Co w praktyce dają podatnikom interpretacje
System interpretacji podatkowych zbudowany został na wielu fundamentach. Postaram się wymienić najważniejsze. Organy podatkowe wyjaśniając podatnikom zawiłości przepisów podatkowych mają budować zaufanie podatników do władz fiskalnych. Podatnicy zaś mają otrzymywać silną ochronę w przypadku, gdy otrzymana przez nich interpretacja byłaby następnie kwestionowana. Interpretacje mają być wydawane w rozsądnie krótkim terminie. Interpretacja powinna być zatem wydana bez zbędnej zwłoki, nie później niż w terminie 3 miesięcy od otrzymania wniosku. Interpretacje mają być spójne i w tym celu wyznaczono 4 ośrodki w Polsce zajmujące się ich wydawaniem. Proces uzyskiwania interpretacji ma cechować się pełną transparentnością. Interpretacje nie powinny stanowić prawa powielaczowego, za pomocą którego realizowane są doraźne interesy organów podatkowych. Interpretacje mają podlegać kontroli sądowej.
Codzienna praktyka przy wydawaniu interpretacji dostarcza wiele smutnych faktów, które stanowią przeinaczenie lub niekiedy zaprzeczenie wskazanych fundamentów. Jako przykład można wskazać, że wydawane przez izby skarbowe interpretacje indywidualne zawierają w swej treści standardowo przepisanie całości stanu faktycznego/zdarzenia przyszłego podanego przez podatnika oraz całości przedstawionej przez podatnika argumentacji. Ten fragment zazwyczaj obejmuje ok. 70 - 90 proc. jej treści. Najczęściej sprowadza się to do wykonania przez urzędnika operacji typu kopiuj-wklej tekst zawarty we wniosku i to nawet bez modyfikacji stylistyki lub gramatyki tekstu pisanego przez podatnika. Pozostałe 10 - 30 proc. treści interpretacji to zwykle jedno- lub półtorastronicowe uzasadnienie stanowiska interpretatora w tym zacytowanie przepisów prawa (dosłownie). Nie jest wcale rzadkością sytuacja, gdy meritum interpretacji sprowadza się de facto do 2- 3 zdań (reszta to cytat przepisu), w których izba skarbowa uzasadnia, dlaczego stanowisko podatnika jest prawidłowe lub nieprawidłowe. Pytania same się nasuwają. Czemu ma służyć dosłowne przepisywanie tego, co podatnik napisał we wniosku? Jaki sens ma cytowanie przepisów, gdy podatnik wnioskuje o ich interpretację, a zatem - skoro szczegółowo przedstawia własną ich wykładnię - to należy założyć, że zna ich treść? Gdzie w kilkuzdaniowym uzasadnieniu mieści się zasada wyjaśniania treści przepisu i budowania zaufania podatnika do organów podatkowych?
Reakcję organów na tego typu argumenty można określić jako alergiczną, choć trudno to sensownie uzasadnić. Początkowo obowiązującą regułką umieszczaną standardowo w wydawanych interpretacjach było stwierdzenie, że wydane orzeczenia wiążą tylko w konkretnych sprawach i nie mają mocy obowiązującej dla wszystkich. Podatnicy słusznie wówczas podnosili, że skoro ustawodawca nakazał uwzględniać wyroki sądowe przy wydawaniu interpretacji, to trzeba je po prostu uwzględniać, czyli odnosić się do treści rozstrzygnięć sądowych i uzasadnienia podanego przez sąd. Pojawiły się nawet orzeczenia sądów administracyjnych, które wprost krytykowały stosowaną przez urzędników formułkę jako niezgodną z prawem. To, co nastąpiło później, można nazwać jawną kpiną z prawa, podatników i sądów. Wydawane obecnie interpretacje nie powołują się już na brak powszechnej mocy obowiązującej podniesionych przez podatnika orzeczeń sądowych, lecz wymieniają powołane przez podatnika orzeczenia (z nazwą sądu, datą i sygnaturą) i kwitują je stwierdzeniem, że powołane orzeczenia potwierdzają stanowisko podatnika bez żadnego komentarza, co organ o tych orzeczeniach sądzi i bez żadnego przełożenia na treść interpretacji. Na tym ma obecnie polegać "uwzględnianie" orzecznictwa sądowego przez organ wydający interpretację. Nadmienię tylko, że nowa formułka standardowo znajduje się na końcu interpretacji, czyli już po uzasadnieniu podatnikowi, że jego stanowisko jest nieprawidłowe.
