Autopromocja
Dziennik Gazeta Prawana logo
PIT

Dowóz do pracy: ustawodawca daje prezent. Ale czy można go zwrócić?

27 czerwca 2018
Ten tekst przeczytasz w 8 minut

Zbliżają się święta. Jak doniosły media, w Grudziądzu pojawiły się już świąteczne iluminacje, więc najwyraźniej posłowie postanowili przygotować prezent dla maluczkich, pracowników udających się na budowy, do fabryk, biur, by tam, w znoju i trudzie, zarabiać na życie. W swej wspaniałomyślności wybrańcy narodu uchwalili ustawę o ułatwieniu prowadzenia działalności gospodarczej, która przewiduje m.in. zmiany w PIT. Zamierzają (bo jeszcze proces legislacyjny nie jest ukończony) zwolnić od podatku dochodowego wartość świadczeń otrzymanych przez pracowników z tytułu organizowania przez pracodawcę dowozu pracowników autobusem.

Ktoś bardziej czepialski (a może dociekliwy) zapyta zaraz złośliwie: Dokąd ten dowóz? A dlaczego tylko autobusem? Co to w ogóle znaczy dowóz autobusem? I z jakiego powodu tylko dowóz pracowników?

Przepisy wprowadzające zwolnienie, jako regulacje szczególne, powinny być precyzyjne i nie budzić większych wątpliwości - tutaj tak nie jest, więc szykują się kłopoty z tym zwolnieniem - więcej kreuje pytań, niż daje odpowiedzi.

Czy prawodawcy chodziło o dowóz pracowników do i z miejsca pracy, czy może również w inne miejsca. Bo zapewne nie z siedziby pracodawcy do miejsca, w którym na jego polecenie, w tym konkretnym przypadku, pracownik ma zrealizować swoje obowiązki (np. ekipa budowlana przewożona na budowę, na której "dzisiaj" świadczy pracę). W takim przypadku nie ma czego zwalniać - tutaj przychód w ogóle nie występuje, o czym posłowie wiedzieliby, gdyby zapoznali się z uzasadnieniem lipcowego wyroku Trybunału Konstytucyjnego (wyrok TK z 8 lipca 2014 r., sygn. akt K 7/13, Dz.U. poz. 947).

O co chodzi z tym autobusem, czym taki pojazd sobie zasłużył, czy może czym zawiniły inne środki transportu? Rozumiem, że jeżeli pracodawca wynajmie autobus, by dowieźć pracowników z miejscowości X, w której mieszka duża grupa pracowników, do miejscowości Y, w której znajduje się siedziba pracodawcy i pracownicy mają stałe miejsce świadczenia pracy, to będzie miało zastosowanie planowane zwolnienie od PIT. Ale jeżeli pracownik dostanie od pracodawcy bilety na dojazd (z i do tego samego miejsca X - Y) komunikacją publiczną (np. autobusem), to zwolnienie nie będzie miało już zastosowania. Z jakiego powodu? Czym to się różni od sytuacji, w której pracodawca "organizuje dowóz" autobusem? Wydaje się, że o tym wiedzą jedynie autorzy ustawy.

Jedno jest niemal pewne, przepis ten posłuży urzędnikom do tego, aby nie zwolnić i jednocześnie doliczyć do przychodów pracowników wartość przewozu, w przypadku gdy pracodawca zapewni pracownikowi powrót z pracy do domu w późnych godzinach wieczornych, gdy ten musiał, wyjątkowo, zostać po godzinach w pracy, ale nie wynajmie mu autobusu tylko, działając szablonowo i linearnie, zwykłą taksówkę.

A co z osobami niebędącymi pracownikami? Wyobraźmy sobie następującą sytuację: do autobusu, który wynajął przedsiębiorca, by z miejscowości X dowieźć do swojej siedziby w Y (a jednocześnie miejsca wykonywania pracy), wsiada 35 osób, przy czym 30 to pracownicy, 2 to praktykanci, a 3 - zleceniobiorcy. Zagadka: komu "sponsor" przejazdu musi doliczyć wartość przewozu do przychodu. Odpowiedź: tym, którzy nie są pracownikami - oczywiście nie całość, tylko 1/35 ceny usługi wynajmu autobusu z kierowcą na osobę, ale jednak.

Można sobie wyobrazić także inną sytuację, w której pracownicy z miejscowości X czekają na dowóz do pracy w miejscowości Y, a tutaj podjeżdża nie autobus, lecz kilka busów przystosowanych do przewożenia 9 osób. Cóż, w tym dniu świadczenie będzie opodatkowane. No i znów źli podatnicy, a wcześniej płatnicy, będą się upierali, że nie wiadomo, jaka jest kwota przychodu na pracownika i niepracownika.

Chyba jednak ten prezent dla podatników nie za bardzo udał się prawodawcy, bo wiele na to wskazuje, że więcej z nim będzie problemów fiskalnych niż z niego korzyści.

Jeszcze jedno pytanie, zasadnicze: czy ten prezent można zwrócić wraz z innymi chybionymi podarkami, czy jak kolejne grube skarpety z reniferami od dalekiej ciotki zalegnie na dnie szuflady. Najgorsze jest to, że tego prezentu nie da się schować na strychu i o nim zapomnieć, coś czuję, że jeszcze nieraz przypomną nam o nim przedstawiciele fiskusa.

Przepisy wprowadzające zwolnienie jako regulacje szczególne powinny być precyzyjne i nie budzić większych wątpliwości

@RY1@i02/2014/220/i02.2014.220.21700020b.802.jpg@RY2@

Radosław Kowalski doradca podatkowy

Radosław Kowalski

doradca podatkowy

Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.