Prawa i niesprawiedliwość
Im więcej praw, tym mniej sprawiedliwości – teoretyzował Cyceron. Nasz kraj od 30 lat udowadnia w praktyce prawdziwość jego obserwacji. Polski Ład tylko pogorszy sprawę
Na ścianie przydrożnej karczmy, w której zatrzymałem się, wracając z wakacji na Mazurach, powieszono reprodukcję dekretu królewskiego z 27 czerwca 1775 r., zarządzającego, by każdy chcący wypalić łąki, zamiar taki zgłaszał odpowiednim władzom. Jednak nie tyle sama treść dekretu była dla mnie interesująca, co sposób jego ogłaszania. Dokument kończy się tak: „Ażeby nikt z poddanych nie wymawiał się nieświadomością, tenże edykt nie tylko we wszystkich miastach i wsiach, karczmach i gościńcach publicznie ma być przybity, ale też corocznie od marca do września przynajmniej cztery razy w niedzielę po nabożeństwie przez sołtysów pasterzom i owczarzom powinien być przeczytany”. Czy możemy sobie wyobrazić, by dzisiaj władza podejmowała podobne starania, by ustawy trafiały do świadomości obywateli? Ze względu na ich obfitość – nie.
Żyjemy w czasach, w których przepisów stanowi się tyle, że ich przeczytanie zajęłoby, zgodnie z szacunkami firmy konsultingowej Grant Thornton, więcej niż 500 godzin rocznie. Ponad tydzień. Ta sama firma co roku publikuje dane na temat liczby stron nowo przyjętej legislacji. I tak od 1989 r. w Polsce ogłoszono ponad 420 tys. stron nowych przepisów. Rzymska zasada głosząca, że nieznajomość prawa szkodzi, powinna odejść do lamusa – wyznacza przecież niemożliwy dziś do zrealizowania cel.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.