Dziennik Gazeta Prawana logo

Nowy polski elektryk powinien nazywać się Golf

Nowy polski elektryk powinien nazywać się Golf
embuk-importer
23 lipca 2020

2 8 lipca 2020 r. Dobrze zapamiętajcie tę datę. Dokładnie o godzinie 14.01 Renault porzuci wszelkie plany dalszej elektryfikacji swoich pojazdów, Volkswagen podejmie decyzję o zaprzestaniu produkcji modelu ID.3, a Elon Musk wywiesi na drzwiach Tesla Gigafactory tabliczkę „Closed”, a następnie wystrzeli się w kosmos jedną ze swoich rakiet. I już nigdy nie wróci na Ziemię. Bo 28 lipca punktualnie o 14.00 publicznie zaprezentowany zostanie polski samochód elektryczny. No dobra, tak naprawdę będzie to prototyp polskiego samochodu elektrycznego. Taka makieta w zasadzie. Duży, kosztowny resorak w sumie. Niemniej to bardzo dobra okazja, by przypomnieć sobie dzieje tego projektu:

  • Styczeń 2016 r., poniedziałek. Premier Morawiecki mówi, że niebawem w Polsce będzie milion aut na baterie.
  • Styczeń 2016 r., wtorek. Biedronka wydaje oświadczenie, że nie jest w stanie sprowadzić z Wietnamu takiej liczby zdalnie sterowanych samochodzików po 49,90 zł.
  • Styczeń 2016 r., środa. Premier mówi, że w takim razie Polacy sami zbudują auto elektryczne. Akcje Tesli spadają do poziomu śmieciowego, Elon Musk trafia na oddział intensywnej terapii.
  • Październik 2016 r. Powstaje spółka ElectroMobility Poland, w której udziały obejmują PGE, Tauron, Enea i Energa. To przecież logiczne, że skoro samochód ma być elektryczny, to powinny go budować firmy wytwarzające prąd. Nie rozumiem, czemu Wody Polskie nie zajęły się jeszcze produkcją fregat morskich, motorówek i kajaków, a PGNiG nie robi aut na gaz.
  • Listopad 2016 r. ElectroMobility ogłasza, że w 2020 r. będziemy śmigali po drogach tanimi polskimi elektrykami tak, że węgiel do Bełchatowa trzeba będzie ściągać nawet z Papui-Nowej Gwinei i Wyspy Wielkanocnej.
  • Czerwiec 2017 r. Rusza konkurs na projekt polskiego elektryka. Prace swoich podopiecznych przesłało m.in. przedszkole publiczne nr 5 z Gdyni oraz pracownik tartaku z Suwałk, który stracił trzy palce, więc rysuje nogami. Spółka ElectroMobility przeznaczyła na projekt 50 tys. zł. Tyle, ile Skoda wydaje na zaprojektowanie śrub mocujących koła.
  • Styczeń 2018 r. „Już niebawem pokażemy prototyp”.
  • Luty 2018 r. „Już niebawem pokażemy prototyp”.
  • Marzec 2018 r. „Już niebawem pokażemy prototyp”.…
  • Listopad 2019 r. „Już niebawem pokażemy prototyp”.
  • Grudzień 2019 r. „Do tej pory wydaliśmy na stworzenie polskiego auta elektrycznego 30,7 mln zł. Już niebawem pokażemy prototyp”.
  • Styczeń 2019 r. „Już niebawem pokażemy prototyp”.I tak w kółko. Wielokrotnie powtarzałem, że sam pomysł zbudowania polskiego auta elektrycznego jest idiotyczny. I miałem nadzieję, że umrze śmiercią naturalną. Że po prostu zapomnimy o nim, choć będziemy kilkadziesiąt milionów złotych w plecy. Trudno. W sumie to niewielka cena za to, ile wstydu byśmy sobie zaoszczędzili. Ale najwyraźniej ktoś się uparł, żeby wywalić w błoto nie 30, 40 czy 50 mln zł, ale 4‒5 mld (bo mniej więcej tyle kosztuje współcześnie uruchomienie produkcji bardzo przeciętnego modelu) i zamierza naprawdę ten pomysł zrealizować. Pozwólcie więc, że powiem wam, jak skończy się ta historia:
