Autopromocja
Dziennik Gazeta Prawana logo

Jak fiskus szuka ukrytych dochodów

29 czerwca 2018

PROCEDURY - Jeśli urząd skarbowy wykaże, że podatnik zataił dochody lub nie wykazał w złożonym PIT wszystkich zarobionych pieniędzy, wymierzy 75-proc. sankcyjny podatek i zastosuje sankcje karne skarbowe

W polskim prawie podatkowym obowiązuje prosta zasada: praktycznie każdą zarobioną czy otrzymaną złotówkę trzeba wykazać przed urzędem skarbowym. Oczywiście nie każda będzie opodatkowana. Dochody do 3091 zł rocznie są zwolnione z PIT. Ponadto ustawa o podatku dochodowym od osób fizycznych zawiera dość obszerny katalog zwolnień z podatku. Dochodów zwolnionych lub od których minister finansów na podstawie Ordynacji podatkowej zaniechał poboru podatku, nie trzeba wykazywać w zeznaniu rocznym.

Gdy nasze wydatki są się z punktu widzenia przedstawicieli fiskusa zbyt wysokie, urzędnicy mogą sprawdzić, czy mieliśmy wystarczające środki na ich pokrycie. Jeśli okaże się, że nie, a my nie będziemy potrafili wskazać, skąd te środki mieliśmy, urzędnicy będą mogli uznać je za pochodzące z tzw. nieujawnionych źródeł lub też za nieznajdujące pokrycia w ujawnionych źródłach dochodów.

Podatnik ma taką możliwość. Jeśli zataiłby dochody i zapomniał zgłosić części z nich do opodatkowania, to prawo podatkowe przewiduje możliwość dokonania przez podatnika korekty takich rozliczeń. Warto jak najszybciej korygować takie zeznania. Wtedy bowiem podatnik zamiast płacić sankcyjny 75-proc. PIT, zapłaci podatek według skali podatkowej wraz z odsetkami. Obecnie wynoszą one 14 proc. w skali roku.

Dodatkowo jeśli podatnik złoży korektę zeznania i w ciągu 7 dni wpłaci zaległość podatkową, będzie mógł zastosować niższe odsetki. Obecnie będzie to 10,5 proc.

W takim przypadku grozi nam, że od kwoty, którą urzędnicy uznają za pochodzącą z tak określanych źródeł, pobrany zostanie podatek w wysokości 75 proc. Grożą nam w takiej sytuacji również sankcje karne skarbowe.

Urząd skarbowy może zainteresować się wydatkami podatnika, zwłaszcza gdy istnieje podejrzenie, że jego przychody były znacznie niższe od poniesionych przez niego wydatków. Wysokość przychodów nieznajdujących pokrycia w ujawnionych źródłach lub pochodzących ze źródeł nieujawnionych ustala się na podstawie poniesionych przez podatnika w roku podatkowym wydatków i wartości zgromadzonego w tym roku mienia, jeżeli wydatki te i wartości nie znajdują pokrycia w mieniu zgromadzonym przed poniesieniem tych wydatków lub zgromadzeniem mienia, pochodzącym z przychodów uprzednio opodatkowanych lub wolnych od opodatkowania.

W tym celu urząd gromadzi informacje nie tylko o naszych legalnych, a zatem takich, które podlegają opodatkowaniu, dochodach, ale także takich, które są znane, jednak zwolnione z podatku (np. darowizny od najbliższej rodzinny, jeśli zostały zgłoszone w urzędzie skarbowym).

Urzędnicy fiskusa gromadzą też szczegółowe dane o tym, jakie wydatki podatnicy ponoszą w ciągu danego roku. Pod lupę organu podatkowego trafia przy tym nie tylko ten wydatek, który wzbudził jego zainteresowanie (np. zakup domu), ale wszystkie ponoszone przez nas wydatki, z tymi dotyczącymi zapewnienia sobie codziennej egzystencji włącznie. Jeśli zatem ktoś kupuje dom za 1 mln zł, a jego dochody z ostatnich np. 10 lat to np. 300 tys. zł, fiskus wcale nie będzie szukał pokrycia na różnicę między tymi dwoma kwotami, czyli 700 tys. zł. Najpierw ustali, czy podatnik miał inne źródła dochodów lub np. zaciągnął na ten zakup kredyt. Jeśli okaże się, że zakup sfinansowano z kredytu, postępowanie się kończy. Jeśli jednak urząd ustali, że podatnik nie brał kredytu i nie miał innych dochodów, zaczyna liczyć, ile rzeczywiście podatnik wydał pieniędzy, których nie miał, bo przecież nie wykazał ich w składanych deklaracjach. Ustala zatem, jakich innych zakupów dokonywał podatnik.

