Nie jesteśmy zakładnikami koronawirusa. Chyba że wybierzemy inaczej
W y gaszenie na całym świecie niemal wszystkich dziedzin życia wymagających kontaktu fizycznego nie ma w historii precedensu. W chórze zwiastujących armagedon, który nieuchronnie nas czeka, jeśli nie zmienimy sposobu życia ‒ główną przyczyną zła jest człowiek. Każdy, będąc potencjalną ofiarą wirusa, domyślnie występuje także w roli zabójcy, a podstawową rolą państwa i polityków staje się ograniczenie zdolności każdego z nas do zabijania innych.
Stąd zupełnie poważne propozycje wykluczenia z ludzkich gestów np. ściskania dłoni na powitanie. Z takim apelem wystąpił kilka tygodni temu Anthony Fauci, jeden z głównych doradców prezydenta Donalda Trumpa w walce z COVID-19. Susan Michie, dyrektorka Ośrodka Badań Zmian Behawioralnych w University College London, wzywa z kolei, by przestać dotykać twarzy (co podobno robimy średnio 23 razy dziennie).
Oczywiście to wszystko jest wykonalne. Nie musimy witać się przez podanie rąk. Nie musimy całować się na powitanie. Możemy wynaleźć nowe metody powitania i pożegnania. W ramach postkolonialnej winy możemy np. rozwijać wśród europejskiej młodzieży piękny arabski zwyczaj dotykania serca.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.