Kryzysy przechodzimy bez bólu, ale i bez refleksji
Piątek 11 września był dniem, w którym minęło osiem lat od ataku terrorystycznego na Nowy Jork i Waszyngton. We wtorek 15 września mija zaś rok od ogłoszenia bankructwa banku Lehman Brothers i rozpoczęcia otwartej fazy globalnego kryzysu finansowego.
Co łączy te dwie daty? Otóż obie te rocznice zdają się symbolizować prawdziwy koniec starego świata i początek nowego. Z naszej perspektywy datą graniczną - rzeczywistym przełomem epok - jest rok 1989, upadek Związku Radzieckiego i koniec zimnej wojny. Tyle że okres między rokiem 1989 a 2001 był swoistym "międzyczasem" - by użyć określenia Jonasza Kofty. Nawet definiowano ten okres raczej przez zaprzeczenia niż przez określenia pozytywne. Mówiono "postkomunizm" albo - jak w sławnym artykule Fukuyamy - "koniec historii". Łatwiej było nazywać to, co się skończyło, trudniej zdefiniować to, co nadeszło.
Skorzystaj z promocyjnej subskrypcji
już od 9,90 zł za pierwszy miesiąc.
Zyskaj dostęp do treści.
Możesz anulować w dowolnym momencie.
Skorzystaj z promocyjnej subskrypcji
już od 9,90 zł za pierwszy miesiąc.
Zyskaj dostęp do treści.
Możesz anulować w dowolnym momencie.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.