Fiskus stworzył instrukcję, która służy szukaniu haków na przedsiębiorców
Ministerstwo Finansów w instrukcji kontroli podatników zajmujących się obrotem złomem wskazuje największe firmy w branży jako beneficjentów oszustw podatkowych. Kłóci się to z zasadą zaufania podatników do organów podatkowych. Fiskus w wielu postępowaniach, stosując się do błędnych przepisów, nie daje nawet możliwości obrony. Takie postępowanie fiskusa prowadzi do wyniszczenia branży złomiarskiej
Zgodnie z procedurą opracowaną przez Ministerstwo Finansów specjalnie do kontroli branży recyklingu metali organy podatkowe badają wszystkie spółki zaangażowane w obrót złomem. Co wynika z tych kontroli? Czy faktycznie jest tak, że każdy legalnie działający podmiot z tej branży jest podejrzany o oszustwa?
Nadmierna i niejednokrotnie tendencyjna działalność fiskusa wobec branży recyklingu wzbudza w nas poczucie, że organy kontroli nie przestrzegają zasady fair play, która budziłaby szacunek do organów państwa. Działania kontroli nie budują zaufania między władzą publiczną a przedsiębiorcami oraz samorządem gospodarczym. Jako przedstawiciele samorządu gospodarczego możemy wypowiadać się w imieniu całej branży recyklingowej. Działający w niej przedsiębiorcy cierpią z tego powodu, że urzędnicy realizują budżety zadaniowe i robią wszystko, aby wypełnić plany poczynione na początku roku. Postawiona została teza, którą urzędnicy mają uzasadnić. Sprowadza się ona do stwierdzenia, że w branży złomiarskiej źle się dzieje i jest zmowa firm. Urzędnicy stawiają sobie pytanie, jak głęboka jest ta zmowa. W praktyce organy podatkowe wielokrotnie starały się udowodnić, że przedsiębiorcy są największymi łobuzami w kraju. Nie twierdzę, że nie ma czarnych owiec, ale na pewno nie jest tak, że urzędnicy są bez winy. Faktem jest, że organy władzy powinny być zainteresowane dyskusją z nami o tym, co zrobić, żeby było lepiej. To partnerstwo nie może być tylko deklarowane na poziomie Brukseli.
Kontrole powinny być przeprowadzane przez organy kontrole z zachowaniem bezstronności i w myśl unijnej zasady dobrej wiary powszechnie przyjmowanej w orzecznictwie ETS. Natomiast kontrole, o których tu mówimy od samego początku, mają na celu wykazanie nieprawidłowości bez względu na istniejący stan faktyczny. Rolą państwa jest oczywiście zwalczanie nieuczciwych podatników. Jednak konsekwencje oszustw podatkowych nie mogą być przerzucane przez fiskusa na podatników uczciwych, ale powinny być egzekwowane od osób zaangażowanych w te oszustwa.
Izby gospodarcze przez wiele lat usiłowały walczyć z szarą strefą wyłudzającą VAT, domagając się zmiany przepisów w obrocie złomami. A teraz wszyscy przedsiębiorcy wrzucani są do jednego worka i podlegają bezwzględnym instrukcjom mającym na celu uzupełnienie państwowej kasy. Nikt nie dochodzi, czy przedsiębiorcy dochowali należytej staranności, czy nie. Mamy poczucie, że jesteśmy kozłem ofiarnym.
Z czego wynika to poczucie? Państwo przecież ma prawo przeprowadzić kontrole. Z programu kontroli dotyczącego branży złomiarskiej wynika, jakie działania mają zostać podjęte przez kontrolerów. Czy praktyka prowadzi do nadużyć?
Nie sądzę, aby problemem było nękanie kontrolami. Państwo ma prawo do kontrolowania określonych branż, zwalczania zjawisk postrzeganych jako niekorzystne, w tym nadużyć. Z tym nikt nie dyskutuje. Podstawowym problemem jest teza, że w branży recyklingu nadużycia są zjawiskiem powszechnych bez wyjątku. A więc każdy podatnik traktowany jest jak oszust. Kontrole u przedsiębiorców z tej branży są prowadzone z tezą. W efekcie pomijane są pewne etapy postępowania dowodowego albo odmawia się przedsiębiorcom domniemania dobrej wiary i ochrony, która w systemie VAT im przysługuje. Program kontroli koordynowanej przygotowany przez resort finansów jest wadliwy nie dlatego, że w ogóle wytypowano branżę recyklingu do kontroli, ale dlatego że prezentuje obraz tej branży zgodny z tezą. Zgodnie z nią podatnik, który występuje o zwroty VAT od urzędu skarbowego jest organizatorem i beneficjentem systemu powiązań i oszustw bez konieczności dowodzenia samego faktu powiązań z innymi podmiotami uczestniczącymi w dystrybucji złomu.
