Autopromocja
Dziennik Gazeta Prawana logo
VAT

Czy kasy fiskalne okażą się lekiem na całe zło

28 czerwca 2018
Ten tekst przeczytasz w 3 minuty

Stało się. Padł jeden z ostatnich szańców obrony przed wszędobylskimi kasami fiskalnymi. Minister finansów podpisał w końcu długo dyskutowane rozporządzenie, zgodnie z którym od maja przyszłego roku urządzenia te będą musieli stosować lekarze, a także prawnicy. Przyjęcie tych przepisów poprzedzone było długą i burzliwą dyskusją i wieloma protestami obu środowisk.

partner w Ernst & Young

@RY1@i02/2010/148/i02.2010.148.086.002b.001.jpg@RY2@

Fot. Wojciech Górski

Krzysztof Sachs, partner w Ernst & Young

Pomimo szumu medialnego tak naprawdę z punktu widzenia praktyki podatkowej sprawa jest w istocie drobna. Do stosowania kas fiskalnych dostosowało się już bardzo wiele grup zawodowych i właściwie z wyjątkiem taksówkarzy zawsze odbywało się to bez większych perturbacji. Ale trzeba przyznać, że w przypadku taksówkarzy była obiektywna techniczna trudność w montażu kas.

Tymczasem dyskusja nad wprowadzeniem kas fiskalnych w gabinetach lekarskich przypominała wiele polskich dyskusji na tematy podatkowe, w których obie strony przerzucają się fikcyjnymi argumentami.

Resort finansów argumentował, że wprowadzenie kas uszczelni system podatkowy i ograniczy szarą strefę. Każdy, kto był u lekarza czy prawnika, doskonale zdaje sobie sprawę z pozorności tego stwierdzenia. Gabinet lekarski lub kancelaria to nie kiosk lub sklep, gdzie każdy kupujący może de facto kontrolować transakcje zawierane przez innego klienta. Racjonalnie trzeba zakładać, że jeśli dziś istnieją nieuczciwi lekarze lub prawnicy, którzy nie płacą podatków od wszystkich transakcji, to będą to robić dalej. Kupią kasę, postawią ją na biurku i będą jej używać tylko wtedy, kiedy będą mieli na to ochotę. Przedsiębiorcy budowlani mają kasy fiskalne od dawna, a chyba każdy Polak usłyszał już pytanie, czy robota ma być z fakturą czy bez, bo bez faktury taniej. Kasy fiskalne realnie uszczelniają system wyłącznie wtedy, kiedy transakcje są dokonywane w miejscach publicznych i kiedy pominięcie kasy może być z łatwością dostrzeżone przez wiele osób.

Argumenty używane przez drugą stronę niewiele więcej miały wspólnego z rzeczywistością. Podnoszono argument o technicznej niemożności stosowania kas w przypadku różnych stawek za leczenie czy częściowej refundacji kosztów leczenia. A przecież jest oczywiste, że jeśli tylko można ustalić kwotę, którą pacjent ma zapłacić, to można też tę kwotę w kasie fiskalnej zarejestrować. Trudno też poważnie traktować argument o niemożności stosowania kas fiskalnych przy wizytach domowych w czasach, kiedy przenośne kasy fiskalne, podobnie jak terminale płatnicze są coraz popularniejsze.

Wspomniane wprowadzenie kas fiskalnych niczego wielkiego nie spowoduje. Zwiększone dzięki temu wpływy z podatków, o ile w ogóle się pojawią, nie załatają dziury budżetowej. Koszty i trudności techniczne związane z kasami z pewnością nie doprowadzą też do zapaści w branży medycznej i prawniczej.

I właściwie nasuwa się tylko refleksja, czy doczekamy się kiedyś czasów, kiedy zmiany w podatkach będą miały realne znaczenie dla poprawy systemu lub rozwoju gospodarczego, a dyskusja podatkowa będzie pełna rzeczowych i merytorycznie zasadnych argumentów?

em

Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.