Niepowodzeń biznesowych firmy nie mogą uzasadniać jedynie stanem epidemii
Trudności, w jakich znalazła się duża grupa polskich przedsiębiorców, nie zwalniają ich z konieczności zachowania należytej staranności przy dokonywaniu podatkowego rozliczenia straty w bieżącej działalności. Nie wystarczy bowiem wskazanie, że zanotowano ją w okresie zagrożenia koronawirusem, lecz trzeba też właściwie udokumentować okoliczności jej powstania
Ogłoszenie stanu epidemii, a przede wszystkim zamrożenie gospodarki i w ramach niego całkowity zakaz prowadzenia niektórych rodzajów działalności oraz istotne ograniczenia w innych obszarach spowodowały, że przedsiębiorcy znaleźli się w nieznanej im dotychczas sytuacji. Z powodu zagrożenia wirusem COVID-19 wszelkie plany gospodarcze z dnia na dzień mogą wymagać istotnej modyfikacji, a nawet zostać całkowicie przekreślone.
Obecnie – w trakcie trzeciego etapu odmrażania państwa – dla dużej grupy podatników przyszedł czas na porządki. A to oznacza nie tylko dostosowywanie hoteli, biur, lokali, punktów usługowych itp. do stosowania zasady dystansu społecznego, lecz także zmiany w prowadzeniu biznesu, odbudowanie i modyfikację ciągów dostaw itd. W takiej sytuacji bardzo łatwo o popełnienie błędu, a czasami zbyt ostrożne czy przeciwnie, nadmiernie brawurowe podejście do pewnych zagadnień prowadzi do odnotowania powodowanej tym straty w bieżącej działalności. Wówczas może pojawić się problem, jak to przełoży się na rozliczenie podatkowe. A tymczasem, konsekwencje podatkowe straty w bieżącej działalności mogą się okazać znacznie bardziej nieprzyjemne, niż mogłoby się to pierwotnie wydawać.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.