Z programu kontroli koordynowanej, czyli swoistej instrukcji dla urzędników, wynika, że trzeba zbierać dowody. Dokument określa, jak należy je gromadzić i zbierać. Pytanie, jak to jest wykonywane w praktyce? Czy faktycznie kontrolerzy zbierają dowody, czy zbierają jedynie dowody potwierdzające z góry założoną tezę?
Reprezentuję przedsiębiorców z branży recyklingu i jestem pełnomocnikiem w części postępowań. Mam więc do czynienia z praktykami stosowanymi przez organy podatkowe. Powszechną, wadliwą praktyką jest dokonywanie ustaleń kontrolnych wyłączenie na podstawie decyzji administracyjnych wydanych na poprzednim etapie obrotu, bez przeprowadzania bezpośredniego dowodu w danej sprawie. A zatem przeprowadza się dowód z decyzji urzędowej z pominięciem zasady bezpośredniości prowadzenia postępowania dowodowego. Druga podstawowa wada tych postępowań wynika z tezy, że dobra wiara przedsiębiorcy i należyta staranność nie mają żadnego znaczenia. Organy twierdzą, że polskie przepisy ustawy o VAT nie uzależniają prawa do odliczenia od istnienia bądź braku dobrej wiary. A więc dowody wskazywane przez stronę potwierdzające dochowanie należytej staranności w ogóle się pomija albo wynikom tych dowodów nie przypisuje się żadnego znaczenia. To jest podstawowa wada wielu tych postępowań.
Z instrukcji, o której rozmawiamy, wynika, że urzędy skarbowe powinny zawęzić krąg podejrzanych przedsiębiorców z branży do tych, którzy występowali o zwrot VAT. W praktyce okazuje się, że podejrzane są również podmioty, które o taki zwrot nie występowały. Dokonywały jedynie odliczenia VAT w normalnym trybie. Są więc podejrzane nie dlatego, że wystąpiły o zwrot podatku, tylko dlatego, że działają w branży.
Założenia fiskusa i obraz wynikający z programu kontroli prowadzą do fałszywej tezy, że złomu w Polsce w ogóle nie ma. Uczciwie należy przyznać, że z danych dotyczących branży wynika, że złomu jest jakby trochę za dużo. Wynika to z informacji o odliczeniach VAT, danych z faktur VAT dotyczących obrotu złomem oraz dotyczących funkcjonowania tej części gospodarki, która korzysta z towarów branży recyklingu. Co pozwala przypuszczać, że dochodzi do działań nielegalnych i wyłudzania zwrotu podatku VAT nie za rzeczywisty złom, tylko za papier (fakturę). Nie można jednak mówić, że to jest całość rynku. Kiedyś podobnie było z olejami przepracowanymi. Polska była najsłynniejszym państwem w Europie, ponieważ u nas zbierało się więcej olejów zużytych niż w Szwecji czy w Niemczech. Oczywiście tylko na papierze, bo produkcja oleju napędowego z domieszką olejów pochodzących z recyklingu korzystała z ulg podatkowych. Dochodziło więc do absurdów - olej świeży z jednej rafinerii był tańszy niż ten sam olej sprzedany w innej rafinerii po dolaniu do niego paru wiader wody. Teraz do takich samych absurdów dochodzi na rynku recyklingu.
