Wybór przyziemności
Przyjęcie przez państwa UE traktatu lizbońskiego miało być krokiem w przyszłość. Wybór prezydenta Unii i jej ministra spraw zagranicznych rozczarował, teraz walka o stanowiska w Komisji Europejskiej pokazuje jeszcze dobitniej, że Unia wybrała przyziemność.
W Brukseli trwa wydzieranie sobie kawałków unijnego tortu. Najlepsze przypadną najsilniejszym. Ci zaś myślą o obronie swoich interesów, nie o Wspólnocie. Francuzi dostaną zapewne komisarza do spraw wspólnego rynku, by łatwiej było im bronić własnego przemysłu. Niemcy - szefa gabinetu przewodniczącego KE, by trzymać rękę na jego kancelarii. Dostaną też zapewne komisarza ds. energii. Przyda się, by wspierać układy z Rosją.
W porównaniu z wyborem prezydenta i ministra spraw zagranicznych UE walka o Komisję jest zażarta. Wtedy jednak chodziło o mglistą przyszłość, teraz o teraźniejszość. Tak przyziemna Unia nie będzie potęgą, nie stanie do rywalizacji z Chinami i USA, a miała szansę.
@RY1@i02/2009/229/i02.2009.229.000.002c.001.jpg@RY2@
Andrzej Talaga
Andrzej Talaga
andrzej.talaga@infor.pl
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu