Autopromocja
Dziennik Gazeta Prawana logo
Opinie

Pomoc czy może już korupcja

28 czerwca 2018
Ten tekst przeczytasz w 3 minuty

W Wielkiej Brytanii czy Niemczech struktury związkowe działają poza zakładami pracy. U nas zarządzane są przez pracowników zwalnianych na ten czas od pracy z zachowaniem prawa do wynagrodzenia. W połączeniu z innymi świadczeniami materialnymi oznacza to, iż podstawowy ciężar utrzymania związków zawodowych spoczywa na pracodawcach.

Obowiązki "alimentacyjne" pracodawców na rzecz związków i ich działaczy bywają nierzadko przedmiotem porozumień (w tym układów zbiorowych) znacznie rozszerzających zakres i poziom świadczeń ponad te wynikające z ustawy. Przykładowo w jednym z porozumień zbiorowych zawartych w dużym prywatyzowanym przedsiębiorstwie przeczytałem, iż z chwilą wyboru pracownika na przewodniczącego zarządu zakładowej organizacji związkowej jego pensja nie może być niższa niż czterokrotność przeciętnej krajowej, co najczęściej oznacza konieczność znaczącego podwyższenia wynagrodzenia, z którym pracownik pozostanie również po zakończeniu kadencji. Dodatkowo na swoje potrzeby otrzymuje w pełni wyposażony gabinet i samochód służbowy. To tylko drobny przykład. No cóż, może to jeszcze docenianie powagi funkcji przewodniczącego, a może już korupcja. Nie mnie to jednak oceniać.

W niektórych branżach tego rodzaju działania to niemal reguła wyznaczająca m.in. stan oczekiwań aparatu związkowego. Jak to się jednak ma do jednej z fundamentalnych zasad ruchu związkowego, jakim jest niezależność związku m.in. od pracodawcy? Czy można być niezależnym od kogoś, od kogo jest się zależnym finansowo?

To pytania z rzędu retorycznych, niemniej nie oznacza to, że z prób odpowiedzi na nie wolno rezygnować.

Powszechnie zapomina się o tym, że kwestia finansowania związków zawodowych przez pracodawców jest uregulowana na poziomie międzynarodowym. W świetle art. 2 ust. 2 konwencji (nr 98) Międzynarodowej Organizacji Pracy dotyczącej stosowania zasad prawa organizowania się i rokowań zbiorowych z 1 lipca 1949 r. (Dz.U. z 1958 r. nr 29, poz. 126 zał.) niedopuszczalne jest finansowe wspieranie związków zawodowych m.in. przez pracodawców. Tego rodzaju sytuację traktuje się jako akt ingerencji w wolności związkowe! Wprawdzie przepis zastrzega, iż jest to zabronione, jeżeli celem takiego wspierania jest chęć podporządkowania organizacji pracowników pracodawcy, ale zawsze, ilekroć tak się dzieje, zagrożenia, iż w ten sposób ma miejsce swego rodzaju układanie się pracodawcy z działaczami związkowymi, nie da się uniknąć. W naszej praktyce mało kto się zastanawia nad tymi sprawami. Czasami tylko np. sfinansowana przez pracodawcę egzotyczna wycieczka związkowców poznających tajniki prawa związkowego w Kambodży wzbudzi chwilowe zainteresowanie mediów, po czym wszystko wraca do normy. A szkoda, bo podtrzymywanie modelu niezależnych od pracodawców i za ich pieniądze związków zawodowych może prowadzić do patologii.

Na ustawową zmianę modelu ruchu związkowego raczej nie ma szans. Wiele na to wskazuje, że najważniejsze centrale związkowe broniłyby obowiązków alimentacyjnych pracodawców wobec swoich struktur zakładowych jak niepodległości. To w dobie rosnącej dominacji na rynku pracy przedsiębiorstw prywatnych może z kolei tylko przyśpieszać postępujące osłabienie ruchu związkowego, co zresztą już od dwudziestu lat ma miejsce i, przynajmniej na razie, nic nie wskazuje na to, aby miało się coś zmienić. A szkoda, bo postępująca erozja zbiorowych stosunków pracy wcale nie jest dobrą perspektywą dla najbardziej zainteresowanych, tj. pracowników.

@RY1@i02/2012/227/i02.2012.227.21700020c.802.jpg@RY2@

Grzegorz Orłowski, radca prawny, konsultant w firmie Orłowski-Patulski-Walczak Sp. z o.o.

Grzegorz Orłowski

radca prawny, konsultant w firmie Orłowski-Patulski-Walczak Sp. z o.o.

Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.