Tak. Jeśli środki przeznaczone na kupno mieszkania nie znajdują odzwierciedlenia w przychodach podatniczki, będzie musiała przed urzędem skarbowym wyjaśnić, skąd na kupno mieszkania wzięła pieniądze. Jeśli była to darowizna od rodziców, wystarczy, że przedstawi formularz SD-Z2, który jest zgłoszeniem o nabyciu własności rzeczy lub praw majątkowych.

Trzeba pamiętać, że obowiązkiem organów podatkowych jest wykazanie, jakie wydatki zostały przez podatnika poniesione i że te wydatki przekraczają wartość zgromadzonego mienia w danym roku podatkowym. Natomiast obowiązkiem podatnika jest wykazanie, że to mienie zgromadził i że pochodzi ono z przychodów opodatkowanych lub wolnych od opodatkowania.

Jeżeli np. kupił samochód za 20 tys. zł, kwota ta zostanie doliczona do wspomnianych wcześniej 700 tys. zł. Do puli tej trafi także sprzęt RTV, AGD czy kupione meble. Później urząd ustala normalne wydatki ponoszone przez podatnika na co dzień, takie jak opłaty za czynsz, gaz, prąd, zakup żywności (średnio w danym okresie). Po zgromadzeniu tych danych otrzymuje rzeczywistą kwotę wydatków poniesionych przez podatnika w danym okresie i właśnie tę kwotę porównuje z kwotą uzyskanych w tym okresie dochodów.

Jeśli np. okaże się, że te inne wydatki to 150 tys. zł, to z wyliczeń wyjdzie, że podatnikowi brakuje nie 700 tys. zł, ale już 850 tys. zł. Od tej kwoty organ podatkowy może naliczyć podatek w wysokości 75 proc., czyli w opisanym przykładzie 637,5 tys. zł. Chyba że podatnik wskaże, skąd miał brakującą kwotę.

Podatku w wysokości 75 proc. można łatwo uniknąć, wskazując źródło, z którego pochodziły brakujące środki. Jeśli takie źródło możemy wskazać, organ podatkowy nie ma prawa traktować takich dochodów jak pochodzących ze źródła nieujawnionego. Innymi słowy, możemy przyznać się, że czerpaliśmy dochody z określonych źródeł, których nie zgłosiliśmy do opodatkowania.

Możemy zatem wskazać, że np. prowadziliśmy firmę, w której ukryliśmy część dochodów lub też działalności, której w ogóle nie zarejestrowaliśmy. Możemy też wskazać, że takim źródłem był niezgłoszony do opodatkowania najem lub otrzymane od rodziny darowizny. W każdym takim przypadku, zamiast 75 proc. podatku zapłacimy tylko taki podatek, jaki normalnie płaci się z takiego źródła. W przypadku działalności będzie to podatek wyliczony według skali podatkowej, który trzeba będzie zapłacić łącznie z należnymi odsetkami, które naliczane są za zwłokę w zapłacie podatku wyliczonego od ukrytych dochodów. Tak samo będzie z dochodami z najmu. Nieco inna sytuacja wystąpi, gdy powołamy się na darowizny. Takie darowizny, nawet otrzymane od najbliższej rodziny (chyba że od dnia ich otrzymania nie upłynęło jeszcze pół roku), opodatkowane będą według sankcyjnej stawki wynoszącej 20 proc.

Stawki 75 proc. unikniemy nie wtedy, gdy wskażemy pierwsze przychodzące nam do głowy źródło przychodów, ale dopiero gdy udowodnimy, że faktycznie stamtąd czerpaliśmy dochody. Chodzi o to, by nie dać możliwości legalizowania w ten sposób dochodów pochodzących rzeczywiście z nielegalnych źródeł. Jeśli zatem powołamy się na to, że czerpaliśmy dochody z niezgłoszonego do opodatkowania najmu, musimy liczyć się z tym, że zostaniemy poproszeniu o udowodnienie tego faktu.

