Ciekawe, kto się zaśmieje ostatni
Radość z superniskich cen w ofertach na budowę dróg może okazać się przedwczesna. Obawiam się, że pierwsze alarmistyczne płynące z branży ostrzeżenia o armii podwykonawców, od których duże firmy żądają obniżek cen, są przygrywką do tego, co nas czeka za kilkanaście miesięcy. Czarny scenariusz jest taki: najpierw upadną średnie i małe firmy żyjące z podwykonawstwa przy wielkich kontraktach, bo teraz zmuszone są do brania zleceń poniżej kosztów, a potem kłopoty nie ominą firm budowlanych, które przeholowały z zaniżaniem cen w przetargach i nie będą w stanie wywiązać się z zawartych umów. Efekt - budowy potrzebnych dróg, nie tylko na Euro 2012, staną. Koncerny mogą jednak perfidnie spróbować zagrać tą kartą. Chcecie autostrad na mistrzostwa, podpiszcie aneksy i dołóżcie pieniędzy - tak mogą wyglądać rozmowy z rządem na temat wznowienia prac.
Skorzystaj z promocyjnej subskrypcji
już od 9,90 zł za pierwszy miesiąc.
Zyskaj dostęp do treści.
Możesz anulować w dowolnym momencie.
Skorzystaj z promocyjnej subskrypcji
już od 9,90 zł za pierwszy miesiąc.
Zyskaj dostęp do treści.
Możesz anulować w dowolnym momencie.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.