Fiskus wypytuje o zagraniczne firmy
Izba Administracji Skarbowej w Warszawie wzywa właścicieli i osoby zarządzające spółkami zarejestrowanymi za granicą, by tłumaczyli cel prowadzonego biznesu: czy jest nim rzeczywista działalność, czy agresywna optymalizacja. Pytania dotyczą głównie spółek z siedzibą w Estonii, Czechach, Wielkiej Brytanii, na Malcie lub Węgrzech. Ale – jak przyznaje Anna Szczepańska, rzeczniczka warszawskiej IAS – zainteresowanie budzą też podmioty z innych krajów.
Działania skarbówki potwierdzają również eksperci. – Fiskusa interesuje głównie to, czy dana spółka faktycznie jest zagranicznym rezydentem, czy jednak nie powinna rozliczać się w naszym kraju – wyjaśnia radca prawny i doradca podatkowy Przemysław Antas.
Firma, mimo rejestracji za granicą, powinna płacić podatki w Polsce, jeżeli tu znajduje się jej faktyczna siedziba. Fiskus ocenia to, biorąc pod uwagę m.in., czy członkowie zarządu zagranicznej spółki przebywają i wykonują swoje funkcje w Polsce, czy płacą za towary lub usługi z polskiego konta bankowego, czy ich ewentualne wizyty za granicą nie mają na celu wyłącznie podjęcia uchwały lub podpisania umowy, których treść ustalono lub wynegocjowano w naszym kraju. Urzędy weryfikują również, czy zagraniczny podmiot nie spełnia definicji spółki kontrolowanej, a więc czy polski właściciel nie powinien zapłacić 19 proc. podatku od jego dochodów.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.