Po referendum w Krakowie. KO znów uznała, że problemem są wyborcy
Domeną polityki jest dziś niestabilność i zmienność. A mimo to niewiele jest w niej przykładów działań równie chaotycznych jak narracja Aleksandra Miszalskiego i Koalicji Obywatelskiej w sprawie referendum odwoławczego.
Były już włodarz Grodu Kraka oświadczył najpierw, że jest to „referendum nienawiści”, zorganizowane nie wiadomo, za czyje pieniądze, ale wiadomo, z czyjej inspiracji – prawicy, która chce za sprawą głosowania pod Wawelem wzniecić na skalę ogólnopolską antyrządowe emocje. Potem Miszalski uznał, że woli iść w miękką kampanię pozytywną i zaczął mówić o swoich sukcesach. Stwierdził m.in., że „referendum to najlepsze, co mogło się jemu jako politykowi przytrafić”, a pod koniec kampanii niemal w ogóle zamilknął.
Skorzystaj z promocyjnej subskrypcji
już od 9,90 zł za pierwszy miesiąc.
Zyskaj dostęp do treści.
Możesz anulować w dowolnym momencie.
Skorzystaj z promocyjnej subskrypcji
już od 9,90 zł za pierwszy miesiąc.
Zyskaj dostęp do treści.
Możesz anulować w dowolnym momencie.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.