Firmy na celowniku skarbówki
Dla fiskusa można być za starym lub za młodym na biznes
Kiedy na rynek trafiał pierwszy komputer Apple’a, twórca firmy Steve Jobs miał zaledwie 20 lat, a firma była tak biedna, że mieściła się w garażu jego rodziców. Dziś ta sama firma warta jest ponad 500 mld dolarów.
Ale gdyby zaczynał w Polsce, pewnie by mu się to nie udało i dziś nie używalibyśmy iPhone’ów i iPodów oraz iPadów. W oczach polskiego fiskusa mógłby okazać się bowiem i za młody, i za biedny na to, by mieć własną działalność.
Kto nie wierzy, powinien uważnie przeczytać Krajowy Plan Dyscypliny Podatkowej na 2012 r., który trafił do wszystkich dyrektorów izb skarbowych i naczelników urzędów skarbowych. Wynika z niego, że w tryby automatycznej kontroli mają wpadać w pierwszej kolejności przedsiębiorcy, którzy są bardzo młodzi lub w podeszłym wieku, a których deklarowane w skarbówce zarobki nie wskazują na możliwość otworzenia biznesu. Innymi słowy, w polskich warunkach firma Jobsa byłaby co najmniej podejrzana.
Jak ma być ustalane, kto jest za młody lub za stary na rozpoczynanie własnego biznesu, wytyczne Ministerstwa Finansów nie precyzują. A to zawsze duże pole do interpretacji ze strony urzędników.
Skąd w ogóle taki pomysł? W ten sposób skarbówka stara się walczyć z firmanctwem, czyli prowadzeniem firmy z ukrycia, pod cudzym nazwiskiem.
Pod lupą kontrolerów znajdą się też firmy, w których jest duża rotacja wspólników, właściciel przynajmniej dwa razy w roku otworzył i zamknął tę samą działalność, biznes jest rejestrowany w miejscu zamieszkania. Z doświadczeń kontrolerów wynika bowiem, że tego typu osoby najczęściej oszukują w rozliczeniach z fiskusem.
Ewa Matyszewska
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu