Autopromocja
Dziennik Gazeta Prawana logo
Opinie

Manichejskie oceny w Rosji nie działają

1 września 2022
Ten tekst przeczytasz w 5 minut

J am częścią tej siły, która wiecznie zła pragnąc, wiecznie czyni dobro” – tymi słowami Fausta z dramatu Johanna Wolfganga von Goethego można scharakteryzować rolę Michaiła Gorbaczowa w upadku Związku Radzieckiego. Gorbaczow, który zmarł we wtorek w wieku 91 lat, nie chciał upadku imperium, przeciwnie – przelewał krew, by ocalić jego granice. Ale ZSRR okazał się niczym przeżarte przez korniki drewno. Wystarczyło pogmerać przy jego fundamentach, by rozwalił się w pył.

Zachodnia narracja jest manichejska. Oto prezydent ZSRR chciał dać swojemu krajowi wolność, a światu – pokój, więc zgodził się na zjednoczenie Niemiec, wycofał wojska z Afganistanu, zawiesił zimną wojnę i nie oponował, gdy kolejne kraje bloku wschodniego zaczynały myśleć o demokracji. Dlatego w zachodnich epitafiach dominuje bezwarunkowy podziw dla „Gorbiego”, laureata Pokojowej Nagrody Nobla – i pewnie trudno się temu dziwić. „Czy jedna osoba może zmienić świat? Tak. Może. Bez przemocy, bez czołgów, wycofując 350 tys. radzieckich żołnierzy z Niemiec. Wolność dla milionów w Europie Środkowej i Wschodniej. Jedność Niemiec. Nie do pomyślenia bez Michaiła Gorbaczowa. Osobowość stulecia, które odchodzi” – napisał niedoszły kanclerz Armin Laschet, ważna postać niemieckiej chadecji.

Tę opinię można wysłać do Sèvres jako wzorzec podejścia dużej części Zachodu do naszego regionu. To ten sam błąd myślowy, który kazał ignorować płynące z Europy Środkowej ostrzeżenia przed budową Nord Streamu albo wezwania do zdecydowanej reakcji po atakach na Gruzję w 2008 i Ukrainę w 2014 r. Skoro Gorbaczow nie wysłał czołgów do NRD, to można założyć, że nie wysłał ich nigdzie. Świetny przykład tak potrzebnego dzisiaj „dobrego Rosjanina”, który odszedł od doktryny Breżniewa i nie oponował, gdy Polska, NRD, Czechosłowacja i reszta Układu Warszawskiego zdecydowała się pójść swoją drogą. Gdyby jednak Gorbaczow urodził się pół wieku później, byłby świetną ilustracją powtarzanego nad Dnieprem powiedzenia, że rosyjski liberalizm kończy się na kwestii ukraińskiej. Podejrzanie wielu demokratów – od Michaiła Chodorkowskiego po Aleksieja Nawalnego – ma problem z uznaniem, że aneksja Krymu była przestępstwem, a państwa dawnego ZSRR to taka sama zagranica, jak Francja, i mogą same wybierać sobie sojusze.

Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.