Problemem nie jest jednak kontrola branży. Podmioty, które płacą VAT, nie są jego podatnikami. One się tylko tak nazywają, a w rzeczywistości są jedynie płatnikami. Mają go pobrać od ostatecznych nabywców i odprowadzić należność do budżetu. Więc kontrole nie powinny dziwić, zwłaszcza jak na rynku dzieje się coś nienormalnego. Problemem są przepisy podatkowe. Nie możemy bowiem rozwiązać problemu kontroli, nie rozwiązując problemu przepisów, które są źle skonstruowane. Z jednej strony często dają okazję nieuczciwym podatnikom do wyłudzeń, a z drugiej kontrolerom do czepiania się bogu ducha winnych podatników. Ponieważ VAT jest podatkiem trudnym, to i kontrole są trudne, ale jak się przychodzi na kontrolę z domniemaniem, że ma się do czynienia z przestępcą, to o nieporozumienia bardzo łatwo. Aby sprowadzić kontrole na właściwe tory, trzeba jednak zacząć od przepisów podatkowych.
Co i jak zatem trzeba zmienić?
VAT jest przywilejem dla przedsiębiorców, bo można go odliczyć. Jednak w przypadku małej działalności gospodarczej lepszym rozwiązaniem jest ryczałt VAT. W obecnej konstrukcji VAT jest źródłem problemu. Trudno bowiem oczekiwać, że osoba, która przynosi do punktu skupu złom wygrzebany na śmietniku, udokumentuje to fakturą. VAT powinni płacić ci, którzy potrzebują skorzystać z przywileju jego odliczenia. Niech to jednak nie będą osoby fizyczne. Z odliczenia powinny korzystać spółki prowadzące pełną księgowość. W ten sposób wyeliminujemy słupy, które pojawiały się w przypadku mafii paliwowej i obecnie w przypadku recyklingu. Takie rozwiązanie sprawi, że podatnik będzie musiał sam zdecydować, czy nie jest płatnikiem VAT i nie ma prawa do odliczenia, czy też ekonomiczna skala jego działalności powoduje, że musi poddać się pewnym rygorom prawno-podatkowym.
Zmienić trzeba też przepisy szczegółowe, które w obecnym brzmieniu są absurdalne. Dziś o stawce podatkowej decyduje urząd statystyczny, a przepisy są skonstruowane w ten sposób, że można jeden towar lub usługę zakwalifikować do różnego rodzaju grupowań, a do każdego grupowania stawki podatku są inne. W efekcie mamy katastrofę. I to nie tylko w branży recyklingu. To, jaką stawką opodatkowane jest pieczywo, zależy od tego, ile jest cukru w suchej masie. Z kolei stawka na wafle zależy od tego, ile jest w nich wody. Obecny polski system podatkowy jest taki, że - parafrazując stalinowskiego prokuratora Andreja Wyszynskiego - nie ma niewinnych - są najwyżej źle skontrolowani.
Używanie dowodów niebezpośrednich, o którym mówił pan mecenas Olkiewicz, jest nagminną procedurą organów kontroli. Dodam, że skandaliczną. Organy kontrolują osobę, która popełniła jakieś błędy w swojej działalności, za które grożą jej niewielkie sankcje. Przyznaje się ona do nich, a przy okazji opowiada o wielu innych czynnościach i transakcjach, które w jej przekonaniu (nie ma na to dowodów) popełniły inne osoby i firmy. Na podstawie takiego dowodu z zeznania świadka, potwierdzonego później prawomocnym wyrokiem sądu, w następnych postępowaniach organy kontroli stawiają zarzuty wszystkim tym osobom i podmiotom, o których skazany powiedział podczas zeznań. W efekcie wszyscy stają się winni, mimo że nikt nie zdobył się na trud zapytania tych osób i firm, jakie jest ich zdanie.
Nie można uogólniać i mówić, że cała branża to oszuści. Warto również pamiętać, że na koniec złom trafia do hut, a więc z efektów pracy branży recyklingu korzystają inne gałęzie gospodarki.
Wyjaśnijmy, że branża metali nieżelaznych osiąga obecnie przychody na poziomie 5 mld zł, a przychody ze stali stanowią kolejne kilka miliardów złotych. W sumie skala działalności branży recyklingu to kilkanaście miliardów złotych. Warto przypomnieć, że to właśnie nasza branża walczyła o samonaliczanie VAT (mechanizm reverse charge), ponieważ taki mechanizm funkcjonował w całej Europie. Fiskus nie dostrzegał wcześniej problemu, który polegał na tym, że oszukańcze transakcje z całej Europy trafiały do Polski. Dopiero z inicjatywy branży recyklingu doszło do zmian w przepisach i jako jeden z ostatnich krajów wprowadziliśmy zasadę samonaliczania podatku od złomu.
