Nadzorować kapitalizm, naprawiać państwo
M ój tekst był skierowany przeciwko „religii rynku”, uznawaniu, że rynek jest doskonałym lekarstwem na wszystko. Wbrew pozorom trzyma się ona mocno, także i u nas. Tymczasem nieracjonalność rynku – a zatem i kapitalizmu – może nas wszystkich doprowadzić do zguby, czego przedsmakiem był zarówno ostatni kryzys finansowy, jak i realna groźba katastrofy klimatycznej.
Nie wiem, czy państwo „myśli na długą metę i jest racjonalniejsze od rynków”, wiem jedynie, że może takim być. Wiem też, że może zaradzić zbyt wielkim nierównościom, jeśli tylko zechce. I nie chodzi tu o jakąś „równość zadekretowaną”, ale o to, by nierówności społeczne nie prowadziły do sytuacji, że kilka procent ludzkości posiada dziewięćdziesiąt procent bogactwa, a różnica w zarobkach pomiędzy szeregowym pracownikiem a szefem przedsiębiorstwa osiąga absurdalne rozmiary (np. w bankach).
Skorzystaj z promocyjnej subskrypcji
już od 9,90 zł za pierwszy miesiąc.
Zyskaj dostęp do treści.
Możesz anulować w dowolnym momencie.
Skorzystaj z promocyjnej subskrypcji
już od 9,90 zł za pierwszy miesiąc.
Zyskaj dostęp do treści.
Możesz anulować w dowolnym momencie.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.