Dziennik Gazeta Prawana logo

Medialna kwadratura koła

26 czerwca 2018

Czwarta władza należy do najbardziej delikatnych punktów całego systemu demokratycznego. Trudno ją nawet dokładnie zdefiniować, a co dopiero ratować - przekonuje publicysta Jacek Żakowski

Demokracja w stylu monteskiuszowskim z natury pełna jest sprzeczności i nieostrości. Trzy władze (ustawodawcza, wykonawcza i sądownicza) mają się równoważyć i kontrolować. To wydaje się proste. Ale proste nie jest. Przez ponad dwieście lat w żadnym kraju nie zdołano tych władz do końca od siebie oddzielić i uniezależnić. W Polsce widać to doskonale. Władza ustawodawcza (Sejm) powołuje władzę wykonawczą (rząd) i częściowo sądowniczą (trybunały), władza wykonawcza powołuje resztę władzy sądowniczej (sędziów) i kontroluje finanse obu pozostałych władz. Władza sądownicza kontrolująca działanie władzy ustawodawczej i wykonawczej jest więc od nich częściowo zależna, chociaż formalnie posiada niezawisłość. W tej gmatwaninie uprawnień widać jednak wyraźną hierarchię, która Monteskiusza bez wątpienia by niepokoiła. Niekorzystnie odbija się ona nie tylko na wiarygodności sądów, ale też na niezawisłości posłów, bo kluby parlamentarne zdominowane przez rządy łatwo zamieniają się w bezduszne maszynki do głosowania.

Pozostało 91% treści
Nie pozwól, by umknęło Ci to, co najważniejsze.
Skorzystaj z promocyjnej subskrypcji
już od 9,90 zł za pierwszy miesiąc.
Zyskaj dostęp do treści.

Możesz anulować w dowolnym momencie.
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.