Brudne kłamstwo w szatach prawdy
Jak Zbrodnię Katyńską przedstawiali autorzy podręczników? Ale jaką zbrodnię? – można zapytać
Jeśli wszyscy […] akceptują kłamstwo narzucone przez Partię ‒ i powtarzają je również wszystkie dokumenty ‒ wówczas wchodzi ono do historii i staje się prawdą. «Kto rządzi przeszłością ‒ głosił jeden ze sloganów Partii ‒ w tego rękach jest przyszłość; kto rządzi teraźniejszością, w tego rękach jest przeszłość». Zarazem jednak przeszłość, choć z natury podatna na zmiany, nigdy zmieniana nie była. Co stanowiło prawdę teraz, stanowiło prawdę od zawsze i wiecznie. Zasada była dziecinnie prosta. Wymagała jedynie ciągłych zwycięstw nad własną pamięcią. Nazywano to «regulacją faktów», a w nowomowie «dwójmyśleniem»”. George Orwell pisał te słowa w końcu lat 40., pracując nad książką „Rok 1984”. Znakomicie charakteryzują one mechanizm nazwany później kłamstwem katyńskim. Jego podwaliny zbudowano w latach 1943‒1945 w oparciu o działalność Komisji Nikołaja Burdenki. Przez kolejne kilkadziesiąt propaganda sowiecka, a za nią inne, powtarzały kłamstwa o niewinności Stalina i państwa sowieckiego.
Oczywiście, propagowanie takiego kłamstwa najtrudniejsze było w Polsce. Wciąż żyli bowiem najbliżsi zgładzonych, którzy dokładnie pamiętali, kiedy przestały przychodzić listy z jenieckich obozów. Co więcej – w wersję sowiecką nie wierzyli nawet rodzimi komuniści. „Bywają sytuacje, kiedy w imię najżywotniejszych interesów narodu nawet brudne kłamstwo należy przybierać w szaty prawdy. Tak miała się sprawa z Katyniem” – to słowa I sekretarza KC PZPR Władysława Gomułki. „Regulowano” więc fakty, zmuszając do „dwójmyślenia”.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.