Państwo połowy kompetencji. Jak partie marnują talenty w spółkach Skarbu Państwa
Afera w Szpitalu Południowym postawiła pod znakiem zapytania nie tylko standardy etyczne głównych bohaterów tej afery. Pokazała też coś znacznie poważniejszego – ułomny mechanizm doboru kadr zarządzających w instytucjach publicznych. Rzecz w tym, że problem ten nie dotyczy tylko szpitali. W jeszcze większym stopniu dotyczy on spółek Skarbu Państwa.
Od ponad trzech dekad Polska jest gospodarką rynkową, ale dobór kadr w jednym z najważniejszych segmentów gospodarki nadal pozostaje zakładnikiem logiki politycznej odziedziczonej po PRL. Starsi czytelnicy pamiętają jeszcze słowo „nomenklatura”. Młodszym wyjaśnię – oznaczało ono następującą zasadę: o obsadzie najważniejszych stanowisk decydowała przynależność partyjna, a nie kompetencje. Żeby zostać dyrektorem fabryki, trzeba było należeć do partii.
Skorzystaj z promocyjnej subskrypcji
już od 9,90 zł za pierwszy miesiąc.
Zyskaj dostęp do treści.
Możesz anulować w dowolnym momencie.
Skorzystaj z promocyjnej subskrypcji
już od 9,90 zł za pierwszy miesiąc.
Zyskaj dostęp do treści.
Możesz anulować w dowolnym momencie.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.