Zwróćmy też uwagę, że kolejnym źródłem problemów jest zróżnicowanie stawek VAT nie tylko w kraju, ale także w Unii Europejskiej. To jest jedna z przyczyn działania karuzeli podatkowych. Okazja czyni złodzieja. Należy więc uchwalać takie przepisy, aby nie dawać okazji, czego fiskus zdaje się nie zauważać.
Odnosząc się do instrukcji Ministerstwa Finansów, należy stwierdzić, że obraz branży złomiarskiej został w niej wypaczony. Gdyby stosować w innych krajach kryteria użyte w tej instrukcji, to okazałoby się, że np. w USA 20 największych firm recyklingowych byłoby beneficjentami oszustw. Gdyby polscy urzędnicy pojechali do Stanów Zjednoczonych i istniałby tam system VAT, to wykończyliby całą branżę recyklingu, która funkcjonuje tam od ponad 100 lat.
Czytając definicję beneficjenta, szybko dochodzimy do wniosku, że wszystkie podmioty z branży recyklingu we wszystkich krajach świata ją spełniają. W definicji jest bowiem mowa o tym, że beneficjentem oszustw na rynku jest każdy podmiot, który prowadzi działalność od kilku lat. Oczywiście największe spółki tę definicję spełniają. To, co najbardziej zabolało podmioty z branży, które często kierowały do urzędów skarbowych zapytania o status ich kontrahentów, to fakt, że właśnie takie zapytanie było powodem formułowania podejrzeń, że podmiot, który pyta, wyłudza VAT. Tymczasem prawda była taka, że firma chciała dochować należytej staranności i sprawdzić, czy jej kontrahent jest czynnym podatnikiem VAT.
Problemem jest również czas reakcji organów podatkowych, które utrudniają zachowanie należytej staranności. Przykładowo nasza spółka wystąpiła o informację o kontrahencie, którą dostaliśmy po pięciu miesiącach. Organy cztery razy przedłużały termin odpowiedzi i okazuje się, że już samo to powodowało przeświadczenie, że oto firma wyłudza VAT.
Działamy na tym rynku 12 lat, czyli długo. Posiadamy profesjonalne zaplecze w postaci składów magazynowych. W efekcie według instrukcji spełniamy przesłanki do uznania, że jesteśmy oszustami, co jest oczywiście kłamstwem. Ministerstwo stworzyło obraz, którego w rzeczywistości nie ma. Co więcej, urzędnicy przyznają, że przed podjęciem decyzji kierują się doświadczeniem życiowym, ale prawda jest taka, że niewielu kiedykolwiek prowadziło działalność gospodarczą. Więc tak naprawdę, nie mając tej świadomości, ferują wyroki i stwierdzają, kto jest winien.
Kolejna rzecz w instrukcji, która powoduje problemy dotyczy ściągania pieniędzy. Nie jest jednak ważne, czy pochodzą one od uczciwego podatnika. Zgodnie z instrukcją wyznacznikiem dla urzędów kontroli skarbowej jest to, aby pieniądze ściągnąć jak najmniejszym kosztem. Wiadomo, że taniej jest ściągnąć pieniądze od uczciwej firmy niż od tej, która wyłudza VAT.
Od nieuczciwego podmiotu najczęściej nie da się ściągnąć podatku, bo jak ktoś jest nieuczciwy, to tworzy strukturę, która pozwoli mu uniknąć zapłaty podatku. Jego po prostu nie ma.
W instrukcji pojawia się też informacja, że słupy nie mają majątku, więc nie ma od nich jak wyegzekwować podatku. Pytanie, czy od uczciwych da się wyegzekwować podatek?
Jest to możliwe, ponieważ uczciwy podatnik posiada środki na prowadzenie działalności. Przepisy natomiast są skonstruowane tak, że można wyegzekwować pieniądze nawet od uczciwego podatnika. Można doprowadzić do sytuacji, gdy na podstawie różnego rodzaju zdarzeń i decyzji uczciwy podatnik nie ma możliwości obrony. Takie praktyki były wielokrotnie stosowane.
