Kto u nas umie rządzić? I chce?
D ziwacznością naszej prawicy/lewicy jest to, że na przemian, w zależności od nastroju, jest za rewolucją lub za demokracją. Prawica – ta antyelitarna, co to się salonom nie kłania, i lewica, co to w ogóle się nie kłania, bo dobre wychowanie kojarzy się jej z patriarchatem, zarazem mają podobny problem z Donaldem Trumpem.
Z jednej strony Trump rozwala, szczególnie werbalnie, „dawny ład”. Radykalizm polski, też skupiony na uczestniczeniu w grze emocji, łupie w transformację, która miała utuczyć elity, zaś „zwykłych ludzi” okraść. Z drugiej strony Trump, wspierając „zwykłych ludzi” i klasę robotniczą, dba przede wszystkim o interesy przemysłu, byle amerykańskiego. Dla lewicy Trump jest tym dobrym, bo wyciągnął rękę do pokrzywdzonych przez globalizację, ale jednocześnie tym złym, bo szydzi z ruchu Black Lives Matter i feministek – umacniając ogromne poparcie wśród jak najbardziej zwykłych ludzi zirytowanych nieustannym gender pouczaniem. Dla prawicy to fajne, jak prezydent USA walił po łbach polityczną poprawność. Mniej fajne było napominanie Polaków w sprawie otwartości dla osób homoseksualnych przez ambasador Georgette Mosbacher, nie mówiąc o zaskakujących flirtach gospodarza Białego Domu z Koreą Północną i Władimirem Putinem.
Skorzystaj z promocyjnej subskrypcji
już od 9,90 zł za pierwszy miesiąc.
Zyskaj dostęp do treści.
Możesz anulować w dowolnym momencie.
Skorzystaj z promocyjnej subskrypcji
już od 9,90 zł za pierwszy miesiąc.
Zyskaj dostęp do treści.
Możesz anulować w dowolnym momencie.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.