Dziennik Gazeta Prawana logo

Interpretacje zamiast dawać ochronę, bywają pułapką

15 września 2017

Małgorzata Sobońska-Szylińska: Prawdopodobnie jesteśmy jedynym krajem, w którym wymóg podniesienia poziomu kultury osobistej i uprzejmości w kontaktach urzędników z petentami został określony w akcie prawnym

Fiskus niechętnie korzysta z zasady in dubio pro tributario, zbyt dogmatycznie trzyma się profiskalnej wykładni, nie bierze też pod uwagę orzecznictwa i kwestionuje stan faktyczny w wydanych interpretacjach indywidualnych - to częste utyskiwania przedsiębiorców. Podziela pani te opinie?

Zdecydowanie tak, bo choć system indywidualnych i ogólnych interpretacji podatkowych i związana z nim zasada ochrony podatników, którzy zastosowali się do takich interpretacji, działa w Polsce już od 2003 r., to trudno nazwać go idealnym. Zwłaszcza że dla wielu podatników stał się on swoistego rodzaju pułapką. Wystarczy, że w składanym wniosku znajdzie się drobna, nawet nieistotna nieścisłość w opisie stanu faktycznego, a to już może powodować, że ochrona wynikająca z uzyskanej interpretacji okaże się dla podatnika iluzoryczna. Zdarzało się już, że organy kontestowały w toku kontroli lub postępowania podatkowego moc ochronną interpretacji, powołując się na mniej lub bardziej istotne niuanse w słowach użytych do opisu stanu faktycznego. Tak nie powinno być.

Które branże są najbardziej narażone na takie sytuacje?

Przede wszystkim te, w których zmiany w prawie podatkowym są zjawiskiem nader częstym. Klasycznym przykładem jest branża budowlana, która od lat napotyka kolejne trudności, polegające nie tylko na częstej zmianie przepisów, ale też na ich niejednolitej interpretacji. Dla tych przedsiębiorców ochrona wynikająca z uzyskanych interpretacji podatkowych jest zatem szczególnie ważna. A często to ona właśnie najbardziej kuleje. Obecnie firmy budowlane bardzo często odwołują się od rozstrzygnięć przetargów na budowę placówek świadczących usługi zdrowotne (np. szpitali) do Krajowej Izby Odwoławczej, przy czym sprawy często finalnie trafiają do sądów. Źródłem tych sporów jest fakt, że najczęściej branym pod uwagę kryterium w specyfikacjach istotnych warunków zamówienia, decydującym o wyborze oferty, jest cena, ale jeśli jest to cena brutto (a więc uwzględniająca VAT), wówczas jej prawidłowe ustalenie - zwłaszcza w stosunku do usług o charakterze złożonym - może graniczyć z cudem.

Co to oznacza w praktyce?

Zdarza się, że każdy z uczestników przetargu ma własną, inną niż pozostali, indywidualną interpretację prawa podatkowego. Ostateczne rozstrzygnięcie sporu o to, która stawka VAT jest dla danego świadczenia prawidłowa, sprowadza się do dokonania przez KIO lub sąd cywilny wyboru najwłaściwszej z interpretacji. Przy czym, na co warto zwrócić uwagę, musi tego dokonać organ, który nie specjalizuje się co do zasady w prawie podatkowym. Z pewnością taki obrót spraw powoduje dużo ostrożniejsze planowanie kolejnych przedsięwzięć przez poszczególnych przedsiębiorców.

Ministerstwo podkreśla, że jednym z celów jest właśnie zapewnienie, aby podatnicy mogli liczyć na większą stabilność przepisów. Czy uważa pani, że zaproponowane w dokumencie rozwiązania rzeczywiście mogą ułatwić życie podatnikom?

Przede wszystkim to niewątpliwy krok naprzód, bo resort dostrzegł w końcu, że walka z przestępczością gospodarczą to jedno, a stworzenie przyjaznych warunków dla uczciwych przedsiębiorców, którzy chcą prowadzić swoją działalność w poczuciu bezpieczeństwa prawnego i wsparcia ze strony urzędników, to drugie. I w zarządzeniu jest akurat mnóstwo ciekawych postulatów, które mają pomóc oba te cele osiągnąć. Niestety, choć są one zgrabnie napisane, to z niewielu z nich wypływają konkretne dyrektywy postępowania, które mogłyby rzeczywiście spowodować pozytywne zmiany.

Które z tych postulatów wydają się pani najbardziej trafione, a przy okazji niepozostające w sferze życzeń ministerstwa?

Uważam, że bardzo słuszny jest pomysł, by umożliwić podatnikom lepszy dostęp do jednolitej i pełnej informacji dotyczącej stosowania przepisów prawa podatkowego i to za pomocą wszystkich dostępnych kanałów komunikacji (takich jak wymienione przez ministerstwo: telefon, forma pisemna, kanały elektroniczne). Niewykluczone, że taki sposób funkcjonowania administracji pozwoli zminimalizować zjawisko nieświadomego popełniania błędów przez uczciwych podatników. A to z kolei przełoży się na skuteczniejszy pobór danin publicznych. Z tego punktu widzenia trochę zastanawiający jest dla mnie jednak dobór środków, które mają służyć realizacji tego celu, jak np. propagowanie uprzejmej komunikacji z podatnikami czy wzmocnienie procesów zarządzania obsługą klienta.

Co w tym dziwnego pani widzi?

Prawdopodobnie jesteśmy jedynym krajem, w którym wymóg podniesienia poziomu kultury osobistej i uprzejmości w kontaktach urzędników z petentami został określony w akcie prawnym. I trudno też sobie wyobrazić skuteczność sugerowanego katalogu środków mających poprawić relacje podatnik-urzędnik. Zwłaszcza gdy odstąpienie od ich realizacji nie jest zagrożone jakimikolwiek sankcjami związanymi z odpowiedzialnością poszczególnych urzędników, którzy np. nadal będą wykazywać się daleko posuniętą arogancją. Nie od razu jednak Kraków zbudowano, może zatem faktycznie pierwszym krokiem wykonanym w stronę modelu szwajcarskiego musi być wprowadzenie do zachowania urzędników obowiązkowej uprzejmości. Tego kroku na pewno nie da się ominąć.

Przywołała pani model szwajcarski jako ten, do którego polska skarbówka powinna aspirować. Jak on wygląda w porównaniu z tym obowiązującym nad Wisłą?

Najprościej mówiąc, sprowadza się on do tego, że podatnik - zwłaszcza duży - traktowany jest przez urząd skarbowy jak klient. Każdy duży podatnik w Szwajcarii ma swojego opiekuna w skarbówce, do którego może w każdej chwili zadzwonić lub napisać i przedyskutować każdą wątpliwość związaną ze stosowaniem prawa podatkowego. Ustalenia takie mają charakter wiążący dla obu stron. Urzędnik działa w tym przypadku jak dedykowany doradca podatkowy, czyli doradza - jak postąpić, i ustala rozwiązanie. Co ważne, nie trwa to miesiącami czy latami, w trakcie których indywidualna interpretacja podatkowa przechodzi przez wszystkie stopnie możliwego zaskarżenia.

@RY1@i02/2017/179/i02.2017.179.18300100b.801.jpg@RY2@

fot. materiały prasowe

Małgorzata Sobońska-Szylińska adwokat i partner w GekkoTaxens Doradztwo Podatkowe sp. z o.o.

Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.