Za dyżur obrończy adwokatom należą się pieniądze
Ta sprawa ma wszystko, czego potrzeba, żeby wzbudzić ograniczone współczucie społeczne. Adwokat chce pieniędzy za czas, w którym pozostawał gotowy do pracy, choć ostatecznie nikt z jego pomocy nie skorzystał. Tabloidowa relacja i spłycony przekaz mogą łatwo sprowadzić temat do prostego komunikatu: dobrze zarabiająca grupa zawodowa domaga się kolejnych pieniędzy. Taki opis jest niewątpliwie nośny. Rzecz w tym, że przesłania właściwy problem.
To sytuacja znana niemal każdemu adwokatowi, który choć raz pełnił dyżur obrończy przewidziany przez przepisy postępowania karnego. Państwo potrzebuje takich dyżurów, bowiem w określonych sprawach musi zapewnić szybki, czasem wręcz natychmiastowy dostęp do obrońcy. Skoro tak, ktoś musi pozostawać dostępny na wypadek wezwania, podporządkować swój czas możliwości przybycia w umówione miejsce i zachować gotowość do podjęcia czynności. Gdy wezwanie nie następuje, polski system przyjmuje jednak, że brak aktywnego działania oznacza brak podstaw do wynagrodzenia.
Skorzystaj z promocyjnej subskrypcji
już od 9,90 zł za pierwszy miesiąc.
Zyskaj dostęp do treści.
Możesz anulować w dowolnym momencie.
Skorzystaj z promocyjnej subskrypcji
już od 9,90 zł za pierwszy miesiąc.
Zyskaj dostęp do treści.
Możesz anulować w dowolnym momencie.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.