W stronę dziedzicznej merytokracji
PARADOKS POLEGA NA TYM, ŻE PARTIA MAJĄCA NA SZTANDARACH HASŁO WYRÓWNYWANIA SZANS PROWADZI POLITYKĘ, KTÓRA NIE TYLKO NIE ZMNIEJSZY RÓŻNIC SPOŁECZNYCH, LECZ NA DŁUŻSZĄ METĘ JE POGŁĘBI
Polskim szkołom – a właściwie ich uczniom – nie zagrażają osoby LGBT, niedobór „cnót niewieścich” czy zgniła kultura Zachodu. Grozi im brak nauczycieli, łatane na ostatnią chwilę plany lekcji i zaległości programowe. Rodzice, którzy nie godzą się na ten stan rzeczy, muszą zapłacić albo za korepetycje, albo za szkołę prywatną. Za uczniami w tych ostatnich pójdą nauczyciele, a skutkiem będą narastające różnice między uczniami z biedniejszych i (nieco) bogatszych rodzin. Na tym właśnie polega największa zbrodnia, jaką na polskim systemie edukacji dokonuje Przemysław Czarnek. I jaką dokonali jego poprzednicy.
Bądź na bieżąco ze zmianami w prawie i podatkach.
Czytaj raporty, analizy i wyjaśnienia ekspertów.
Bądź na bieżąco ze zmianami w prawie i podatkach.
Czytaj raporty, analizy i wyjaśnienia ekspertów.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.