Eks, którego numeru wciąż nie mogę skasować
J eżeli z drugiego impeachmentu Donalda Trumpa płynie jakiś wniosek, to na pewno taki, że były prezydent wciąż ma przemożny wpływ na Partię Republikańską. Przypomina to nieco relację z byłym partnerem, z którym niby już się nie mieszka, ale w domu wciąż można się natknąć na jego klamoty. Był utracjuszem, ale nikt tak nie potrafił rozśmieszyć. I tańczyć. Trudno teraz skasować numer i wywalić ze znajomych na fejsie.
Widać to było dokładnie w sobotę, kiedy Senat uniewinnił Trumpa od zarzutu „podżegania do insurekcji” (podczas impeachmentu to izba wyższa pełni rolę sędziego). W gronie głosujących za oczyszczeniem byłego prezydenta znalazł się m.in. Mitch McConnell, lider republikanów w Senacie. Nie przeszkodziło mu to jednak chwilę później wyjść ma mównicę, żeby ogłosić, że Trump jest „praktycznie i moralnie” odpowiedzialny za wydarzenia 6 stycznia, kiedy tłum wdarł się na Kapitol, a życie straciło pięć osób.
Trudno wyobrazić sobie akt większej ekwilibrystyki politycznej. Gdyby McConnell spróbował stanąć w jeszcze większym rozkroku, to ryzykowałby poważną kontuzję. Zresztą prawdopodobnie i tak się jakiejś nabawił. Innego wyjścia nie było – przynajmniej, jeśli McConnell chciał ratować swoją partię.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.