Wodny sen o potędze. Park Narodowy Doliny Dolnej Odry jego pierwszą ofiarą [KOMENTARZ]
Jeśli uzasadnienie odmowy podpisania ustawy o utworzeniu Parku Narodowego Doliny Dolnej Odry dowodzi czegokolwiek, to tylko tego, że Karol Nawrocki padł ofiarą propagandy własnego środowiska politycznego – prezydenckie weto komentuje dziennikarka i redaktorka DGP Anita Dmitruczuk.
Czytam uzasadnienie decyzji Karola Nawrockiego, w którym prezydent snuje wizję Odry jako międzynarodowego szlaku komunikacyjnego, i przypominam sobie lato, w którym na tej rzece utknęłam kajakiem. Wyobraźni prezydentowi nie brakuje.
Jak prezydent Karol Nawrocki uzasadnia weto do ustawy o Parku Narodowym Doliny Dolnej Odry?
Zdaniem Karola Nawrockiego Odra „jest rzeką zaniedbaną i zapomnianą”, o czym ma świadczyć „techniczna dekapitalizacja Odrzańskiej Drogi Wodnej”. Głęboko nie podzielam wprawdzie poglądu o tym, że zadbana rzeka to taka, która jest zakuta w betonowy kaganiec, jednak wiara w transportowy potencjał Odry w tych czasach jest czymś zdumiewającym. Owszem, rzeka pełniła ważną funkcję transportową, ale to było jakieś 200 lat temu. Nie jest wprawdzie ujmą dla historyka, że odwołuje się do historycznych argumentów, jednak to, że Odra nie jest preferowanym szlakiem transportowym, ma swój powód. Transport kolejowy – a w zachodniej Polsce na gęstość sieci nie można szczególnie narzekać – jest po prostu o niebo szybszy. I tak byłoby nawet wtedy, gdyby Odrzańska Droga Wodna miała na całej długości międzynarodową klasę żeglowności, co w zasadzie wymagałoby przekopania i po prostu zniszczenia rzeki.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.