@i02/2016/082/i02.2016.082.05000020a.814.jpg@RY2@
Cezary Kaźmierczak prezes Związku Przedsiębiorców i Pracodawców
Polskie państwo traci kontrolę nad VAT, dlatego potrzebne są radykalne środki przeciwdziałające wyłudzeniom
@RY1@i02/2016/082/i02.2016.082.05000020a.815.jpg@RY2@
Jacek Sasin poseł Prawa i Sprawiedliwości
Narzędzia, które dawałyby nabywcom możliwość sprawdzenia, czy sprzedawca, od którego kupili towar, zapłacił podatek, są potrzebne
Zdjęcia Wojtek Górski
Debatę prowadził i spisał Łukasz Zalewski
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu