Autopromocja
Dziennik Gazeta Prawana logo

Cywilizacja wróci, ona zawsze wraca

30 grudnia 2022

N ie tak dawno wysłuchałem audycji z cenionymi komentatorami, a w niej oceny wypowiedzi Jarosława Kaczyńskiego – o kontaktach z Wasinem w pierwszych latach III RP. Wasin, jak nazwa wskazuje, był agentem KGB, a Kaczyński, jak nazwa wskazuje, spotykał się z nim po to, aby wydobyć od Ruska cenne informacje. Komentator w radiu mówi: Kaczyński twierdził w 2016 r. (!), że poinformował o tych spotkaniach Andrzeja Milczanowskiego (szefa UOP za prezydentury Wałęsy), a przecież Tomasz Piątek zadzwonił do Milczanowskiego i ten zaprzeczył, jakoby coś takiego Kaczyński mu powiedział. Zatem, kontynuuje komentator, widzimy, że Kaczyński skłamał...

Otóż – nie widzimy. Bo mamy minimum wykształcenia i wiemy, że z samego faktu, że Milczanowski coś powiedział, wynika tylko tyle, że coś powiedział. Może Kaczyński kłamie, a Milczanowski mówi prawdę. Albo odwrotnie. Nie można wykluczyć, że Kaczyński coś tam zażartował w sprawie spotkań z agentem i uważa po latach, że powiedział, a Milczanowski słuchał jednym uchem, bo różnych spraw było wtedy na jego głowie tysiąc, a wszystkie poważniejsze niż rozmowy jakiegoś tam Kaczyńskiego – i po prostu tej nie zapamiętał. A może Kaczyński mówił jasno, lecz komuś innemu, a teraz poplątał. Na zdrowy rozum wersja, że Kaczyński nic nikomu, przynajmniej jasno, nie powiedział, za to w 2016 r. postanowił sam ujawnić spotkania z agentem w możliwie najkorzystniejszym dla siebie świetle, by uprzedzić ataki, jest najbardziej prawdopodobna. Skwitowanie jednak dochodzenia do prawdy krótkim „Kaczyński kłamie” jest nieuczciwością dziennikarską, ale i ludzką.

Pozostało 72% treści
Wybierz pakiet i czytaj bez ograniczeń.

Bądź na bieżąco ze zmianami w prawie i podatkach.
Czytaj raporty, analizy i wyjaśnienia ekspertów.
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.