Całkowicie zapomniano, że interpretacje miały być wydawane bez zbędnej zwłoki, zaś 3-miesięczny termin na ich wydanie miał być terminem ostatecznym. W praktyce ta ostateczność stała się jedynym punktem odniesienia. W rezultacie wydanie interpretacji nie później niż w terminie 3 miesięcy oznacza w przeważającej większości przypadków otrzymanie interpretacji przez podatnika dokładnie 3 miesiące po złożeniu wniosku. W świetle najnowszego orzecznictwa sądów administracyjnych interpretacja nie musi być nawet w tym terminie doręczona podatnikowi, więc realny termin, w którym podatnik zapozna się z treścią interpretacji, może się przedłużyć, np. w wyniku działania Poczty Polskiej. Jednocześnie nie są wcale rzadkością sytuacje, w których wnioski złożone przez podatnika leżakują przez około 2 miesiące, a następnie podatnik jest wzywany do uzupełnienia braków wniosku lub wyjaśnienia podanych faktów. Podatnik dowiaduje się wówczas, że po upływie 2 miesięcy (gdy już łudził się, że jego sprawa zmierza ku końcowi) ktoś po raz pierwszy zajrzał do jego wniosku. Rozpatrywanie następnie wniosku niejako w trybie przyspieszonym musi wywoływać dyskomfort zarówno po stronie urzędnika, jak i podatnika.
Trywializując, podatnik ma poprosić interpretatora, aby ten rozważył zmianę wydanej przez siebie interpretacji. Termin na odpowiedź wynosi 2 miesiące. Nie prowadząc statystyki można zaryzykować stwierdzenie, że przypadki, w których organ zmienił swoją interpretację, należą do absolutnej rzadkości i są związane z oczywistymi pomyłkami, np. organ orzeka, że interpretacja jest nieprawidłowa, a w uzasadnieniu stwierdza, że jest prawidłowa itp. Wymóg wzywania do usunięcia naruszenia prawa niepotrzebnie tylko przedłuża drogę do sądowej oceny wydanej interpretacji. Tym bardziej, że obecnie coraz częstsze są sytuacje, w których odpowiedź na wezwanie do usunięcia naruszenie prawa zawiera jednozdaniowe stwierdzenie, że organ nie znalazł podstaw do zmiany interpretacji bez żadnego uzasadnienia lub choćby ustosunkowania się do zarzutów podniesionych przez podatnika. Można zapytać, gdzie tutaj miejsce na budowanie zaufania podatników do organów?
Skrajnie rozumiana idea transparentności przy wydawaniu interpretacji podatkowych została sprowadzona do całkowitego odcięcia podatników od urzędnika rozpatrującego sprawę. Podatnik nie ma żadnej możliwości przedstawienia swojej sprawy poza jej opisem na formularzu. Urzędnik kontaktuje się z podatnikiem wyłącznie korespondencyjnie, prosząc o wyjaśnienie lub uzupełnienie - ale tylko i wyłącznie - opisu stanu faktycznego/zdarzenia przyszłego. Nie ma mowy o dyskusji na temat meritum sprawy. W rezultacie często wydawane są interpretacje pokazujące brak zrozumienia stanu faktycznego ze strony urzędnika bądź odpowiedzi zawierające oczywistą nadinterpretację lub niedointerpretację stanu faktycznego podanego przez podatnika. Praktyka innych krajów jest inna - kontakty pomiędzy podatnikiem a urzędnikiem w celu przedyskutowania meritum sprawy nie są uznawane automatycznie za naganne lub korupcjogenne. Nie ulega wątpliwości, że zachowania nielegalne należy ścigać z całą stanowczością, ale należy zachować pewne proporcje. Cóż złego byłoby we wspólnym (podatnika i urzędnika) wypracowywaniu stanowiska co do interpretacji przepisu w konkretnym stanie faktycznym? Sądzę, że obie strony mogłyby się wiele od siebie nauczyć.
Nikt chyba do końca nie wierzył w pełną realizację postulatu spójności interpretacyjnej. Różnice w interpretacjach są po prostu nieuchronne, tak jak nieuchronne są różnice w wyrokach sądowych wydawanych w analogicznych sprawach przez różne składy orzekające. Urzędnik wydający interpretację nie jest w stanie na bieżąco znać całej bazy danych interpretacji wydawanych tysiącami przez 4 ośrodki działające przy izbach skarbowych. Niemniej niektórych zjawisk skrajnych należałoby się jednak wystrzegać. Przykładem interpretacje wydane przez Izbę Skarbową w Warszawie w ciągu 2 dni (datowane odpowiednia 2 i 4 listopada 2009 r.) w sprawie VAT przy rozliczaniu tzw. premii pieniężnych, gdzie w analogicznych stanach faktycznych zawarto kompletnie odmienne rozstrzygnięcia. Na koniec tylko nadmienię, że obie te interpretacje są sprzeczne z dominującym orzecznictwem sądowym w tej kwestii.
@RY1@i02/2010/217/i02.2010.217.086.012a.001.jpg@RY2@
Marcin Panek, doradca podatkowy w Kancelarii White & Case
not. Ewa Matyszewska
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu