Diabelska alternatywa Zachodu. Jak ostrzegać przed Rosją i nie pomóc Kremlowi
Szczyt NATO w Ankarze pokazuje, że Zachód coraz poważniej traktuje groźbę rosyjskiej prowokacji. Ale ostrzeganie przed wojną lub działaniami hybrydowymi niosą pewne ryzyko: jeśli alarmy długo się nie sprawdzą, mogą osłabić zaufanie społeczeństw, podbić narrację o celowym wzbudzaniu poczucia zagrożenia przez europejski mainstream i dadzą Moskwie propagandowy prezent.
Szczyt NATO w Ankarze odbywał się w cieniu ostrzeżeń na temat możliwej prowokacji ze strony Rosji wobec któregoś z państw Sojuszu. W polityce, zwłaszcza uprawianej w kontekście wojennym, rozmaite działania przynoszą często sprzeczne efekty, z punktu widzenia podmiotu działającego – zarówno dlań pozytywne, jak i negatywne. Przy czym stwierdzenie, że istnieją również te drugie, niekoniecznie musi prowadzić do wniosku, że prowadzone działania – jako całość – są błędne. To zależy, których efektów jest w ostatecznym rozrachunku więcej, które mają cięższą wagę polityczną i wojskową i jak długo potrwają. Skonstatowawszy to, zastanówmy się, jak pod tym względem wygląda rachunek zysków i strat robiony na Kremlu. Obraz wcale nie wyjdzie nam jednoznaczny.
Skorzystaj z promocyjnej subskrypcji
już od 9,90 zł za pierwszy miesiąc.
Zyskaj dostęp do treści.
Możesz anulować w dowolnym momencie.
Skorzystaj z promocyjnej subskrypcji
już od 9,90 zł za pierwszy miesiąc.
Zyskaj dostęp do treści.
Możesz anulować w dowolnym momencie.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.