Medialna kwadratura koła
Czwarta władza należy do najbardziej delikatnych punktów całego systemu demokratycznego. Trudno ją nawet dokładnie zdefiniować, a co dopiero ratować - przekonuje publicysta Jacek Żakowski
Demokracja w stylu monteskiuszowskim z natury pełna jest sprzeczności i nieostrości. Trzy władze (ustawodawcza, wykonawcza i sądownicza) mają się równoważyć i kontrolować. To wydaje się proste. Ale proste nie jest. Przez ponad dwieście lat w żadnym kraju nie zdołano tych władz do końca od siebie oddzielić i uniezależnić. W Polsce widać to doskonale. Władza ustawodawcza (Sejm) powołuje władzę wykonawczą (rząd) i częściowo sądowniczą (trybunały), władza wykonawcza powołuje resztę władzy sądowniczej (sędziów) i kontroluje finanse obu pozostałych władz. Władza sądownicza kontrolująca działanie władzy ustawodawczej i wykonawczej jest więc od nich częściowo zależna, chociaż formalnie posiada niezawisłość. W tej gmatwaninie uprawnień widać jednak wyraźną hierarchię, która Monteskiusza bez wątpienia by niepokoiła. Niekorzystnie odbija się ona nie tylko na wiarygodności sądów, ale też na niezawisłości posłów, bo kluby parlamentarne zdominowane przez rządy łatwo zamieniają się w bezduszne maszynki do głosowania.
Skorzystaj z promocyjnej subskrypcji
już od 9,90 zł za pierwszy miesiąc.
Zyskaj dostęp do treści.
Możesz anulować w dowolnym momencie.
Skorzystaj z promocyjnej subskrypcji
już od 9,90 zł za pierwszy miesiąc.
Zyskaj dostęp do treści.
Możesz anulować w dowolnym momencie.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.