Przepisy podatkowe przewidują, że wysokość przychodów nieznajdujących pokrycia w ujawnionych źródłach lub pochodzących ze źródeł nieujawnionych ustala się na podstawie poniesionych przez podatnika w roku podatkowym wydatków i wartości zgromadzonego w tym roku mienia, jeżeli wydatki te i wartości nie znajdują pokrycia w mieniu zgromadzonym przed poniesieniem tych wydatków lub zgromadzeniem mienia, pochodzącym z przychodów uprzednio opodatkowanych lub wolnych od opodatkowania.

Zatem urzędnicy skarbowi ustalą wysokość dochodów podatnika i jego wydatki. Gdy sumy te będą różne na niekorzyść podatnika (kwota dochodów będzie niższa od wydatków), od różnicy trzeba będzie zapłacić 75-proc. PIT.

Trzeba zatem będzie wskazać nie tylko to, jaki lokal i kiedy był wynajmowany oraz za ile (ewentualnie wskazanie przelewów potwierdzających opłacanie czynszu przez najemcę), ale także osobę najemcy, tak by ten fakt mógł potwierdzić stosownym oświadczeniem. W tym przypadku nikt nie da nam też wiary, że za pieniądze wynajmowaliśmy mieszkanie członkowi najbliższej rodziny.

Kłopotliwe może być też udowodnienie innych źródeł zarobkowania, które w powszechnym mniemaniu uchodzą za pewne usprawiedliwienie posiadania pieniędzy, które nie mają pokrycia w zgłoszonych do opodatkowania źródłach, jak np. prostytucja.

Jeżeli w wyniku porównania wielkości wydatków poniesionych przez podatnika w ciągu danego roku podatkowego i odniesienia jej do wartości opodatkowanych bądź zwolnionych od podatków zasobów finansowych, jakie zgromadził w tym roku, oraz zasobów zgromadzonych wcześniej, czyli przed analizowanym rokiem podatkowym, zostanie ustalone, że poniesione wydatki nie znajdują pokrycia w ujawnionych źródłach przychodów oraz w zgromadzonych wcześniej zasobach finansowych, organ podatkowy ma prawo przyjąć, że podatnik osiągnął przychody ze źródeł, których nie ujawnił.

Również w tym przypadku trzeba się niestety liczyć, że urzędnicy zażądają od nas dowodów, które uprawdopodobnią czerpanie przez nas dochodów z tego tytułu, ze wskazaniem klientów włącznie. A zatem broniąc się przed 75-proc. podatkiem, możemy powoływać się tylko na takie niezgłoszone do opodatkowania źródła, których istnienie jesteśmy w stanie łatwo udowodnić lub przynajmniej uprawdopodobnić, tak by nie budziło to większych wątpliwości.

Zarówno wtedy, gdy nie zgłaszamy jakichś dochodów do opodatkowania, jak i wówczas gdy zaniżamy zgłoszony do opodatkowania dochód, poza koniecznością zapłaty podatku dochodowego grożą nam sankcje przewidziane przepisami kodeksu karnego skarbowego. Ich wysokość zależy m.in. od skali popełnionego wykroczenia lub przestępstwa.

Zgodnie z art. 54 par. 1 kodeksu karnego skarbowego podatnik, który, uchylając się od opodatkowania, nie ujawnia właściwemu organowi przedmiotu lub podstawy opodatkowania lub nie składa deklaracji, przez co naraża podatek na uszczuplenie, podlega karze grzywny do 720 stawek dziennych albo karze pozbawienia wolności, albo obu tym karom łącznie. Stawki dzienne grzywny za przestępstwo wynoszą w 2011 roku od 46,20 zł do 18 480 zł.

Ewa Matyszewska

ewa.matyszewska@infor.pl

Ustawa z 26 lipca 1991 r. o podatku dochodowym od osób fizycznych (t.j. Dz.U. z 2010 r. nr 51, poz. 307 z późn. zm.).

Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.