Autopromocja
Dziennik Gazeta Prawana logo
Pozostałe podatki

Konflikt prawa z moralnością

26 czerwca 2018
Ten tekst przeczytasz w 2 minuty

Celnicy spierają się ze skarbówką, czy od przerobionych jednorękich bandytów można pobierać podatek.

Ci pierwsi uważają, że państwo nie może czerpać zysków z przestępstwa. Drudzy, że nie ma w tym nic nadzwyczajnego. Spór musi rozstrzygnąć teraz przełożony obu departamentów, czyli minister finansów.

Podstawą sporu są wyniki śledztwa Prokuratury Apelacyjnej w Białymstoku i Centralnego Biura Śledczego. - Każdy z przebadanych ponad 2000 jednorękich bandytów był przerobiony i zezwalał na grę o wysokie stawki - mówi jeden z naszych rozmówców. Zgodnie z prawem właściciele automatów pozwalających na taką grę powinni płacić nie zryczałtowany podatek jak od jednorękich bandytów, tylko w wysokości 45 proc. od wygranej.

Ustalenia śledztwa zachęciły skarbówkę, by domagać się od właścicieli automatów dużych pieniędzy. Przeciwko temu zaprotestowali celnicy. Uważają oni, że państwo nie może czerpać zysków z przestępczej działalności, jak z prostytucji czy handlu bronią, bo jest to niemoralne.

Według inspektorów urzędów kontroli skarbowej, którzy w całym kraju badają rozliczenia firm hazardowych, ich sytuacji nie da się porównać z prostytucją. - Nagminnie ściągamy akcyzę lub zaległe podatki od osób i firm, które np. handlują przemycanym alkoholem czy papierosami - wyjaśnia jeden z naszych rozmówców.

Według takiej interpretacji można by firmom hazardowym naliczyć potężne podatki. Ale ponieważ jest spór między dwoma departamentami Ministerstwa Finansów, trzeba go rozstrzygnąć.

Dziś nie jest jeszcze jasne, którą z interpretacji przyjmie ostatecznie Ministerstwo Finansów. - Opinie nie są wiążące dla organów kontroli skarbowej. Nie ma jeszcze w tej sprawie interpretacji ogólnej wydanej przez ministra finansów, a dopiero taka byłaby wiążąca - tłumaczy nam rzecznik prasowy resortu Magdalena Kobos.

Przyjęcie interpretacji celników jako wiążącej zmusi śledczych do stawiania właścicielom firm zarzutów o pranie brudnych pieniędzy. Jak opowiadał nam jednak doświadczony oskarżyciel z Prokuratury Generalnej, dotąd niemal wszystkie procesy, w których były takie zarzuty, kończyły się przegraną prokuratur. Wszystko dlatego, że to niezwykle trudne do udowodnienia w polskim systemie prawnym.

W ubiegłym tygodniu ujawniliśmy, że wśród zakwestionowanych automatów znalazły się także te należące do firmy GoldenPlay - spółki kontrolowanej przez Ryszarda Sobiesiaka, jednego z bohaterów afery hazardowej.

Wykrycie przez Centralne Biuro Antykorupcyjne jego bliskich związków z posłami PO Mirosławem Drzewieckim i Zbigniewem Chlebowskim złamało ich polityczne kariery.

Robert Zieliński

Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.