Obama, czyli mit wizjonera pokoju
Nobel dla Baracka Obamy ma przekonać świat, że prezydent USA jest człowiekiem, który jest zainteresowany pokojem, podczas gdy George Bush chciał wojny. Oczywiście takie pojmowanie sprawy to nonsens. Ten nonsens można rozumieć tylko jako część lewicowej propagandy.
Mamy do czynienia z niespotykaną sytuacją: Komitet Noblowski nie kierował się analizą sytuacji, przyznając nagrodę prezydentowi USA. Lewicowi działacze po prostu widzieli w Bushu niezwykle niebezpiecznego człowieka, który chciał tylko wojny. Dla nich Obama jest natomiast pokojowo nastawionym wizjonerem. To dowodzi całkowitego braku zrozumienia ludzkiego charakteru i natury polityki. Bush uważał, że można mieć pokój tylko wówczas, kiedy grozi się także tym, którzy chcą ten pokój zakłócić. I ja się z nim zgadzam. Nie będzie trzeba długo czekać, by się przekonać, że ani w Iraku, ani w Iranie, ani w Afganistanie Obama nie osiągnie sukcesu. Polityka ustępstw tylko pogarsza sytuację.
W Europie doskonale wiemy o tym z doświadczeń z Hitlerem i Stalinem. Także pomysł Obamy, aby zbudować świat wolny od broni jądrowej, jest niezwykle niebezpieczny. Nie można się spodziewać, że wojna zostanie wyeliminowana poprzez zlikwidowanie czynnika, który blokuje państwa przed jej podejmowaniem pod groźbą samozagłady.
Mówienie, że Obama wzmocnił współpracę międzynarodową, że doprowadził do porozumienia z Rosją, to wszystko są tylko sentymentalne bzdury.
@RY1@i02/2009/199/i02.2009.199.000.013b.001.jpg@RY2@
Roger Scruton
East News
Roger Scruton*
brytyjski filozof
*, brytyjski konserwatysta. Redaktor naczelny "The Salisbury Review" i założyciel Conservative Philosophy Group
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu