Autopromocja
Dziennik Gazeta Prawana logo
Opinie

Cios z Mediolanu

3 lipca 2018
Ten tekst przeczytasz w 1 minutę

Wczorajszy atak na premiera Włoch to wydarzenie wstrząsające. Oto w XXI wieku w środku jednego z wielkich miast, w samym środku jednego z najbogatszych krajów świata widzimy akt terroryzmu wobec najpotężniejszego polityka. I nie czyni tego islamski fundamentalista, tylko współobywatel Berlusconiego. Taki czyn zawsze jest godny potępienia, ale też zawsze zmusza do szerokiej refleksji. Golfista Tiger Woods, senator scenarzysta Krzysztof Piesiewicz, Berlusconi. Czy to świat schodzi na psy, czy tylko ludzie, którzy są na świeczniku, coraz łatwiej się degenerują?

Silvio Berlusconi od lat sieje wiatr. Podczas gdy w Italii połowa narodu wciąż go kocha, druga połowa, a wraz z nią reszta świata, zastanawia się nad granicami jego buty i arogancji. Niczym spadkobierca rzymskich cesarzy i rodów patrycjuszowskich Berlusconi ma poczucie bezkarności absolutnej. To nic, że miesza władzę z biznesem - wykorzystując własne media do ataku na oponentów politycznych. To nic, że wchodził w konszachty z mafią, robił przekręty podatkowe. To nic także, iż jest bohaterem jednego skandalu obyczajowego po drugim. Berlusconi odrzucał wszystkie zarzuty, uznając je za atak polityczny. Jednocześnie atakował wszystkich, którzy nie byli mu wierni, posuwając się - w agresji słownej - poza granice przyjęte w tzw. cywilizowanym świecie. Fizyczny atak na niego to fatalne rozwiązanie, bo agresja - Italia nie jest tu wyjątkiem - może przynieść tylko eskalację agresji. Cios w Mediolanie pokazuje jednak stopień desperacji i poczucia bezradności, do której Włochów doprowadziły rządy ich własnego premiera.

@RY1@i02/2009/243/i02.2009.243.000.002c.101.jpg@RY2@

Michał Kobosko

Michał Kobosko

michal.kobosko@infor.pl

Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.