Dał nam przykład…
Podczas dość gorącej dyskusji na nieważny w tym momencie i dla tego tekstu temat zostałem kilka dni temu zrugany przez redakcyjnego kolegę. Że mianowicie wyroki trzeba szanować. Połajanka była moim zdaniem na wyrost, bo osobiście wyroki szanuję, choć nie z każdym się zgadzam. Szacunek i dla prawomocnego orzeczenia, i dla wymiaru sprawiedliwości nie wyraża się natomiast w braku krytyki, nawet dość ostro wyrażanej, tylko w przyjęciu wyroku do wiadomości i wykonaniu go (na szczęście nie miałem okazji wykonywać żadnych wyroków osobiście). Niby oczywiste, ale jak bardzo w dzisiejszej Polsce nieprawdziwe, zdążyliśmy się przekonać.
W DGP z 29 stycznia czytam np. o wyroku Naczelnego Sądu Administracyjnego w sprawie dostępu do informacji publicznej. Fundacja ePaństwo uzyskała sądowe potwierdzenie swojej tezy, że treść nieformalnych konsultacji Kancelarii Prezydenta RP i partii politycznych w sprawie dwóch ustaw – o Sądzie Najwyższym i o Krajowej Radzie Sądownictwa – które toczyły się w lipcu 2017 r., są informacją publiczną. Nie trzeba chyba przypominać, że zawetowania obu ustaw domagały się wtedy tłumy przed Dużym Pałacem, a spór o sądownictwo po raz pierwszy wyszedł wówczas poza łamy prasy, parlament i zacisza gabinetów, wylewając się na ulice. A może trzeba, bo przez kolejne dwa i pół roku sytuacja zmieniała się wiele razy, aż doszło do obecnego pata w związku z powołaną jedną z oprotestowanych wówczas ustaw nową izbą Sądu Najwyższego.
Skorzystaj z promocyjnej subskrypcji
już od 9,90 zł za pierwszy miesiąc.
Zyskaj dostęp do treści.
Możesz anulować w dowolnym momencie.
Skorzystaj z promocyjnej subskrypcji
już od 9,90 zł za pierwszy miesiąc.
Zyskaj dostęp do treści.
Możesz anulować w dowolnym momencie.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.