Przypomnijmy słynną historię, dotyczącą możliwości odliczenia VAT w sytuacji, gdy kontrahent go nie odprowadził do urzędu skarbowego. Trybunał Konstytucyjny w 1998 r. pierwszy raz stwierdził, że jest to przepis zgodny z konstytucją. Wtedy część ekspertów alarmowała, że sędziowie TK nie wiedzą, co to jest VAT. Skąd mają wiedzieć, skoro większość z nich nigdy pewnie nie wystawiła żadnej faktury. Po kilku latach TK zaczął się z tego chyłkiem wycofywać, ale organy kontroli miały kij, którym mogły uderzyć w zasadzie kogo chciały.
Z drugiej strony należy przypomnieć orzecznictwo Trybunału Sprawiedliwości Unii Europejskiej w sprawach Kittel Recolta, które nasze władze konsekwentnie ignorują. W sprawie instrukcji dotyczącej polskiej branży recyklingu samorząd branżowy zwrócił się do Komisji Europejskiej o pomoc. Komisja poprosiła o instrukcję, o której rozmawiamy. Z pewnością zalecenia instrukcji zostaną przeanalizowane.
Czy branża zna już odpowiedź KE na to wystąpienie?
Komisja poprosiła o przedłożenie oficjalnych stanowisk polskiego fiskusa w tym zakresie. Poprosiła o przykłady dokumentów, które potwierdzają naszą krytykę i zarzuty, że postępowania nie są prowadzone uczciwie.
Warto podkreślić, że instrukcja, o której dyskutujemy jest warta skomentowania w debacie publicznej. Po pierwsze sam tekst jest miałki intelektualnie, ponieważ do kontroli typuje się podmioty z uwagi na okoliczność, że zatrudniają pracowników albo prowadzą działalność od dłuższego czasu. Poza tym jednak są w niej także inne kwestie, o których opinia publiczna powinna wiedzieć.
W instrukcji wymieniono z nazwy konkretne firmy, bez przeprowadzenia kontroli, które wskazano jako organizatorów przestępczego procederu. Instrukcja jest dokumentem rangi ministerialnej. Trudno więc znaleźć urzędnika, który przeprowadziwszy postępowanie, uzna, że nie znalazł dowodów i umorzy postępowanie.
Druga kwestia to zasady dotyczące gromadzenia materiału dowodowego i konstruowania projektu decyzji, które odbiegają od zasad określonych w Ordynacji podatkowej. Jeśli ordynacja nakazuje prowadzenie postępowania w sposób budzący zaufanie do organów podatkowych, a w instrukcji nakazujemy temu organowi wszechstronne przedstawienie dowodów pokazujących przestępczy charakter działalności kontrolowanego jako pierwszy punkt instrukcji, to trudno nie dostrzec tu sprzeczności. W drugim punkcie instrukcji pojawia się natomiast konieczność wyjaśnienia przyczyn, które spowodowały, że nie przeprowadzono dowodów wnioskowanych przez kontrolowanego. Działanie organów, zgodne z tymi wytycznymi jest więc zinstytucjonalizowanym szukaniem haków. Przeciwko temu przedsiębiorcy mają prawo protestować.
Trzeba jeszcze chyba wziąć pod uwagę przepisy proceduralne, które pozwalają powoływać się na ustalenia poczynione w innych postępowaniach, w tym karnych, w których strona kontrolowana nie ma możliwości wypowiedzenia się.
Instrukcja liczy kilkadziesiąt stron i nie zawiera opisu branży. Nie ma informacji, że w branży zatrudnionych jest kilkanaście tysięcy ludzi. Ten dokument ma po prostu na celu zniszczenie połowy branży. Pojawia się więc pytanie: "Co po tej likwidacji?". Gdzie znajdą zatrudnienie pracownicy? Nie bierze się też pod uwagę faktu, że np. KGHM produkuje 20 proc. miedzi ze złomu. To pokazuje, że jedna z najlepszych firm w Polsce prowadzi działalność w ścisłej współpracy z branżą recyklingu. Cały przemysł motoryzacyjny wytwarza co roku 2 mln głowic do silników ze złomu, który jest w Polsce. W instrukcji nie ma słowa o tym, jaki będzie wpływ zniszczenia branży recyklingu na polską gospodarkę.
Dziwi mnie to, że w naszych dyskusjach nie chcą brać udziału przedstawiciele Ministerstwa Finansów. Chcielibyśmy przekonywać się na argumenty i jesteśmy otwarci na dyskusję.
