Autopromocja
Dziennik Gazeta Prawana logo

Wątpliwy wzrost wpływów z CIT

28 czerwca 2018

Choć na wprowadzeniu niższej, 15-proc. stawki skorzysta ponad 90 proc. podatników, nie musi dojść do załamania dochodów do budżetu z tego podatku

Około 393 tys. firm zapłaci niższy, 15-proc. CIT - wynika z danych resortu finansów. To ponad 90 proc. wszystkich rozliczających się z tego podatku. Tak duża grupa przedsiębiorców płacących podatek dochodowy od osób prawnych miała w 2014 r. przychód nie większy niż 5 mln zł - czyli w przybliżeniu równowartość 1,2 mln euro. To próg obrotów, poniżej którego podatnik miałby prawo do niższej, 15-proc. stawki CIT - zakłada projekt zmian w ustawie o CIT przygotowany przez Prawo i Sprawiedliwość.

Jarosław Neneman, ustępujący wiceminister finansów, mówi DGP, że jeśli nawet nastąpi spadek wpływów z podatku przez niższą stawkę, to nie powinien być on znaczący. - Większość wpływów z CIT pochodzi od podatników z największymi dochodami. Te 10 proc. największych wypracowuje ponad 80 proc. - twierdzi.

Z danych udostępnionych przez resort wynika, że 10 proc. największych podatników wypracowało w 2014 r. przychód rzędu 4,8 bln zł. To aż 96 proc. przychodów wypracowanych przez wszystkich "citowców".

Z projektem PiS jest jednak problem, bo oprócz niższej stawki zakłada on także wprowadzenie ulg inwestycyjnych. I jednocześnie zwiększenie wpływów z tego podatku z ok. 30 mld zł w tym roku do 35,5 mld zł w roku przyszłym.

Rafał Ciołek, doradca podatkowy w polskim oddziale KPMG, zwraca uwagę, że w projekcie nie ma zbyt wielu rozwiązań, których wprowadzenie wprost mogłoby zwiększać dochody budżetowe z CIT. - W uzasadnieniu do projektu zakłada się wzrost dochodów z CIT do 35 mld zł. Ale oprócz nowego podatku od wyjścia (opodatkowania sprzedaży składników majątku, w wyniku której zmniejsza się podatek w porównaniu z poprzednim rokiem - red.) nie zawiera on mechanizmów, które mogłyby zwiększyć te wpływy. Zakłada wyższą ściągalność, nie przewiduje zaś wprowadzenia dodatkowych instrumentów, które mogłyby zrekompensować skutki wprowadzenia niższej stawki - ocenia Rafał Ciołek.

Według doradcy KPMG niższa stawka mogłaby się przekładać na wzrost dochodów pod warunkiem, że spowodowałaby ujawnianie się podmiotów dziś działających w szarej strefie. - Musielibyśmy jednak przyjąć założenie, że w podatku CIT jest duża szara strefa, duża grupa firm-osób prawnych, które nie deklarują dochodu do opodatkowania, natomiast przy 15-proc. stawce zaczną to robić. Wydaje się to mało prawdopodobne w przypadku podatników CIT, bo trudno sobie wyobrazić, by istniały spółki niewywiązujące się z żadnych obowiązków informacyjnych - przekonuje Ciołek.

Dodaje, że możliwy jest scenariusz, w którym podatnicy prowadzący dziś działalność gospodarczą jako osoby fizyczne rozliczające się z liniowego 19-proc. PIT mogą zakładać spółki, by płacić niższy 15-proc. CIT. - Z tego punktu widzenia postulaty biznesu, by równolegle dokonać też obniżki PIT dla przedsiębiorców, wydają się słuszne, to zapewniałoby równe szanse dla prowadzących działalność gospodarczą. Z perspektywy budżetu zmiana formy prowadzenia działalności niewiele jednak wnosi, bo przybędzie podatników CIT i być może dochody z tego podatku dzięki temu wzrosną, ale ubędzie podatników w PIT, z którego wpływy spadną - mówi ekspert KPMG.

W migrację podatników nie wierzy Sławomir Krempa z firmy doradczej PwC. - Nie wydaje mi się, żeby to przyniosło taki skutek. Prowadzący działalność gospodarczą jako osoba fizyczna i uzyskujący obrót do 1,2 mln euro rocznie może płacić liniowy 19-proc. PIT. Zakładając spółkę i przechodząc na CIT, będzie płacił 15 proc. podatku od dochodów tej spółki - ale jeśli zechce sam na tym zarobić, będzie musiał wypłacić sobie dywidendę, od której też zapłaci 19-proc. podatek - tłumaczy.

Jego zdaniem teoretycznie wprowadzenie niższej stawki może spowodować ucieczkę przed wyższym podatkiem wśród samych "citowców": podatnicy z wysokimi dochodami mogliby np. dzielić swoje przedsiębiorstwa na kilka podmiotów, z których każde miałoby obroty poniżej 1,2 mln euro rocznie.

- Ale raczej nie będzie to opłacalne. Przedsiębiorca musiałby ponieść koszty administracyjne, do tego narażałby się na zarzut stosowania cen transferowych. A uzyskana korzyść nie byłaby duża. W przypadku firmy, która obecnie ma przychody równe 1,2 mln euro rocznie i 20-proc. dochodowość, podzielenie jej na dwa podmioty dałoby około 40 tys. zł zysku. To nie jest dużo przy takiej skali działalności, dla której warto by to robić - wskazuje Sławomir Krempa.

Dodaje, że pomysł wprowadzenia niższej stawki w CIT nie jest zły, progresja w podatku od firm działa już w innych krajach, pytanie tylko, czy nie odbije się to negatywnie na dochodach budżetu i czy ściślejsza kontrola nad cenami transferowymi będzie w stanie to zniwelować. Bo to właśnie ona ma być głównym sposobem na wzrost wpływów z CIT.

- Poza tym samo wprowadzenie niskiej stawki też niekoniecznie musi automatycznie powodować spadek wpływów z CIT. Wiele zależy od tego, jak będzie się rozwijała nasza gospodarka i jakie wyniki będą miały przedsiębiorstwa - podkreśla Krempa.

@RY1@i02/2015/224/i02.2015.224.000000800.802.jpg@RY2@

Jak wygląda rozliczenie podatku od osób prawnych

Marek Chądzyński

dgp@infor.pl

Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.