  • Styczeń 2021 r. Rusza przetarg na budowę fabryki aut elektrycznych w Borzęcinie.
  • Lipiec 2021 r. Po czterech rozprawach w KIO i dwóch prezesów EMP później, przetarg wygrywa konsorcjum firm chińskich i włoskich.
  • Wrzesień 2021. W miejscu, gdzie ma powstać fabryka, znaleziono gniazdo bażanta. Organizacje ekologiczne protestują.
  • Marzec 2022 r. Były prezydent Bronisław Komorowski podczas polowania przypadkowo zabija bażanta. Budowa może ruszać. Komorowskiemu grozi Trybunał Stanu.
  • Grudzień 2022 r. Chiński wykonawca fabryki uciekł z placu budowy. Włosi chcą renegocjować kontrakt, bo ceny wina poszły w górę.
  • Maj 2025 r. Budowa zostaje ukończona. ElectroMobility przypomniało sobie, że nie zamówiło w Chinach baterii do elektryków. Czas oczekiwania: 15 miesięcy. Jesteśmy w kolejce za Mercedesem, BMW, Audi, VW, Skodą, Dacią, Citroenem itd. Za nami jest już tylko Alfa Romeo.
  • Sierpień 2026 r. Baterie przypłynęły. Można je montować do 100 tys. aut stojących na placu, które już zjechały z taśm.
  • 1 września 2026 r. Pierwszych 100 klientów odbiera swoje auta. Oczywiście auta zaprojektowane sześć lat wcześniej, więc – jakby nie patrzeć – na tle konkurencji wyglądają już trochę staro. Zapomniano też zbudować salony i serwisy, więc samochody wydawane są w placówkach Poczty Polskiej, do których wcześniej dostarczył je InPost.
  • 2 września 2026 r. Klienci skarżą się w mediach społecznościowych, że nie dojechali z poczty do domu, bo wydano im auta z zasięgiem 3 km.
  • 3 września 2026 r. W całej Warszawie nie ma prądu. Właściciele polskich elektryków jednocześnie podłączyli je do gniazdek.
  • 4 września 2026 r. Media informują, że 100 elektryków dostało samozapłonu. Jednocześnie.
  • 5 września 2026 r. Producent ogłasza akcję serwisową. Wzywa wszystkich właścicieli do prowizorycznych serwisów mieszczących się na zapleczu każdej poczty celem usunięcia usterek fabrycznych. Chodzi o wymianę niezaizolowanych kabli, założenie uszczelek w drzwiach, usunięcie wody z akumulatorów i lepsze zamocowanie gniazda ładowania.
  • Sierpień 2027 r. Spółka ElectroMobility bankrutuje, na placu fabryki nadal stoi 99 900 niesprzedanych egzemplarzy auta.
  • Wrzesień 2027 r. Zakład w Borzęcinie za symboliczną złotówkę przejmuje Amazon i przerabia na centrum dystrybucyjne.

Nie zrozumcie mnie źle. Nie chodzi o to, że nie wierzę w polską myśl inżynieryjną i techniczną. Chodzi o to, że znam rynek motoryzacyjny od podszewki. Tesli się udało, bo miała Elona Muska. A Musk nie budował „amerykańskiego auta elektrycznego”, tylko realizował swoją wizję pierwszego w 100 proc. elektrycznego samochodu produkowanego masowo. Najpierw szukał specjalistów, potem budował fabrykę i równolegle projektował roadstera, a dopiero na końcu chwalił się efektami. ElectroMobility robi dokładnie odwrotnie. Nie ma w tym ładu i składu, są tylko przypadki. A w motoryzacji nie ma miejsca na przypadki. Wszystko jest dokładnie, precyzyjnie zaplanowane.

Pozostało 92% treści
Nie pozwól, by umknęło Ci to, co najważniejsze.
Skorzystaj z promocyjnej subskrypcji
już od 9,90 zł za pierwszy miesiąc.
Zyskaj dostęp do treści.

Możesz anulować w dowolnym momencie.
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.