Dla urzędników nie ma znaczenia obiektywna sytuacja spółki. Podczas wszystkich kontroli podkreślaliśmy, że zapłaciliśmy VAT, że mamy wszystkie niezbędne dokumenty. Problemem dla urzędników było jednak to, że ci, którzy byli w tym ciągu dostaw dwa, trzy miejsca przed nami, nie zapłacili VAT. Nie rozumieli, że my nie mamy możliwości sprawdzić całego łańcucha. Jeśli nie będzie się prowadzić postępowań wobec tych, którzy rzeczywiście organizowali oszukańczy proceder, to po wprowadzeniu zasady samonaliczania te podmioty po prostu zmienią branżę.
Po jednoznacznie negatywnych informacjach pojawiających się w mediach branża postanowiła działać. Izba Gospodarcza Metali Nieżelaznych i Recyklingu podjęła dwa działania. Po pierwsze, uchwaliliśmy kodeks dobrych praktyk. Chcemy w nim pokazać, że nam nie jest obojętne, w jaki sposób prowadzimy biznes. Chcemy działać transparentnie.
Druga sprawa to problem kradzieży złomu, np. na kolei, co powoduje zagrożenie bezpieczeństwa pasażerów. W telewizji pojawia się news, że ktoś na jakimś odcinku ukradł kawał kabla i do tego zdjęcie góry złomu. Każdy podświadomie odbiera to w taki sposób, że złomiarze to łobuzy. Planujemy więc przeciwdziałanie kradzieżom złomu, bo jest to zjawisko powszechne na świecie. Warto jednak przy tym pamiętać, że zjawisko to nie dotyka 100 proc. ani nawet 50 proc., ale maksymalnie 1 proc. całego wolumenu recyklingu. To margines.
Nawet gdyby to było 10 proc., to 90 proc. stanowią uczciwi przedsiębiorcy.
W każdym społeczeństwie są uczciwi i nieuczciwi. Odsetek nieuczciwych przedsiębiorców jest prawdopodobnie taki sam jak odsetek nieuczciwych ludzi w całej populacji. Myślę, że odsetek nieuczciwych kontrolerów w populacji kontrolerów jest taki sam.
Co zatem można zrobić z tą sytuacją? Czy ta instrukcja powinna być zmieniona, czy konieczne są głębsze działania?
Każda kontrola systemowa to kontrola krzyżowa. Natomiast bez wyeliminowania przyczyn nie wyeliminujemy skutków. Wszystkich przyczyn wyeliminować się nie da, bo one tkwią w systemie VAT. Dopóki ten podatek będzie, to będą powstawały tego typu przestępstwa. Co można zrobić? Na poziomie Unii Europejskiej, zamiast przenosić się na obszar podatku dochodowego (CCCTB) i ujednolicać ten podatek, należy zająć się VAT. Podstawowym postulatem jest ujednolicenie stawek tego podatku na newralgiczne towary, na których najłatwiej robić karuzele.
Po drugie to, co jest złomem w jednym kraju, powinno być złomem w innych krajach. Obecnie bywa z tym różnie, co prowadzi do patologii. 10 specjalistów potrafi zakwalifikować ten sam towar do różnych kategorii, w których obowiązują różne stawki.
Jeśli chodzi o działania na gruncie krajowym, to należy wyeliminować instrukcje, które pozwalają na taką dowolność działań jak ta, o której rozmawiamy.
Brakuje współpracy ze strony organów podatkowych. Przedsiębiorcy wiedzą, jak funkcjonuje branża i jak wyeliminować oszustów. Gdyby była otwartość na rozmowy, to pewne rzeczy byłyby eliminowane wcześniej.
Wygląda na to, że projekt instrukcji, o której debatujemy, nie był konsultowany z nikim. A jeśli był, to jako obywatele mamy prawo wiedzieć, kto był tak "wybitnym" znawcą branży, aby móc przygotować taką instrukcję.
W przypadku innych branż powstają podobne instrukcje?
W instrukcji jest napisane, że można te metody stosować do każdej innej branży, w której istnieją podobne przypadki. Chciałbym przy okazji zwrócić uwagę na konsekwencje tego dokumentu. Kontrole trwają długo, co powoduje zahamowanie rozwoju całej branży. W Europie firm i miejsc pracy przybywa, bo recyklingu nie da się przenieść do Chin. Złom można wysłać do Chin w celu lepszego przebrania, ale ten przemysł rozwija się tam, gdzie są surowce. Tu są też i odbiorcy. Instrukcja ma na celu zniszczenie branży, a dla firm długie postępowania sądowe powodują zawieszenie działalności i ryzyko.
