Pieniądze do odzyskania, choć nie zawsze w całości
Przedsiębiorca, który chce uniknąć procesów o długi, może m.in. próbować sam odzyskać należną wierzytelność lub sprzedać ją ze stratą. Naczelny Sąd Administracyjny stwierdził, że należy ją rozliczyć z VAT
Właściciel firmy ma prawo z wyprzedzeniem podjąć działania zmierzające do zabezpieczenia się przed ewentualną niewypłacalnością biznesowego partnera. Może w tym celu spisać odpowiednią umowę z kontrahentem jeszcze przed rozpoczęciem dostawy towarów czy świadczenia usług.
Wprowadzone do umowy narzędzia zabezpieczające płatności mogą przyczynić się do efektywnego odzyskiwania należnych pieniędzy, jednak rodzaje takich zabezpieczeń powinny być dostosowane do specyfiki działalności partnerów biznesowych. W praktyce najbardziej skuteczne okazują się takie zabezpieczenia, które poręcza podmiot trzeci o solidnej sytuacji finansowej, przykładowo bank. Tak jest w przypadku gwarancji bankowej. Gdy kontrahent staje się niewypłacalny, to wtedy - przy spełnieniu określonych warunków - można skutecznie dochodzić pieniędzy wprost od banku.
Inne zabezpieczenia, przykładowo weksel in blanco lub dobrowolne poddanie się egzekucji również mogą doprowadzić do dość szybkiego odzyskiwania należności. Są jednak obarczone pewnym ryzykiem. Otóż niekoniecznie muszą być skuteczne z uwagi na sytuację finansową tego, który tych zabezpieczeń udziela. Bo przecież on również może popaść w finansowe tarapaty.
Własne inicjatywy
Obecnie bardzo wielu przedsiębiorców nie uzyskuje na czas płatności od swoich kontrahentów za dostarczone im towary czy wykonane usługi. Sytuacja wierzyciela jest oczywiście trudniejsza, gdy nie spisał z kontrahentem żadnej umowy zabezpieczającej należne płatności. Tak czy inaczej, przedsiębiorca może najpierw sam postarać się wyegzekwować dług.
- W tym celu powinien wysyłać lub przekazać swoim kontrahentom zalegającym z płatnościami monity, czyli pisma przypominające o należnościach. Najlepiej należy to zrobić listem poleconym, drogą elektroniczną lub złożyć monit bezpośrednio u dłużnika, uzyskując odpowiednie potwierdzenie na kopii danego pisma - radzi dr Ewelina Stobiecka, radca prawny, partner zarządzający w Kancelarii Taylor Wessing e|n|w|c w Warszawie. Podkreśla, że każdy kolejny monit może różnić się w treści, głównie co do stanowczości sformułowań. Gdy kontrahent nie reaguje na takie monity, wtedy konieczne jest wysłanie przedprocesowego ostatecznego wezwania do zapłaty. Jeśli przedsiębiorca wierzyciel współpracuje z rejestrem długów, to może również wspomnieć o możliwości umieszczenia w nim dłużnika. Czasem działa to dyscyplinująco na nierzetelnego płatnika i mobilizuje go do wywiązania się ze zobowiązań.
- Jeśli termin wskazany w wezwaniu do zapłaty upłynie, a przedsiębiorca będący wierzycielem nie chce dochodzić zaległych pieniędzy na drodze sądowej, to może oczywiście sprzedać swoją wierzytelność - mówi dr Ewelina Stobiecka.
Zanim się przedawni
W takiej sytuacji ważne jest to, żeby sprzedaż dotyczyła wymagalnych wierzytelności przed upływem okresu ich przedawnienia. W praktyce taka sprzedaż dokonywana jest zazwyczaj profesjonalnym podmiotom zajmującym się obrotem wierzytelnościami.
Sprzedając wierzytelność, przedsiębiorcy otrzymują w takich sytuacjach zapłatę niższą niż wartość zbywanej wierzytelności brutto. Zatem ponoszą stratę. W praktyce jednak były poważne wątpliwości, jak prawidłowo obliczyć wielkość powstałej straty, a następnie uwzględnić ją w kosztach uzyskania przychodów przedsiębiorcy, który sprzedał wierzytelność. Konkretnie chodziło o to, czy stratę należy rozliczać bez VAT, czy też z uwzględnieniem tego podatku. Na tym tle dochodziło do sporów organów podatkowych z przedsiębiorcami. Sprawy trafiały do sądów administracyjnych, jednak wyroki zapadały niejednolite. Problem okazał się na tyle poważny, że zajął się nim Naczelny Sąd Administracyjny w składzie siedmiu sędziów. W wydanej 11 czerwca 2012 r. uchwale stwierdzono, że stratę powinno się ustalać z uwzględnieniem VAT (sygn. akt I FPS 3/11). Było to rozstrzygnięcie korzystne dla firm sprzedających swoje długi poniżej wartości.
Ministerstwo Finansów przygotowało jednak projekt przewidujący wprowadzenie regulacji, na podstawie której strata ze zbycia wierzytelności miałaby być rozpoznawana jedynie w kwocie netto, czyli bez VAT. Podczas konsultacji propozycja ta została negatywnie oceniona. Ostatecznie nie znalazła się w projekcie, który skierowano do Sejmu. Z kolei Ministerstwo Finansów poinformowało, że nie przewiduje się prowadzenia dalszych prac legislacyjnych nad przepisem nakazującym rozliczanie straty ze zbycia wierzytelności tylko w kwocie netto, czyli bez VAT. Zatem nadal pozostanie aktualna wspomniana uchwała siedmiu sędziów NSA, korzystna dla przedsiębiorców.
Nie potrzeba zgody dłużnika
Zgodnie z kodeksem cywilnym wierzyciel może bez zgody dłużnika przenieść wierzytelność na osobę trzecią (przelew) - chyba że sprzeciwiałoby się to ustawie, zastrzeżeniu umownemu albo właściwości zobowiązania. Wraz z wierzytelnością przechodzą na nabywcę wszelkie związane z nią prawa, w szczególności roszczenie o zaległe odsetki.
Krzysztof Tomaszewski
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu