Siedem portretów
T o był zimny grudzień 2012 r., a Rosja była nieco mniej represyjnym reżimem niż dziś. Razem z kilkorgiem kolegów z różnych polskich mediów spotkaliśmy się w moskiewskiej redakcji „Nowej gaziety” z jej redaktorem naczelnym Dmitrijem Muratowem. Na ścianie salki konferencyjnej wisiało – o ile mnie pamięć nie myli – siedem portretów. Każdy portret przedstawiał innego współpracownika „NG”, który zapłacił życiem za swoją pracę.
Anna Politkowska, najbardziej znana na Zachodzie, zginęła w urodziny Władimira Putina niemal dokładnie 15 lat temu. Zastrzelono ją na klatce schodowej bloku, w którym mieszkała. Ślady zbrodni prowadziły do Czeczenii – brutalną wojnę w tej republice opisywała regularnie. Jurij Szczekoczichin, wicenaczelny, badał możliwą rolę rosyjskich służb w wysadzeniu bloków mieszkalnych w Moskwie i Wołgodońsku, co posłużyło za pretekst do inwazji na Czeczenię w 1999 r. Zmarł w 2003 r. na serce, ale jego koledzy podejrzewają otrucie. Stanisław Markiełow, adwokat reprezentujący redakcję w licznych procesach, został zastrzelony w Moskwie razem z młodziutką współpracowniczką „NG” Anastasiją Baburową.
Nam, dziennikarzom zajmującym się Wschodem, każdy z tych portretów przypominał jakąś dramatyczną historię, którą opisywaliśmy. Dla naszych gospodarzy z „NG” każdy przedstawiał kolegów z pracy, czasem przyjaciół. Stanowił swoiste memento: siódmy portret wcale nie musiał być ostatni. Ściana w salce konferencyjnej pomieściłaby więcej podobizn. Putinowski system polityczny, z roku na roku coraz bardziej represyjny, też. Liczba pracowników mediów, którzy zmarli w Rosji z nienaturalnej przyczyny, jest już trzycyfrowa. A „NG” zawsze wyróżniała się odwagą, choć czasem nawet ona musiała chodzić na pewne kompromisy.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.