Na etapie postępowań karnych w sądzie mamy również ciekawe przypadki. Okazuje się, że ekspertem prokuratury, czyli biegłym sądowym, bywają pracownicy innej prokuratury.
Zgadzam się z tezą, że trzeba zapewnić jednorodne grupowania tych samych towarów. Wprowadzenie zasady samonaliczania (reverse charge) w złomie przyniosło pozytywne skutki. Ale już pojawiły się wątpliwości dotyczące klasyfikacji. A więc zasada ma sens, pod warunkiem że tak samo będziemy rozumieli pewien katalog towarów. Banalne wydaje się apelowanie do organów, żeby działały zgodnie z prawem, w sposób budzący zaufanie. Zwracaliśmy się wielokrotnie w debacie publicznej do Ministerstwa Finansów o oficjalne stanowisko dotyczące kryteriów oceny należytej staranności. Niech resort nakreśli minimalne kryteria, które trzeba spełnić, aby ryzyko prowadzenia działalności było akceptowalne. Jeśli ktoś oszuka i organy tego dowiodą, to kary powinny być bardzo wysokie. Tak to funkcjonuje np. w krajach skandynawskich i to jest dobry kierunek dla Polski.
Miałem nadzieję, że wskazówki dotyczące należytej staranności opracują sądy administracyjne. Czy w wyrokach takie wskazówki się pojawiły?
Na razie w orzecznictwie nic się nie zmieniło.
W sądach jest coraz więcej sędziów, którzy coś rozumieją. Jeśli politycy uchwalają prawo, które pozwala szukać haków na każdego, to prędzej czy później te same podobnie skonstruowane przepisy będą skierowane przeciwko nim. Politycy powinni więc się zastanowić, jakie prawo uchwalają.
Trzy lata walczyliśmy o wprowadzenie reverse charge i mamy pozytywne efekty. Możemy mówić o nich z satysfakcją m.in. dzięki współpracy branży z resortem. I to powinna być wskazówka dla resortu.
Po wprowadzeniu mechanizmu reverse charge w życie mamy kolejny etap polegający na opracowaniu należytej definicji złomu. Czyli dostosowaniu załącznika nr 11 do ustawy - wykaz towarów. Chodzi o wyeliminowanie możliwości nadużyć dokonywanych dzięki różnorodnemu nazewnictwu, aby w przyszłości nie być ponownie narażonym na wzmożone kontrole oraz sankcje z tytułu braku jednoznacznych przepisów dotyczących stosowania odwróconego mechanizmu czy ogólnych zasad VAT.
Nie możemy rozwiązać problemu kontroli, nie rozwiązując problemu przepisów, które są źle skonstruowane. Z jednej strony często dają okazję nieuczciwym podatnikom do wyłudzeń, a z drugiej kontrolerom do czepiania się Bogu ducha winnych podatników
W instrukcji MF określono, że beneficjentem oszustw na rynku jest każdy podmiot, który prowadzi działalność od kilku lat. Oczywiście największe spółki tę definicję spełniają
@RY1@i02/2012/114/i02.2012.114.13000040h.806.jpg@RY2@
Waldemar Marek , prezes Izby Przemysłowo-Handlowej Gospodarki Złomem
@RY1@i02/2012/114/i02.2012.114.13000040h.807.jpg@RY2@
Kazimierz Poznański , prezes Izby Gospodarczej Metali Nieżelaznych i Recyklingu
@RY1@i02/2012/114/i02.2012.114.13000040h.808.jpg@RY2@
Marek Suchowolec , prezes Rady Nadzorczej Drop SA
@RY1@i02/2012/114/i02.2012.114.13000040h.809.jpg@RY2@
Mec. Tomasz Olkiewicz , radca prawny, MDDP
@RY1@i02/2012/114/i02.2012.114.13000040h.810.jpg@RY2@
Prof. Robert Gwiazdowski - adwokat, doradca podatkowy, prezydent Centrum im. Adama Smitha
Debatę prowadził i opracował Łukasz Zalewski
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu